Jedynie prawda jest ciekawa

Płyną śmieci z Salwadoru…

25.11.2014

„Jadą wozy kolorowe” – śpiewała przed laty Maryla Rodowicz. Czasy się zmieniły, więc do Dąbrowy Górniczej, a ściślej do dzielnicy Strzemieszyce, przyjadą wozy z kolorowymi odpadami chemicznymi.

Mieszkańcy warszawskiego Radiowa od lat walczą o zamknięcie pobliskiej kompostowni MPO oraz wysypiska śmieci zatruwających im fetorem życie. Co prawda prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz zadeklarowała podczas debaty telewizyjnej z Jackiem Sasinem, że kompostownia zniknie do końca 2016 roku i fetoru już nie będzie, ale czy nie są to tylko deklaracje? Wybory to wybory i można w nich obiecać wszystko, co dotyczy nie tylko prezydent Warszawy, ale także partii wszystkich barw politycznych. Wybory miną, politycy będą robić swoje, a wyborcy przeklinać swoją głupotę. I tak co cztery lata.

„Jadą wozy kolorowe” – śpiewała przed laty Maryla Rodowicz. Czasy się zmieniły, więc do Dąbrowy Górniczej, a ściślej do dzielnicy Strzemieszyce, przyjadą wozy z kolorowymi odpadami chemicznymi. Ponad 70 ton tej trucizny pozbył się niedawno z ulgą południowoamerykański Salwador. I wielka to musiała być radość ze znalezienia głupiego na przyjęcie do siebie nie zutylizowanych od trzydziestu lat toksycznych i chorobotwórczych odpadów, skoro 13 listopada konwój ciężarówek do portu w Acajutla, skąd ładunek wypłynął już do Gdyni, poprowadziła sama minister środowiska Lina Pohl.

Salwador świętuje, mieszkańcy Strzemieszyc protestują bo i tak mają już piekło, czyli hutę szkła, mielarnię, a w planach kompostownię. Teraz zostaną uraczeni chemikaliami z Ameryki Południowej, w tym m.in. pestycydami i odpadami agrochemicznymi. Demonstracje pod hasłami: „Był zielony gród, jest pył i smród”, czy „Były Strzemieszyce, są Śmieciowice” są niestety głosem wołającego na puszczy, gdyż odpowiednią zgodę wydał już Główny Inspektor Ochrony Środowiska. Utylizacją odpadów zajmie się spółka Sarpi z.o.o., która wygrała odpowiedni przetarg i deklaruje, że ma nowoczesną spalarnię, co negują mieszkańcy i przekonują, że zanieczyszczenia szkodliwe dla ludzi pójdą prosto w powietrze, a więc do ich płuc. Zapewne wyłącznie przez przypadek Sarpi jest częścią wielkiego francuskiego koncernu śmieciowego Veolia Environnement. Z Salwadoru bliżej pewnie do spalarni we Francji, ale chyba jest jasne, dlaczego Veolia nie zamierza utylizować tego typu odpadów u siebie tylko na polskim Śląsku. Raz, że nie zatruje rodzimej atmosfery, a po wtóre śmieci w Polsce to intratny zarobek dla zagranicznych firm. Jak wynika z informacji na stronie internetowej spółki Sarpi, marszałek województwa śląskiego Mirosław Sekuła z PO w 2013 roku zwiększył przepustowość dla francuskiej firmy z trzydziestu tysięcy ton odpadów na pięćdziesiąt tysięcy. Co tam, że ludzie protestują, ważne by biznes się kręcił…

Nie ma chyba przesady w opinii, że Polska staje się śmietniskiem Unii Europejskiej. Jakoś nie protestują przeciwko temu ekolodzy i tzw. zieloni, których jest pełno gdy trzeba manifestować i wspinać się na kominy by ratować np. dżdżownice pozbawiane swobodnego przejścia przez autostradę, czy likwidować konny przewóz turystów do Morskiego Oka. 

Piotr Jakucki

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook