Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Podsłuchiwany, podsłuchiwana

24.06.2015

Nie postrzegam kolejnych afer z udziałem USA z jakimś zaskoczeniem. Wystarczy przecież zapoznać się z dokumentami NSA ujawnionymi przez Edwarda Snowdena.

Kilka lat temu sporym zainteresowaniem cieszył się film „Życie na podsłuchu” opisujący enerdowską codzienność infiltrowaną przez STASI. U nas nie tylko w peerelu, ale także w tzw. wolnej Polsce ingerencja służb specjalnych w nasze codzienne życie stała się normą. Jej odpryskiem jest tzw. afera taśmowa, w której padło co prawda na Platformę Obywatelską, ale tylko naiwny mógłby uwierzyć w to, że podobnym językiem na podobne tematy nie posługują się politycy innych partii i być może na nich też coś kiedyś „wypłynie”. Polityka to jeden wielki teatr dla bosego ludu, w którym każdy z aktorów deklamuje na scenie wyuczoną na pamięć rolę i głosi mniej lub bardziej wzmożone hasła, a za kulisami maska dobroczyńcy tegoż ludu opada. Wiedzą o tym dziennikarze, którzy obserwują tzw. życie sejmowe. Z mównicy na przeciwnika rzucane są gromy, a potem — przy wspólnym stoliku w miejscowej restauracji — trwają „zakrapiane posłów rozmowy”.

Nagrania od „Sowy” zostały przedstawione jako jakaś polska Watergate, co jest kompletnym nieporozumieniem, szczególnie w porównaniu ze środową informacją portalu WikiLeaks oraz prasy francuskiej, że Amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) w latach 2006-2012 podsłuchiwała trzech ostatnich prezydentów Francji: Jacquesa Chiraca, Nicolasa Sarkozy'ego i François Hollande'a, a także innych wysokich rangą przedstawicieli francuskich władz, w tym ministrów i dyplomatów. Co przy tym znaczą ośmiorniczki i przekleństwa nadwiślańskich polityków? Pewnie, że nic, gdyż tu mamy do czynienia z materiałami faktycznie ważnymi, bo dotyczącymi m.in. francuskiej polityki zagranicznej, kryzysu w Grecji i stosunków francusko-niemieckich, jak również podejmowanych przez Francuzów nieudanych prób zawarcia z USA tzw. umowy antyszpiegowskiej. Waszyngton oskarżenia odrzucił, stwierdzając, że nikogo znad Sekwany nie podsłuchiwał i podsłuchiwać nie będzie, ale przecież nie wierzy się w wiadomości niezdementowane, szczególnie, jeśli dotyczą tak strategicznej materii jak inwigilacja sojuszników. Tym bardziej, że identyczne dementi Białego Domu miało miejsce w 2013 roku, gdy prasa niemiecka przedstawiła dowody na podsłuchiwanie przez służby amerykańskie przez 10 lat kanclerz Angeli Merkel, w tym jej telefonu komórkowego. I to prawdopodobnie za wiedzą Baracka Obamy.

Nie postrzegam więc kolejnych afer z udziałem USA z jakimś zaskoczeniem. Wystarczy przecież zapoznać się z dokumentami NSA ujawnionymi przez Edwarda Snowdena, lub obejrzeć film „Citizenfour” — wywiad z tym byłym pracownikiem CIA, który sprokurował największy wyciek danych w historii USA, w tym informacji o PRISM, czyli programie inwigilacji prowadzonym przez NSA, polegającym na monitorowaniu na szeroką skalę m.in. kont poczty elektronicznej, połączeń telefonicznych VoIP oraz wszelkich informacji zawartych w serwisach społecznościowych.

Szok? Chyba tylko dlatego, że naiwnym Stany przedstawiane są jako ostoja demokracji i praw człowieka, choć wystarczy tylko zerknąć na zmiany w prawie po atakach 10 września, by zmienić zdanie. A szpiegostwo, infiltracja, wykradanie informacji? Cóż, to działania stare jak świat, bo wiedza o przeciwniku jest jednym z głównych warunków nie tylko wygrywania wojen, ale także przygotowywania się do nich. Zmieniają się tylko środki.

Dziś w dobie społeczeństwa informatycznego, czy też jak to określił McLuhan — globalnej wioski, wszyscy podsłuchują wszystkich, i wrogów i własnych sojuszników. Podsłuchują Amerykanie, podsłuchuje Izrael, podsłuchują Anglicy, podsłuchują Chińczycy itd. Zanim świat usłyszał o Snowdenie, zdumiał się, gdy na jaw wyszło istnienie systemu Echelon, globalnej sieci wywiadu elektronicznego, powstałego przy udziale Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Kanady, Australii i Nowej Zelandii w ramach porozumienia AUSCANNZUKUS i zarządzanego przez NSA. Zadaniem Echelona jest gromadzenie i analizowanie transmisji fal elektromagnetycznych emitowanych przez urządzenia elektroniczne z całego świata — urządzenia telekomunikacyjne, faksy, e-maile, transfery plików, rozmowy telefoniczne, komputery, radary, satelity rozpoznawcze, systemy telekomunikacyjne itp.

A kolejny poziom tego wyścigu to cyberwojna, jedna z najgroźniejszych współczesnych broni współczesnej, o czym ostatnio przekonali się Niemcy. Najważniejsi gracze polityczno-militarni wprowadzili ją już na stałe do swojej doktryny militarnej, nad Wisłą jest to, niestety, melodia przyszłości.

Piotr Jakucki


Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook