Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kilof dla Trynkiewicza

19.01.2014

Za niecały miesiąc Mariuszowi Trynkiewiczowi, jednemu z najbardziej zwyrodniałych przestępców, pedofilowi i mordercy, kończy się kara dwudziestu pięciu lat więzienia i mimo uchwalonej w październiku 2013 roku tzw. ustawy o bestiach przewidującej izolację w specjalnie utworzonym Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, z dużym prawdopodobieństwem może wyjść na wolność.

 Prezydent Bronisław Komorowski, tak błyskotliwy w innych sprawach, tu nie spieszył się jakoś z podpisaniem ustawy i uczynił to dopiero 13 grudnia. Dokument odesłał do kancelarii premiera trzy dni później, zaś sama ustawa została opublikowana 7 stycznia br. Zacznie obowiązywać po następnych dwóch tygodniach, co oznacza że dopiero wtedy będzie można rozpocząć procedurę w sprawie umieszczenia więźnia w ośrodku izolacyjnym. Polega ona na tym, że dyrektor więzienia składa wniosek do sądu o skierowanie mordercy do tej placówki, tyle że sąd musi powołać swoich biegłych i zbadać więźnia. W przypadku Trynkiewicza - według wyliczeń osób z resortu sprawiedliwości, przytoczonych przez radio RMF FM - nie wystarczy na to czasu. Przywykliśmy jednak to tego, że państwo jest szybkie tylko wówczas, gdy trzeba wprowadzić nowe podatki, akcyzy, dające nam ostro po kieszeni, czy dać wszechwładną władzę komornikom nie likwidując bankowego tytułu egzekucyjnego i przez ozusowanie umów o dzieło, co rząd Tuska chce wprowadzić od 2015 roku, podać dłużników na tacy komornikom, którzy będą mogli ich bez trudu namierzyć i zajmować w całości dochody z umów o dzieło.

Wspominam o tym dlatego, by wykazać do czego prowadzi liberalizacja prawa i uznawanie zwyrodnialców za jednostki, które mogą powrócić do uczciwego życia, oraz jaka jest różnica w traktowaniu przez elity III RP ludzi, którzy często nie ze swojej winy popadli w tarapaty finansowe i różnego typu morderców i zboczeńców. „Szatan z Piotrkowa”, który pod koniec lat 80. zgwałcił i zamordował czterech chłopców, a ciała trzech z nich spalił, 29 września 1989 roku wyrokiem peerelowskiego sądu został czterokrotnie, za każde zabójstwo z osobna, skazany na karę śmierci. 

Niestety wyroku nie wykonano, zmieniał się ustrój i wpierw rząd Rakowskiego wprowadził moratorium na karę śmierci, a potem już po wyborach czerwcowych okrągłostołowy sejm kontraktowy, zdominowany przez posłów solidarnościowego Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, uchwalił na jesieni 1989 roku amnestię, zamieniając tym samym skazanym karę śmierci na dwadzieścia pięć lat więzienia. Adam Michnik, wówczas poseł OKP, podczas debaty sejmowej przekonywał: „Bądźmy lekarzami tutaj, no to uznajmy wreszcie, że ktoś popełnił przestępstwo, to jest nieszczęście, to jest jego nieszczęście. Spróbujmy mu pomóc.” No to pomogli, a dziś „Gazeta Wyborcza” i media tzw. słusznego nurtu wylewają krokodyle łzy nad niebezpieczeństwem czyhającym na społeczeństwo. „Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało” - chciałoby się powiedzieć, i to nie tylko już pod adresem środowisk politycznych z okolic ulicy Czerskiej, ale także tych – dziś na prawicy – którzy wówczas podnieśli rękę jako posłowie OKP za amnestią.

I dziś w naszym umęczonym kraju mamy taką wołającą o pomstę do nieba sytuację, że nawet jeśli jakimś cudem biegli zdążą z wydaniem opinii i Trynkiewicz nie wyjdzie na wolność, to będzie mu się lepiej powodzić niż niejednemu porządnemu, uczciwemu obywatelowi. W Gostyninie, z którego ponoć nie można uciec, choć moim zdaniem jest odwrotnie – uciec można z każdego miejsca, co dajmy na to pokazuje oparty na faktach film „Ucieczka z Alcatraz”, czy sensacyjny „Plan ucieczki”, będzie miał takie warunki, o jakich mogą tylko pomarzyć biedne rodziny w Polsce. Na nasz koszt, ma się rozumieć, na nasz koszt... Kongres Nowej Prawicy w wydanym parę dni temu oświadczeniu wyliczył, że „miesięczne utrzymanie więźnia w zakładzie to 2451 złotych, dziennie to nieco ponad 80 zł, natomiast wychowanka w Rodzinnym Domu Dziecka nieco ponad 20 złotych. Osadzony może uczyć się języków, uprawiać sport, dostaje lepsze pożywienie niż pacjent w szpitalu”. I jak tu nie mówić, że Rzeczpospolita Polska nie jest krajem dla bandytów, w którym opłaca się być dzieciobójczynią lub zwyrodniałym pedofilem.

Wyznawcy liberalnego prawa mają usta pełne zdań o resocjalizacji więźnia. Tylko że ja nie wierzę w żadną resocjalizację, tym bardziej że sam „Szatan z Piotrkowa” mówi że nadal będzie zabijał, gdyż „jest to silniejsze od niego”. Jeśli więc już, niestety, nie ma kary śmierci, to wysłać do roboty takiego Trynkiewicza, by przynajmniej zarobił na to swoje sanatorium w Gostyninie.

Skoro już prezydent Bronisław Komorowski podpisał protokół nr 13 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka znoszący karę śmierci we wszystkich okolicznościach, również w czasie wojny, to jakąś alternatywą jeszcze mogłoby być dożywocie połączone z ciężką, pożyteczną społecznie pracą. W kamieniołomach, w kopalni, na budowie, na roli...


Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook