Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Niewygodne ludobójstwo

12.07.2014

W mediach tzw. publicznych Wołyń był 11 lipca tematem tabu. W końcu jest tyle ważniejszych tematów zastępczych…

11 lipca jedynie z telewizji „Trwam” można było dowiedzieć się o przypadającej w tym dniu 71. rocznicy zbrodni wołyńskiej. Wydarzenia zapoczątkowane „krwawą niedzielą” były, zgodnie z definicją zawartą w rezolucji ONZ z 1948 roku, ludobójstwem dokonanym na bezbronnych Polakach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej przez bandy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii.

To, co jednak jest wiadome dla ONZ, jest nie do przyjęcia dla polskich polityków, którym termin „ludobójstwo” nie przechodzi przez gardło. No, bo co jeszcze o nas pomyśleliby Ukraińcy, którym trzeba, jak przekonują władze, pomagać w integracji z Europą? Więc mamy historyczną „pomroczność jasną”, a upominanie się o prawdę historyczną i pamięć o bestialsko pomordowanych jest nie na miejscu. Jest nieeuropejskie, czarnosecinne, ksenofobiczne i nacjonalistyczne. A może nawet gdyby poczytać niektóre teksty w „Gazecie Wyborczej” jak choćby Pawła Smoleńskiego, gdy krytykował inicjatywę usunięcia pomnika OUN-UPA z cmentarza w Hruszowicach, czy Mieczysława Czecha, który w przeddzień siedemdziesiątej rocznicy Wołynia potępiał IPN za nazwanie tej zbrodni „ludobójstwem”, moglibyśmy mówić i o „mowie nienawiści” uprawianej przez prawicę, czy środowiska kresowe, bo jak wiadomo „GW” i jej przyległości są oazą demokracji i wolnego słowa na oceanie „polskiego faszyzmu”. To jest walki o prawdę historyczną i ukaranie stalinowskich i peerelowskich katów.

Rok temu głosami PO, SLD i PSL, o czym pisałem m.in. w tekście „Tryzub powiewa nad sejmem”, Sejm uznał, że zbrodnie OUN-UPA nie były ludobójstwem tylko „czystką etniczną o znamionach ludobójstwa”, ponadto nie zgodzono się na ustanowienie Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Wołyńskiej - Męczeństwa Kresowian. Przeciw zapisowi o ludobójstwie grzmiała PO, PSL, SLD i Twój Ruch. I co oczywiste, nie mogło w potępieńczym chórze zabraknąć premiera Donalda Tuska i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Ten ostatni z trybuny sejmowej przekonywał, że „użycie terminu „ludobójstwo” w uchwale Sejmu upamiętniającej ofiary zbrodni wołyńskiej mogłoby doprowadzić do awantury w ukraińskim parlamencie, który teraz pracuje nad wypełnieniem warunków umowy z UE (…). Szanując zdanie rodzin ofiar, szanując tych, w których osądzie zbrodnia wołyńska wypełnia w pełni definicję ludobójstwa, zastanówmy się, czy chcemy pomóc młodemu narodowi ukraińskiemu radzić sobie ze swoją przeszłością, a odnotowujemy tutaj olbrzymie postępy (...), czy - tak jak oni to będą widzieć - nadmiernie przyspieszając ten proces, ich upokorzyć, czy chcemy dać upust emocjom, które są absolutnie zrozumiałe w tej sprawie”.

Dobrze czasami zerknąć do archiwaliów, gdyż jakże inaczej wyglądają niektóre rozmowy prowadzone przez „elyty” przy wódce, ośmiornicach i innych specjałach, dotąd opublikowane przez „Wprost”. Sikorski np. podczas rozmowy z ówczesnym ministrem finansów Jackiem Rostowskim w restauracji „Amber Room” w Pałacyku Sobańskich w Warszawie, mówił że Polacy chorują na „murzyńskość”, mają płytką dumę i samoocenę. Nie ma to jak samokrytyka, gdyż to politycy z Wiejskiej, Alej Ujazdowskich i Pałacu Namiestnikowskiego, są faktycznie skażeni „murzyńskością” i wykorzystują wszystkie środki, a przede wszystkim „niezależne” media, by zarazić nią naród. Czuwają, by pamięć o polskim męczeństwie podczas II wojny światowej, w tym na Kresach nie przetrwała, byśmy byli bez końca upokarzani za nieswoje winy tak jak za Jedwabne. Zakraplanie amnezji może spotkać się tylko z pochwałami ze stron Unii Europejskiej, czy innego tworu, a nagrodą będą stanowiska, apanaże, zaproszenia na wykłady. Więc trzeba przepraszać wszystkich za wszystko, w tym wypadku – akceptować bestialstwo morderców spod znaku tryzuba. Kurs jest taki sam bez względu na to, czy Ukrainą rządził wówczas dobry sąsiad, a dziś zły dyktator Janukowycz, czy rządzi nią i pacyfikuje oponentów znakomity bo proeuropejski i pełną gębą prounijny Jaceniuk.

I dlatego w mediach tzw. publicznych Wołyń był 11 lipca tematem tabu. W końcu jest tyle ważniejszych tematów zastępczych… Milczały więc posłusznie i TVP Info, która jak się chwali jest najchętniej oglądaną telewizją informacyjną w Polsce i „Wiadomości” w pierwszym programie TVP.

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook