Jedynie prawda jest ciekawa

Przystawka do przystawki

02.02.2012

Donald Tusk przed szczytem unijnym w Brukseli dotyczącym przyjęcia paktu fiskalnego prężył muskuły niczym Zbyszko Cyganiewicz. Polska jest potęgą unijną, z którą liczyć się musi nie tylko Angela Merkel, ale także Nicolas Sarkozy – zapowiadał grożąc, że Polska do paktu nie przystąpi jeśli jego zapisy nie będą zbieżne z postulatami premiera. Mainstream, rzecz jasna, tę propagandę sukcesu rozgrzewał do czerwoności.

Tymczasem rzeczywistość skrzeczy i po raz enty okazało się, czego nie widzą już tylko zatwardziałe lemingi, że Tusk ma wyłącznie mocny „pijar”. Zbyszko Cyganiewicz kładł przeciwników na łopatki i zremisował w 1906 r. w Petersburgu walkę z najsilniejszym wówczas człowiekiem świata Iwanem Poddubnym. Prężeniem przez Tuska politycznych muskułów mało się kto na unijnym ringu przejmuje, a już na pewno nie unijny hegemon, jakim są Niemcy. Dla kanclerz Angeli Merkel premier polskiego rządu, który dla stosunków z Niemcami i Rosją zrezygnował z aktywnej polityki regionalnej doby prezydenta Lecha Kaczyńskiego,  jest tylko narzędziem ostpolitik. A „żelazna kanclerz” wie, że narzędzie trzeba wykorzystywać, nawet kosztem powiedzenia czasem: „Mein lieber Donald”… W Brukseli więc to Berlin wziął całą pulę. Tuskowi pozostała akceptacja tego, na co nie chciał się ponoć zgodzić, a więc - nieobecności przy stole najważniejszych rokowań UE. I nie jest to wyłącznie opinia np. PiS. Jak podsumowała Rebecca Harms z frakcji Zielonych w PE, szef polskiego rządu „został zmuszony do siedzenia w kuchni”. Zostaliśmy więc nawet nie przystawką w karcie dań, ale przystawką do przystawki.

Poseł koalicyjnego PSL Stanisław Żelichowski zauważył, że „premier Donald Tusk dobrze zrobił godząc się na zawarcie paktu fiskalnego, gdyż jest to konieczne do uratowania strefy euro”.  Zrozumiałe, skoro złożenie podpisu pod paktem fiskalnym oznacza de facto decyzję o wprowadzeniu Polski do strefy euro, mimo że to dzięki własnej walucie narodowej obroniliśmy się w miarę przed wciąż trwającym kryzysem w Europie i zyskaliśmy wysoki, ponad czteroprocentowy, wzrost PKB. Skoro obecna ekipa pcha nas do eurozony jak do ziemi obiecanej, to chyba tylko po to, by zostawić nad Wisłą „spaloną ziemię”. Kilka lat temu będąc w Grecji zrobiłem prywatną sondę wśród mieszkańców Hellady na temat wspólnej waluty. Euro, jak wmawiała polska propaganda, miało wszak być już wtedy remedium na wszelkie bolączki. Tymczasem moi rozmówcy, delikatnie mówiąc, nie pałali entuzjazmem. „Ceny poszły trzy razy w górę, a zarobki się zmniejszyły” - mówili, mimo że „wchodzili do Europy” na znacznie korzystniejszych niż my warunkach. Dziś są na mapie zaznaczeni jaskrawą czerwienią, stoją na krawędzi bankructwa, a Bruksela narzuca im swojego komisarza, mającego kontrolować wykonywanie poleceń unijnej stolicy. Zupełnie jak w Sowietach, ale Władimir Bukowski już dawno określił Unię Europejską mianem eurokołchozu.

Jarosław Kaczyński uznał rządy Donalda Tuska za największe nieszczęście, jakie Polskę spotkało przed czterema laty. Główną cezurą stał się jednak 10 kwietnia 2010 r. i tragiczna śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz osób budujących na nowo suwerenność polityczną i gospodarczą. Premier Tusk oraz prezydent Bronisław Komorowski złożyli je na ołtarzu podporządkowania się Rosji i Niemcom. Nie można inaczej bowiem odczytywać polityki europejskiej realizowanej przez premiera oraz doktryny bezpieczeństwa Polski przygotowanej przez prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego: „Polska (…) musi zdecydować się na pojednanie z Rosjanami i traktowanie ich państwa nie jako tradycyjnego przeciwnika, lecz istotnego gwaranta bezpieczeństwa europejskiego, w tym naszego bezpieczeństwa.” – czytamy w ekspertyzie BBN pt.: „Budowa zintegrowanego systemu bezpieczeństwa narodowego Polski” powstałej już po tragedii smoleńskiej – w październiku 2010 r.

Ten kurs obowiązuje.

Piotr Jakucki

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook