Jedynie prawda jest ciekawa

Zdradzeni o świcie

13.04.2012

Kłamstwo smoleńskie. Te dwa wyrazy określają najpełniej to co dzieje się wokół śmierci delegacji polskiej z prezydentem RP Lechem Kaczyńskim

10 kwietnia minęła kolejna rocznica naszej tragedii, a ja nie mogę pozbyć przeczucia, że na prawdę o tamtym poranku przyjdzie nam poczekać zapewne bardzo długo, i być może nawet, tak jak w przypadku śmierci generała Władysława Sikorskiego w Gibraltarze, przebiegu wydarzeń nie poznamy nigdy. I będziemy żyć jedynie w przeświadczeniu, że odradzające się elity niepodległego państwa polskiego „zostały zdradzone o świcie”.

Przyczyną nie jest tu bynajmniej drobiazgowość dochodzenia, taka chociażby jak po katastrofie nad Lockerbie, ale odwrotnie - brak jakiegokolwiek suwerennego śledztwa polskiego. Takiego nie można jednak prowadzić, jeśli nie dysponuje się oryginalnymi dowodami rzeczowymi, oraz ma się rząd serwilistyczny wobec Kremla. A to nie kto inny tylko Donald Tusk po 10 kwietnia, oddając śledztwo i dowody Rosjanom, kazał Polakom im ufać i czekać...

Kłamstwo smoleńskie. Te dwa wyrazy określają najpełniej to co dzieje się wokół śmierci delegacji polskiej z prezydentem RP Lechem Kaczyńskim udającej się dwa lata temu na uroczystości 70. rocznicy sowieckiego ludobójstwa w Katyniu. Nic więc dziwnego, że tegoroczny 10 kwietnia był dniem m.in. manifestacji przeciwko polityce rządu premiera Donalda Tuska i oddaniu śledztwa na wyłączność Rosji. Odbyły się one m.in. w Warszawie i Krakowie.

"Nie udało się zasypać pamięci, nie udało się spotwarzyć tych, którzy zginęli, nie udało się skompromitować ich w oczach własnego narodu" – mówił w stolicy prezes PiS Jarosław Kaczyński po zakończeniu comiesięcznego "marszu pamięci". Rano, we wcześniejszym antrakcie uroczystości rocznicowych, wraz z innymi politykami PiS i warszawiakami złożył kwiaty przed Pałacem Prezydenckim, co poprzedziła msza święta w kościele sąsiadującym z Pałacem. Naprzeciwko Pałacu stanął drewniany krzyż, podobny do tego ustawionego w dniu tragedii przez harcerzy i usuniętego na polecenie prezydenta – Bronisława Komorowskiego. Demonstranci trzymali biało-czerwone flagi, zdjęcia pary prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich, transparenty m.in. z hasłami: "Jesteśmy smoleńskim pomnikiem", "Pomników sowieckich nie chcemy, śmieci wyrzucać będziemy". Podobnie było w innych miastach.

Ale 10 kwietnia to nie tylko dopominanie się o prawdę, ale także kultywowanie pamięci o poległych. Było wiele uroczystości, ja pragnę jednak zatrzymać się przy jednej, która była z wielu względów wyjątkowa.

W Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Pani Świętokrzyskiej w Kałkowie-Godowie otwarto salę pamięci Przemysława Gosiewskiego, polityka Prawa i Sprawiedliwości, posła ziemi świętokrzyskiej, wicepremiera w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Człowieka niezwykle zasłużonego dla rozwoju tego terenu jak i dla sanktuarium, który jego kustoszowi, ks. Czesławowi Wali pomagał m.in. w wybudowaniu miejscowego hospicjum.

Na razie miejsce pamięci tworzy wystawa fotografii, także prywatnych. Niedługo będą tu też pamiątki i upominki udostępnione przez rodzinę zmarłego.

Otwarcie Izby Pamięci poprzedziła uroczysta msza święta, podczas której homilię wygłosił ksiądz Józef Wójcik z Suchedniowa, legenda polskiego kościoła, jeden z najbliższych współpracowników Prymasa Tysiąclecia, kard. Stefana Wyszyńskiego, który 40 lat temu wykradł komunistom zaaresztowaną przez nich podczas obchodów Millenium kopię Cudownego Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Na kanwie tych wydarzeń powstał spektakl telewizyjny pt. "Złodziej w sutannie" ze znakomitą rolą Artura Żmijewskiego. Ks. Wójcik, znany ze swojej patriotycznej postawy, podkreślał wielkie oddanie Przemysława Gosiewskiego dla dobra ojczyzny, skrytykował także rząd i Platformę Obywatelską za działalność niezgodną z interesami narodowymi Polaków. Jak mówił polityka rządu nie jest polityką polską, a jedynie polityką Komorowskiego, Tuska i Sikorskiego.

Samo Sanktuarium w Kałkowie-Godowie jest miejscem szczególnym w wymiarze religijno-patriotycznym. Już w tydzień po ogłoszeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r., rozpoczęły się w nim trwające do dziś cotygodniowe czuwania modlitewne w intencji ojczyzny. Dzięki ks. Wali na terenie sanktuarium powstała Golgota Narodu Polskiego, przedstawiająca w formie kaplic martyrologię naszego narodu i obronę wiary katolickiej.

Najnowsze oratorium, które ks. Wala nazywa „kolejną bolesną stacją relikwiarza pamięci narodowej”, poświęcone jest ofiarom 10.04.2010 r. Składają się na nie m.in.: urna z ziemią z miejsca tragedii, a także tableau z wizerunkami Lecha i Marii Kaczyńskich oraz 94 innych osób, które zginęły 10 kwietnia w drodze na rocznicowe uroczystości do Katynia. Okoliczności ich śmierci przypominać będzie m.in. wkomponowany w krzyż wizerunek żołnierza z przestrzeloną głową w objęciach Matki Boskiej oraz kamienne kontury mapy Polski i samolotu. Głuchoniemi, którymi opiekuje się ks. Wala, umieścili w oratorium tablicę pamiątkową. W lipcu 2010 r. miał ich odwiedzić prezydent Kaczyński w czasie wizyty w sanktuarium. Niestety, zginął.

13 kwietnia 2010 r., jeszcze przed rozpoczęciem budowy oratorium smoleńskiego, w sanktuarium posadzone zostały dęby pamięci w hołdzie parze prezydenckiej, Annie Walentynowicz i posłowi Przemysławowi Gosiewskiemu oraz gen. bryg. Władysławowi Kuleszy, zamordowanemu w Katyniu w 1940 r. Nawiązano w ten sposób do Ogólnopolskiego Programu Edukacyjnego „Katyń – ocalić od zapomnienia”, któremu patronował prezydent Lech Kaczyński. Sadzenie drzew pamięci było jednym z jego głównych elementów.

W Kałkowie Lecha Kaczyńskiego, Przemysława Gosiewskiego i innych poległych nie zapomną. To pewne...

Julia M. Jaskólska

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook