Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Obrońcy skarbów

22.08.2015

„Der Spiegel” poinformował, że rząd w Berlinie zapowiedział zmianę polityki zwracania dzieł sztuki zrabowanych w okupowanej Europie.

Projekt ministra sprawiedliwości Heiko Maasa zakłada „odwrócenie o 180 stopni zasady przedstawienia dowodów”, co oznacza, że to na obecnych posiadaczy dzieł sztuki spadnie obowiązek udowodnienia, że nabyli je zgodnie z prawem. Dziś to dawni właściciele muszą wykazać, że np. obrazy będące przedmiotem sporu, a znajdujące się w posiadaniu innych osób, były ich własnością. To zaś ze względu na upływ czasu oraz utratę dokumentów podczas wojny w wielu przypadkach jest niemożliwe.

Zapalnikiem inicjatywy Maasa stał się skandal dotyczący zwrotu dzieł z kolekcji Corneliusa Gurlitta liczącej 1280 eksponatów o wartości dobrze przekraczającej miliard euro i przechowywanej w przez Gurlitta w jego mieszkaniu w Monachium i w kryjówce w Austrii. Znalazły się tam także dzieła zrabowane podczas wojny przez III Rzeszę, no ale to akurat nie dziwi, gdyż ojciec Corneliusa Gurlitta ― Hildebrand Gurlitt ― był zaufanym marszandem Adolfa Hitlera, rabującym w okupowanej zachodniej Europie obrazy dla powstającego wielkiego muzeum sztuki w Linzu.

Co jednak znaczy ta kolekcja w porównaniu z naszymi stratami wojennymi różnego rodzaju, za które nie dostaliśmy ani centa reparacji? „Polska nigdy nie daruje tego, że została ograbiona. Część dzieł została zniszczona, ale my nie odpuścimy. O każdą ukradzioną rzecz państwo polskie będzie walczyć. Ci, którzy mają w domach czy w piwnicach dzieła skradzione Polsce, nie mogą spać spokojnie. Muszą zrozumieć, że będziemy ich tropić” ― podkreślała w zeszłym roku minister kultury i dziedzictwa narodowego Małgorzata Omilanowska podczas uroczystości zwrotu przez Niemcy XV-wiecznego manuskryptu „Sermone scripti” zrabowanego w 1944 roku przez Sowietów z Biblioteki Narodowej w Warszawie, który po wojnie trafił za Odrę. I dobrze, że jest taki zdecydowany kurs, bo jest o co walczyć. Co prawda do kraju od początku lat 90. wróciło kilkadziesiąt cennych obiektów, w tym obraz Aleksandra Gierymskiego „Żydówka z pomarańczami”, obrazy „Przed polowaniem w Rytwianach” i „Nagonka na polowaniu w Nieświeżu” pędzla Juliana Fałata, "Św. Iwo wspomaga biednych” Jacoba Jordaensa czy „Schody pałacowe" Francesco Guardiego, ale to zaledwie promil tego, co obaj okupanci wywieźli z Polski podczas II wojny światowej. Szacuje się, że Niemcy zrabowali 43 proc. naszych dóbr kulturalnych, ile Sowieci ― tego nie wie nikt i prawdopodobnie się nie dowie. Na liście opracowanej przez Wydział Strat Wojennych w działającym od 1991 roku Departamencie Dziedzictwa Kulturowego MKiDN, widnieją 63 tysiące dzieł sztuki wywiezionych przez Niemców― nie tylko pojedyncze okazy, ale także kolekcje ― w tym: prawie siedem tysięcy obrazów polskich twórców, m.in. 47 obrazów Aleksandra Gierymskiego, 36 Jana Matejki, 59 Jacka Malczewskiego, 29 Stanisława Wyspiańskiego. Z wyliczeń Biura Rewindykacji i Odszkodowań działającego w latach 1945-51wynika z kolei, że utraciliśmy ich 516 tysięcy, przy czym nie uwzględniono tu szabru sowieckiego na terenach II RP zajętych podczas wojny przez ZSRR. Ostrożne szacunki MSZ dotyczące wyłącznie zbiorów udokumentowanych mówią o ok. 2,8 tys. obrazów znanych europejskich szkół malarskich, 11 tys. obrazów autorstwa malarzy polskich, 1,4 tys. wartościowych rzeźb, 15 mln książek z różnych okresów, 75 tys. rękopisów, 22 tys. starodruków, 25 tys. map zabytkowych, 300 tys. grafik, 50 tys. rękopisów muzealnych, 26 tys. bibliotek szkolnych, 4,5 tys. bibliotek oświatowych i 1 tys. bibliotek naukowych, przy czym łączne straty bibliotek wyniosły ok. 22 mln. woluminów.

Zresztą o tym jak wielka była skala mordowania polskiego dziedzictwa narodowego przez nadludzi z Berlina i dzicz moskiewską świadczy chociażby to, że w samej tylko Warszawie straty materialne w wyniku działań II wojny światowej zostały oszacowane w 2004 roku przez zespół ds. oszacowania strat wojennych powołany przez ówczesnego prezydenta miasta Lecha Kaczyńskiego i pracujący pod kierunkiem prof. Wojciecha Fijałkowskiego na 45 mld 300 mln dolarów. Przygotowany wówczas kilkusetstronicowy „Raport o stratach wojennych Warszawy” wraz z aneksem zawierającym materiał dokumentacyjny zawierał wyliczenia dotyczące m.in.: nieruchomości, zabytków, składników komunikacji miejskiej i mienia ruchomego.

Nie ma więc wątpliwości, że zmiany w niemieckim prawodawstwie miałyby wielkie znaczenie dla naszych „obrońców skarbów”, bo do tej pory zachodni sąsiedzi byli niezbyt skorzy do oddawania tego, co zostało zagrabione w latach 1939-45. O ile jednak od Niemców da się coś odzyskać, to ze strony Rosji na coś takiego nie ma co liczyć.

Piotr Jakucki

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook