Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

„Pułkownik Kukliński – polska samotna misja”

04.02.2015

W 70. rocznicę konferencji w Jałcie w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Brukseli została otwarta wystawa poświęcona płk. Ryszardowi Kuklińskiemu.

Składa się na nią ponad 120 zdjęć i dokumentów dotyczących nie tylko „pierwszego polskiego oficera w NATO”, ale także dowodów zbrodni sowieckich w Polsce.

Data rozpoczęcia ekspozycji, powstałej dzięki staraniom europosłanki PiS Anny Fotygi we współpracy z warszawską Izbą Pamięci Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, nie jest przypadkowa. 4 lutego w Jałcie Stalin, Roosevelt i Churchill, co znakomicie przedstawił w utworze „Jałta” Jacek Kaczmarski, przesądzili powojenny los Polski i oddanie jej pod but Sowietów. Po raz kolejny nasz kraj walczący „za wolność waszą i naszą” został przez sojuszników zdradzony, ot chociażby tak jak we wrześniu 1939 roku gdy Francja i Anglia łamiąc zawarte umowy odmówiły przyjścia nam z pomocą po ataku Niemiec. A na Krymie Amerykanie i Anglicy, pijąc whisky i paląc cygara, m.in. oddali „wujkowi Joe” polskie Kresy z Wilnem, Lwowem i Grodnem. Polska, największy sojusznik Zachodu na wszystkich frontach II wojny światowej, wychodziła więc z wojny jako państwo sprzedane w imię dobrych stosunków aliantów ze Stalinem. A potem już, cytując Kaczmarskiego „transporty ludzi szły na wschód.(…) I tak rozumieć trzeba Jałtę”. Na wschód, a więc na Syberię, do łagrów, czy jak żołnierze-górnicy do sowieckich kopalń uranu.

Pułkownik Kukliński, był jednym z wielu w ostatnich dziesięcioleciach, który starał się postanowienia jałtańskie złamać i ryzykując życiem własnym i rodziny przekazywał Amerykanom najtajniejsze dokumenty LWP i Układu Warszawskiego. Walczył na swój sposób z „Imperium Zła”, za co w 1984 roku został w Warszawie w procesie kapturowym zdegradowany i zaocznie skazany na karę śmierci.

Myli się jednak ten, kto przypuszcza, że gdy w 1989 roku nastały rządy solidarnościowe pułkownikowi przywrócono dobre imię. Nic z tych rzeczy. W 1990 roku karę śmierci zamieniono na 25 lat więzienia, a stopień wojskowy przywrócono mu dopiero pięć lat później. W 1997 r. prokuratura wojskowa umorzyła przeciwko Kuklińskiemu śledztwo (a nie uniewinniła go!), stwierdzając że działał w stanie wyższej konieczności. Tzw. elity zachowywały się podobnie. Prezydent Lech Wałęsa odmówił pułkownikowi prawa do rehabilitacji i publicznie nazwał zdrajcą. Kolejni lokatorzy pałacu przy Krakowskim Przedmieściu oraz kolejni premierzy też nie byli lepsi, albowiem do dziś pułkownik nie doczekał się – o co wnosiły wielokrotnie np. ugrupowania kombatanckie - pośmiertnego awansu, czy nagrodzenia za zasługi odznaczeniem. Ale takie to nasze „państwo prawa”, w którym broni się stalinowca Baumana, a człowiekowi który najprawdopodobniej powstrzymał swoją działalnością wybuch III wojny światowej, w której Polska miała zniknąć z powierzchni ziemi, w zasadzie do dziś w pełni nie przywrócono dobrego imienia. Przecież Izba Pamięci Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego nie była inicjatywą państwa polskiego – stworzył ją po licznych perturbacjach z władzami nieżyjący już Józef Szaniawski, pełnomocnik rodziny Kuklińskich. To także dzięki jego staraniom i wsparciu ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego ciało pułkownika spoczęło w Alei Zasłużonych na stołecznych Powązkach Wojskowych. Być może dziś by już zresztą Izby nie było, gdyż przed kilku laty rządząca stolicą Hanna Gronkiewicz-Waltz próbowała doprowadzić do jej usunięcia z lokalu na Starówce. Jedynie dzięki zakulisowym zabiegom strony amerykańskiej tak się nie stało.

Pamiętam wypowiedź zmarłego niedawno generała Jaruzelskiego: „Jeśli uznamy Kuklińskiego za bohatera, to znaczy że my wszyscy jesteśmy zdrajcami". Oto najkrótsze wyjaśnienie dlaczego historia Kuklińskiego może tak uwierać.

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook