Jedynie prawda jest ciekawa

Niepodległość na pokaz

10.11.2013

Czy Polska jest prawdziwie niepodległa? Co za głupie pytanie, przecież mamy i orła w koronie i demokratyczne władze i wolne wybory i tysiące innych oznak demokracji.

Tylko, czy jest prawdziwie niepodległym państwo, które nie pamięta o swojej przeszłości? Bo gdyby nie ludzie dobrej woli, to miejsca narodowej chwały, chociażby na takiej Litwie dawno by już nie istniały, ku uciesze sprawujących władzę w tym tragicznym kraju o nazwie Polska.

1 listopada PAP poinformowała, że w Poznaniu podczas kwesty zebrano ponad 33 tysiące złotych na renowację nagrobków na wileńskim Cmentarzu na Rossie, w tym konkretnym przypadku na odnowę dachu kaplicy rodziny Jasieńskich. Zbiórka na ten cel w stolicy Wielkopolski prowadzona jest od 2000 roku z inicjatywy Społecznego Komitetu „Poznaniacy Rossie”, biorą w niej udział politycy, artyści, sportowcy i dziennikarze. W sumie zebrano ponad 400 tysięcy złotych, za które udało się uchronić od zniszczenia kilkanaście kaplic i grobowców, m.in. kaplice Mączyńskich, Malinowskich, Gimbuttów, Strumiłłów, Hermanowiczów, braci bonifratrów oraz kwaterę rodziny Kondratowiczów, w której pochowany jest także poeta Władysław Syrokomla.  

Wszystko świetnie, ale gdy czytam tego typu informacje, to nóż mi się w kieszeni otwiera. Nie dlatego, że jestem przeciwko publicznym, dobrowolnym kwestom na ratowanie tego czy innego zabytkowego cmentarza, gdyż ludzie którzy chcą ratować od zapomnienia ślady polskości są wspaniali i należy im tylko przyklasnąć. Nóż się jednak otwiera, gdy widzę obojętność władz, nieprzypadkową zresztą. One umywają ręce, bo jeszcze Litwini, czy Ukraińcy poczuliby się urażeni. Gdyby więc nie kwestarze, gdyby nie zapaleńcy tacy jak poseł Prawa i Sprawiedliwości Artur Górski z sejmowej komisji łączności z Polakami za Granicą, od lat pomagający naszym rodakom m.in. Litwie, to z polskości na Kresach nie pozostałby już kamień na kamieniu.

„Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem – staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium.” - twierdził Marszałek Józef Piłsudski. I do tego ma dojść. Polityka kolejnych ekip pod hasłem niszczenia pamięci historycznej jest tu przejrzysta. To przyzwolenie na likwidację polskiej kultury za wschodnią granicą, na łamanie praw człowieka przez władze litewskie w stosunku do mniejszości polskiej i ograniczanie pomocy finansowej, szczególnie od czasu gdy przydzielaniem środków na działanie Wspólnoty Polskiej zajmuje się Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a nie Senat. A ponieważ Rossa jest jedną, obok m.in. lwowskich cmentarzy na Łyczakowie i jego autonomicznej części, czyli Cmentarza Orląt, z naszych nekropolii narodowych tym dla niej gorzej. Najlepiej byłoby gdyby mogiły około 20 tys. osób, w tym żołnierzy, którzy polegli w walce o polskie Wilno w latach 1919-1920 oraz w latach 1939 i 1944, członków rodziny Józefa Piłsudskiego, kaplicy w której spoczywa jego serce, czy profesorów Uniwersytetu Stefana Batorego, archeologa i pisarza Eustachego Tyszkiewicza, rzeźbiarza i architekta Antoniego Wiwulskiego, malarzy Franciszka Gucewicza i Franciszka Smuglewicza, a także dwojga dzieci Stanisława Moniuszki po prostu zniknęły z powierzchni, na ich miejscu powstała np. galeria handlowa. Ma po stokroć rację Antoni Jankowski, prezes Polskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Solecznikach na Litwie i członek Związku Polaków na Litwie, gdy mówi w wywiadzie dla „Naszego Dziennika”: „Prawa mniejszości polskiej są wciąż łamane – nie mamy prawa używać języka polskiego w urzędach, w dokumentach. Zamykane są polskie szkoły. (…) Jeśli chodzi o dotacje dla pism wydawanych w języku polskim, to zostały one w znacznym stopniu zmniejszone. Przykładem jest codzienna gazeta „Kurier Wileński”. Cięcia dotknęły też sfery kultury, np. jeśli chodzi o utrzymywanie polskich zespołów, czy oświaty. Straciliśmy to, co do tej pory mieliśmy, jak wyjazd polskich dzieci na wakacyjny wypoczynek do Polski”. A jest jeszcze niedoinwestowane i wręcz karykaturalne polskie muzeum Adama Mickiewicza w Wilnie i inne podobne skandale.

Na portalu natemat.pl znalazłem jakiś czas temu tekst „Wybiórcza pamięć historyczna” opisujący stan Rossy z sierpnia br. „Cmentarzyk wojskowy znajdujący się przy wejściu na cywilną część nekropolii jest zupełnie zaniedbany. Wiele żołnierskich grobów, a także samo mauzoleum nosi ślady dewastacji. To, iż w ogóle grób serca Piłsudskiego przetrwał, jest prawdopodobnie jedynie konsekwencją tego, iż nie umieszczono na nim nazwiska Marszałka... (...) Do wielu zakątków cmentarza nie da się jednak dotrzeć, w obawie przed wpadnięciem w jakiś dół.. Trawa momentami sięga do pasa, napisy na nagrobkach są zatarte. Tylko pojedyncze pomniki zostały odrestaurowane staraniem osób prywatnych i artystów. Większość niszczeje i zapewne nie przetrwa następnych dziesięcioleci. Nasz „przewodnik” tłumaczył to niechęcią władz litewskich, które czekają na powolną śmierć Rossy.”

To, co pisze Joanna Wydymus, odnosi się także do mogił pomordowanych przez ukraińskie OUN-UPA, o czym mówią mi ostatni żyjący świadkowie rzezi. Cmentarze znajdują się najczęściej przy małych wioskach. Czasami trudno tam trafić i trzeba korzystać z pomocy tych, co jeszcze pamiętają...

Zgoda na popadanie w ruinę polskich nekropolii i miejsc pochówku pomordowanych podczas II wojny światowej na dawnych naszych rubieżach wschodnich hańbi polskie rządy i polityczne elity. Łatwiej i przyjemniej jest jednak robić dla dzieci kotyliony, organizować różne marsze prezydenckie, czy opozycyjne. Wszystko ładnie i pięknie, tylko co z tego wynika dla naszych rodaków na Wchodzie i pamięci narodowej?

Piotr Jakucki

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook