Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gadał dziad do obrazu

27.04.2014

Niskie podatki przyczyniają się do rozwoju gospodarczego.

To wynika wprost z tzw. krzywej Laffera, która jest ekonomicznym abecadłem. Wiadomo bowiem, że jeśli wzrastają podatki, to wprost proporcjonalnie do nich rosną ceny produktów i usług. Jeśli zostanie przekroczona pewna granica i wysokość progu podatkowego osiągnie zbyt wysoki poziom, to w rezultacie produkty, bądź usługi staną się zbyt drogie i spadnie na nie popyt. A to z kolei spowoduje straty skarbu państwa. Przykłady z naszego podwórka można by długo podawać, ale wystarczy tylko zatrzymać się przy ostatniej podwyżce cen komunikacji w stolicy, lub podwyżkach akcyzy na papierosy czy alkohol. Żadne z nich nie przyniosły spodziewanych wpływów.

Co innego w 2003 roku, gdy obniżona została akcyza na alkohol, czy gdy – jak podaje raport „Fiskalny Obłęd. Punkt krytyczny krzywej Laffera przekroczony”, przedstawiony na początku kwietnia na konferencji przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców – w 2004 roku rząd Leszka Millera obniżył podatek CIT z 27 proc. do 19 proc. Wtedy wpływy z podatków rosły. Działała po prostu prawidłowość sformułowana przez Arthura Laffera. Podobnie było w 2009 roku, kiedy ekipa PO obniżyła najwyższą stawkę PIT z 40 procent do 32 proc. co zresztą było konsekwencją decyzji podjętych jeszcze przez rząd Jarosława Kaczyńskiego.

Czy więc premier Tusk i jego ministrowie nie znają krzywej Laffera, nie orientują się w mechanizmach gospodarczych, gdy przedstawiają rozwiązania, których osią przewodnią jest podwyższanie podatków? Jasne że znają, tylko nikomu nie zależy na działaniach pobudzających wzrost gospodarczy. W przeciwnym razie rząd Tuska nie przygotowałby dokumentu pt. „Wieloletni plan finansowy państwa. 2014–2017”, z którego wynika że szumnie zapowiadane przez premiera reformy będą polegać wyłącznie na maksymalnym dokręcaniu śruby podatkowej.

Jak informuje „Rzeczpospolita”, która do raportu dotarła, do końca 2017 roku nie ma co liczyć na odmrożenie progów podatkowych. Nie ulegnie więc zmianie kwota 3091 zł, która od pięciu lat niezmiennie stanowi limit dochodów nieopodatkowanych. Budżet co prawda zyska na tym 6,5 miliarda, a kto straci? Rzecz jasna szaraki, gdyż według „Rzeczpospolitej” rząd zafunduje nam „ukrytą podwyżkę PIT, najdotkliwszą dla najuboższych”. Jak z kolei wylicza portal niewygodne.info.pl, o ile w 2009 r. dla minimalnej płacy w wysokości 1260 zł podatek dochodowy wynosił ok. 540 zł rocznie, to już w roku 2014 osoba zarabiająca minimalną płacę czyli 1680 zł brutto w ciągu roku musi odprowadzić 984 zł podatku dochodowego. A to oznacza jego wzrost aż o 82 proc. w stosunku do roku 2009, mimo że płaca minimalna zwiększyła się jedynie o 33 proc.

Podczas wspomnianej konferencji szefowie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców zaprezentowali tablice pokazujące krzywą Laffera, które razem z raportem oraz broszurą Roberta Gwiazdowskiego pt. „Krzywa Laffera. Rzecz o tym jak obniżki stawek podatkowych mogą skutkować zwiększeniem wpływów podatkowych i vice versa" spakowali w olbrzymie pudła i jako „Dar Związku Przedsiębiorców i Pracodawców dla Rządu Najjaśniejszej" wysłali premierowi, ministrowi finansów i wszystkim pozostałym członkom rządu.

Jak widać dokument został przez premiera i Rząd Najjaśniejszej potraktowany z należytą powagą. Nie mówiąc, że na pewno ze zrozumieniem…

Piotr Jakucki

Autor bloga

Jakucki-Piotr

Piotr Jakucki

Dziennikarz i publicysta, m.in. „Nowy Świat”, „Gazeta Polska”, w latach 1995-2010 redaktor naczelny tygodnika „Nasza Polska”, „Głos Polski” (Kanada), „Goniec” (Kanada), „Kurier Chicago” (USA), korespondent radia „Sami Swoi. W porannym rytmie” (Chicago).

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook