Jedynie prawda jest ciekawa

Nasza polska tolerancja…

15.09.2015

Jedni wierzą, że wszystkiemu co złe winni są masoni, Żydzi i cykliści. Inni naokoło wietrzą spiski i widzą w każdym aferzystę lub agenta tych czy innych służb. A Grossowi wszystko kojarzy się z tzw. polskim antysemityzmem.

Jakie to życie niesie niespodzianki. Dotąd Jan Tomasz Gross objawiał się jako ekspert od „polskiego antysemityzmu” z lat II wojny światowej. A tu proszę! 13 września opublikował na łamach niemieckiego „Die Welt” tekst „Die Osteuropäer haben kein Schamgefühl” i okazuje się oto, że narodził się nam światowej klasy specjalista od problemu imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Gross jeszcze — co prawda — nie wini nas za wywołanie katastrofy humanitarnej, nie sugeruje, że to Polska stoi za powstaniem Państwa Islamskiego, ale — jak wskazują jego wcześniejsze opowieści dotyczące Jedwabnego — wszystko pewnie przed nami. Na obecnym etapie stanęliśmy pod Grossowym pręgierzem za twarde stanowisko polskich władz wobec kryzysu, w tym za wspólny z innymi państwami Grupy Wyszehradzkiej front sprzeciwu wobec systemu obowiązkowych ilości uchodźców, nakładanych odgórnie przez centralę w Brukseli. Gross ma tu wytłumaczenie proste jak budowa cepa: jesteśmy antysemitami, nasze „ohydne oblicze (…) pochodzi jeszcze z czasów nazistowskich”, a Polacy „faktycznie podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemców”. A ponieważ „wszystkie okupowane kraje w Europie w pewnym stopniu miały udział w dążeniu nazistów do zgładzenia Żydów”, więc „w latach tuż po wojnie, Żydzi, którzy na wschodzie Europy przeżyli Holocaust, musieli uciekać przed morderczym antysemityzmem swoich polskich, węgierskich, słowackich i rumuńskich sąsiadów, i to akurat do Niemiec, szukając schronienia w obozach wypędzonych".

No i jesteśmy w domu. Wtedy Żydzi uciekali do dobrych Niemców — no bo jak wie świat, dzięki mrówczej robocie zachodnioniemieckiego wywiadu, obozy koncentracyjne były polskie, a nie niemieckie — a dziś do tych samych Niemiec niczym do Mekki podążają pielgrzymki uchodźców z Syrii i okolic. Bo cywilizacja kończy się na zachodnim brzegu Odry, a dalej jest dzicz. „Europa Wschodnia musi dopiero dokonać rozprawy ze swoją zbrodniczą przeszłością. Dopiero kiedy to się odbędzie, ludzie uznają za swój obowiązek ratowanie tych, którzy uciekają przed brutalnością losu” — wali Gross z grubej rury. No ale jeśli tak, to jak to się dzieje, że już po skandalu z „Sąsiadami” przyjeżdżał on wielokrotnie do tej dzikiej i ksenofobicznej Polski — tak jak w 2013 roku, gdy był gościem IPN na jednej z konferencji naukowych; telewizje w swoich programach też czyniły z niego autorytet naukowy — i wyjeżdżał z niej żywy? Może przebierał się za Eskimosa? Sam nie wiem… Wiem już za to na pewno, jak to jest z tą naszą polską tolerancją. Dobrze, że jest, ale też gra się tak, jak przeciwnik pozwala. Gross dobrze wie o tym, że ilekroć oczerni Polskę, to jeśli nawet spotka się z reakcją, to jednak nie na tyle dotkliwą, by nie pozwolić sobie po raz kolejny, by dalej nie obnosić się ze swoją obsesją.

Jedni wierzą, że wszystkiemu co złe winni są masoni, Żydzi i cykliści. Inni naokoło wietrzą spiski i widzą w każdym aferzystę lub agenta tych czy innych służb. A Grossowi wszystko kojarzy się z tzw. polskim antysemityzmem. Jest pytanie, czy należy go traktować poważnie, czy też raczej pochylić nad nim głowę ze współczuciem i przechodzić obok wygłaszanych przez niego tez? Z pozoru tylko jest ono retoryczne. Nie ma problemu, jeżeli takie osobliwości słyszymy od kogoś w zaciszu domowym albo przy kawie. Ale jeśli udowadnianie, jak to czyni nasz specjalista od stodoły w Jedwabnem, że Polacy to pomocnicy niemieckich ludobójców, antysemici i ksenofobi czekający na imigrantów z siekierami w rękach, ma miejsce w chyba najbardziej opiniotwórczym dzienniku niemieckim i to w kontekście obecnych wydarzeń w Europie, to milczeć o tym już nie można.

Toteż rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski oświadczył, że tekst Jana Tomasza Grossa jest „nieprawdziwy historycznie, szkodliwy i obrażający Polskę”. A jedna znana dziennikarka, nieznana wcześniej z kontestowania oskarżeń zawartych w „Sąsiadach” i „Pokłosiu”, powiedziała nawet, że Gross się zhańbił. Lepsze takie reakcje niż żadne. Lepiej późno niż wcale.

Słowa kluczowe:

antysemityzm

,

Gross

,

Polacy

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook