Jedynie prawda jest ciekawa

Nie śmiej się dziadku z cudzego wypadku

29.08.2015

Po tym, jak pani poseł Krystyna Pawłowicz udzielała panu Jarosławowi Kuźniarowi rad na odchodne ze „Wstajesz i wiesz” w TVN24 i użyła przy tej okazji, we wpisie na portalu społecznościowym, niepoprawnej formy „wziąść”, rozgorzała w sieci dyskusja na temat poprawności językowej, a konkretnie tego nieszczęsnego „wziąść”.

Po tym, jak pani poseł Krystyna Pawłowicz udzielała panu Jarosławowi Kuźniarowi rad na odchodne ze „Wstajesz i wiesz” w TVN24 i użyła przy tej okazji, we wpisie na portalu społecznościowym, niepoprawnej formy „wziąść”, rozgorzała w sieci dyskusja na temat poprawności językowej, a konkretnie tego nieszczęsnego „wziąść”.

Zwolennicy partii pani profesor Krystyny Pawłowicz próbowali błąd usprawiedliwiać, powołując się między innymi na przykład Adama Mickiewicza i Henryka Sienkiewicza, którym, jak zaświadczał prof. Jerzy Bralczyk, zdarzało się owym „wziąść” posługiwać. Niechętnie jednak już przyznawali, że ten sam pan profesor, nie bacząc na to, kto stosuje „wziąść”, uznał, że jest to i tak niepoprawne.

Przeciwnicy PiS natomiast nie zostawili na posłance Pawłowicz suchej nitki. Że jeszcze nie tak dawno pouczała prezydenta Komorowskiego, jak mówić i pisać poprawnie, a sama robi błędy. Przy okazji okazało się, że spór dotyczący poprawności językowej, może bardzo łatwo stać się kolejną odsłoną wojny między PO a PiS. No, wojenki, powiedzmy.

Podobnie było, gdy panu prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu zdarzyło się błysnąć z ortografii i napisać w ambasadzie Japonii: „w bulu i nadzieji”. Prezydent wpisywał się do księgi kondolencyjnej po tsunami w Japonii. Na nic jednak zdały się wyrażone wtedy przez głowę państwa wyrazy współczucia, wspomniane dwa byki ortograficzne przesłoniły wszystko. Przeciwnicy PO i prezydenta mieli używanie i mają do dziś, mimo że od tamtej wpadki prezydenta minęły już cztery lata. Druga strona i media oczywiście nie pozostały dłużne, ponieważ natychmiast przypomniano, że pan prezes Jarosław Kaczyński, wpisując się do księgi pamiątkowej w jednej z restauracji, podziękował za „obiat”. Co do tego jednak, czy faktycznie popełnił ten błąd, czy nie, zdania są do dziś podzielone. Nie trzeba chyba dodawać, kto jest przekonany, że na pewno tak było, a kto twierdzi, że nic z tych rzeczy.

We wszystkich tych, skądinąd wesołych, przypadkach nie ma oczywiście nic złego w samym piętnowaniu błędów. To dobrze, że reagowaliśmy, gdy na plakatach Solidarnej Polski przeczytaliśmy: „Za solidarną Europom”. Albo wtedy, gdy prezydent Komorowski chwalił „konkurs palem w Lipnicy”. Reakcja oznacza, jakby nie patrzeć, troskę o język, o polszczyznę.

Profesor Jerzy Bralczyk radzi jednak, byśmy nie byli przesadnie okrutni dla posłanki Krystyny Pawłowicz dlatego, że popełniła błąd. Myślę podobnie i staram się stosować tę zasadę także wobec innych, i to niezależnie od moich sympatii politycznych. Bo jakie niby miałyby mieć barwy polityczne na przykład takie, rozplenione w mediach, w Sejmie i na ulicy chwasty językowe: „w każdym bądź razie”, „na dzień dzisiejszy”, „w cudzysłowiu”, „proszę panią”, „z dużej litery".

Słowa kluczowe:

język polski

,

Pawłowicz

,

tvn24

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook