Jedynie prawda jest ciekawa

Jest w Polsce taka siła…

21.07.2015

Amerykańskie Delta Force czy SEALs, brytyjska SAS, niemiecki GSG9 lub izraelski Sayeret Matkal to elita elit do zadań specjalnych współczesnego pola walki.

Przeznaczenie — działania bezpośrednie, antyterrorystyczne, operacje poszukiwawcze, rozpoznanie, odbijanie zakładników, szczególnie na terytoriach państw wrogich oraz innych objętych kryzysem czy wojną. Nasz GROM, działający według wzorów amerykańskich i brytyjskich — choć w odróżnieniu od SAS operuje zespołami sześcioosobowymi, z opcjonalnym dołączaniem pary strzelców wyborowych — i obchodzący właśnie dwudzieste piąte urodziny, nie tylko im dorównuje, ale w wielu elementach przewyższa. Generał Wayne A. Downing z Dowództwa Operacji Specjalnych USA nie wziął przecież z sufitu opinii, że „polska jednostka specjalna GROM to oddział (…) pierwszej klasy, znakomici ludzie ze znakomitym morale. Ich trening jest świetny, techniczne i taktyczne umiejętności są pierwszej klasy. Byłbym bardzo szczęśliwy, gdybym mógł pracować z tym oddziałem w sytuacji kryzysowej”. A generał Jacques Paul Klein, Specjalny Przedstawiciel Sekretarza Generalnego i Koordynatora Operacji Organizacji Narodów Zjednoczonych w Bośni i Hercegowinie mówił wprost: „Są najbardziej profesjonalną i najlepiej wyszkoloną grupą, z jaką pracowałem. Żołnierską rzeczą jest zniszczenie celu taktycznego lub strategicznego, policyjna praca to zatrzymanie, aresztowanie i uwięzienie. GROM jest najlepszy w obu tych dziedzinach”.

Jak powstał? Został założony w 1990 roku przez zmarłego w niewyjaśnionych okolicznościach w 2012 roku gen. Sławomira Petelickiego. Pomogli Amerykanie, którzy w ten sposób — pomijając już obietnicę umorzenia przez rząd USA połowy długu zagranicznego Polski zaciągniętego w okresie PRL, czyli 16,5 miliarda dolarów — odwdzięczyli się za sukces polskich służb specjalnych w Operacji Samum przeprowadzonej w Iraku w 1990 roku. Przypomnę tylko, że jej celem była ewakuacja sześciu amerykańskich funkcjonariuszy CIA, DIA i NSA, śledzących ruchy irackich wojsk przed wojną w Zatoce Perskiej, oraz wywiezienie tajnych materiałów irackich. Wcześniej udziału w operacji odmówiły, ze względu na duże ryzyko dla własnych żołnierzy, m.in.: ZSRR, Wielka Brytania i Francja. Polacy się zgodzili, misja zakończyła się sukcesem, co przedstawił w swoim filmie Pasikowski, a dzisiejszy generał Gromosław Czempiński, który odpowiadał za organizację akcji, został odznaczony wysokim odznaczeniem CIA.

Skąd nazwa? Jest kilka wersji. Pierwsza — że jest skrótem od oficjalnej nazwy jednostki: Grupa Reagowania Operacyjno-Manewrowego. Druga — że nawiązuje do imienia Czempińskiego; inna z kolei głosi, że GROM wziął się od Grupy Realizacyjnej Operacji Most — operacja ta polegała na ochronie transportu dużej liczby ludności żydowskiej z ówczesnego ZSRR przez Polskę do Izraela — w skład której wchodzili m.in. funkcjonariusze Departamentu I MSW, w tym Czempiński i Petelicki. Dziś o GROM-ie mówi się dużo, ale w połowie lat 90. o ludziach Petelickiego w prasie polskiej było tyle, co nic, na Zachodzie — owszem, by wspomnieć tylko publikację specjalistycznego „Jane’s Intelligence Review” opisującą ze szczegółami akcję pojmania podejrzanego o popełnianie zbrodni wojennych w Bośni.

Niezależnie jednak skąd wzięła się nazwa, najważniejsze jest i tak, jak GROM działa. Dlatego też wyjątkową gratką dla odwiedzających Muzeum Powstania Warszawskiego jest czynna od kilku dni wystawa „Jest w Polsce taka siła. JW GROM-Cichociemni 1990–2015”, którą można będzie zwiedzać do końca września. Ekspozycja w tym właśnie muzeum nie jest przypadkiem, gdyż obie instytucje od dawna współpracują, utrwalając pamięć o korzeniach patriotycznych współczesnej Polski, w tym i o słynnych cichociemnych, którzy są patronem jednostki. Więc naprawdę warto poświęcić na nią trochę urlopowego czy wakacyjnego czasu, by zobaczyć nie tylko uzbrojenie, ale także po raz pierwszy prezentowane zdjęcia z operacji zagranicznych wykonane przez żołnierzy GROM-u w Iraku, Afganistanie, Haiti, w Zatoce Perskiej i na Bałkanach i pokazujące m.in. szkolenia, patrole czy życie po służbie.

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook