Jedynie prawda jest ciekawa

Witamy w priwislanskim kraju

25.04.2012

Kto zasiądzie w loży prezydenckiej na Euro 2012? Bynajmniej nie prezydent Polski Bronisław Komorowski, tylko prawdopodobnie sam nieformalny zwierzchnik państwa polskiego – prezydent Rosji Władimir Putin.

Nie od dziś wiadomo, że loża prezydencka na Stadionie Narodowym została wynajęta na czas Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej i że prezydent Komorowski nie zasiądzie w niej nawet na meczu otwarcia. Teraz jeszcze okazuje się, że w loży prezydenckiej wynajętej za 5 milionów przez Romana Abramowicza, rosyjskiego miliardera, właściciela angielskiego klubu Chelsea Londyn, który właśnie awansował do finału Ligi Mistrzów, prawdopodobnie jednak prezydenta zobaczymy, tyle tylko, że Rosji. Powtórzę: w loży wynajętej za pięć milionów. Złotych polskich, a nie za pięć milionów euro, czy pięć milionów dolarów.

Putin ma przylecieć na dwa mecze w fazie grupowej: 8 czerwca Rosja-Czechy we Wrocławiu oraz 12 czerwca Rosja - Polska w Warszawie i już został przez Abramowicza do loży zaproszony.

Prezydent Komorowski nie widzi w tej całej, jakby nie patrzeć, uwłaczającej sytuacji problemu, co nawet nie dziwi. Po deklaracji głowy państwa o występowaniu z NATO, czy o „arcyboleśnie prostej” przyczynie katastrofy smoleńskiej kolejne złote myśli głowy państwa i jego wpadki ortograficzne nie robiły już większego wrażenia. Przyznaję jednak, że sprzedanie pozorów niepodległości za marne 5 milionów złotych przebija dotychczasowe „osiągnięcia”.

Loża prezydencka to - jak mówi Joanna Trzaska-Wieczorek, szefowa prezydenckiego biura prasowego- nazwa zwyczajowa i wcale nie oznacza to konieczności usadowienia w tamtym miejscu prezydenta Polski. Bronisław Komorowski będzie więc oglądał mecz Polska – Rosja w towarzystwie Michela Platiniego w strefie przeznaczonej dla gości UEFA, choć równie dobrze mógłby siedzieć na iglicy stadionu. A najlepiej - pośród kibiców polskich, no ale ci zapewne „podziękowaliby” mu na swój sposób za wspaniale wybudowane przez ekipę Platformy Obywatelskiej, pod czujnym okiem „gospodarza kraju” z Belwederu, drogi i autostrady, w których nie pęka asfalt, za w pełni przejezdną i nie rozkopaną Warszawę, za drugą linię metra, czy optymalną infrastrukturę kolejowo-dworcową.

Polska jest współgospodarzem Euro, a kibice co spojrzą w stronę loży, wynajętej przez rosyjskiego nababa, to zobaczą Putina, pewnie jeszcze eksponowanego na telebimach, bo być może ta usługa także wchodzi w owe pięć milionów. A może będzie jeszcze berło i dwugłowy orzeł nad oparciem tego tronu... przepraszam fotela. W końcu mamy już... Narodnyj stadion. A może jeszcze policja zmieni mundury i uzbrojenie na to omonowskie? Jak się bawić w matuszkę Rossiję to na całego.

Za prezydenta Lecha Kaczyńskiego podobna sytuacja, byłaby nie do pomyślenia, ba nie do pomyślenia byłaby w najbardziej zahukanym afrykańskim bantustanie, ale dla tej ekipy jak widać polityka uśmiechów, jak to się ładnie mówi, względem Rosji nie zna granic.

„Puls Biznesu” dowiedział się, że rosyjskie służby wykazują duże zainteresowanie gazem łupkowym i robią wszystko, by utrzymać monopolistyczną pozycję Gazpromu w Europie. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego miała, według gazety, wskazać w poufnych raportach analitycznych dotyczących gazu łupkowego wiele zagrożeń, m.in. możliwość storpedowania projektu lub przejęcia przez Rosjan kontroli nad koncesjami na poszukiwania i wydobycie surowca w Polsce. Na razie jednak, mimo plotek o potajemnym wykupywaniu koncesji przez Gazprom, ABW twierdzi, że póki co rosyjskie firmy jeszcze do gry nie weszły. Co ciekawe jednak agencja nie wyklucza, że może się to bardzo szybko zmienić.

Raporty ABW trafiły według gazety do najważniejszych osób w państwie. Nie chcę być złym prorokiem, ale patrząc na budowanie „pojednania” z Rosją za wszelką cenę po 10 kwietnia 2010 przez duet Tusk – Komorowski obecny rząd nie stanie Gazpromowi na drodze, a i sama ABW, kierowana przez zaufanego obecnego układu – gen. Krzysztofa Bondaryka, będzie siedzieć cicho. Nie ma już dziś co do tego złudzeń, że pierwsza oficjalna wizyta premiera Tuska i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego złożona w Moskwie w 2008 r. , a nie u dotychczasowych strategicznych partnerów, w Stanach Zjednoczonych i na Ukrainie, mogła być przypadkiem. Nie zdziwmy się więc, jeśli gazowe eldorado przejdzie nam koło nosa.

Julia M. Jaskólska

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook