Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Widmo krąży po Europie

11.11.2013

Na decydentów Unii Europejskiej padł blady strach. Do niedawna wszystko było piękne i proste, a tu okazuje się, że narody się budzą, wzrasta eurosceptycyzm, pojawiają się postulaty odrzucenia euro i powrotu do suwerennych państw narodowych z własnymi prawami i gospodarką.

Krąży więc nad „zjednoczoną Europą” normalność, którą na salonach określa się jako populizm. Premier Włoch Enrico Letta w wywiadzie dla „La Stampy” ostrzega więc, że – jak ich nazywa - populiści mogą zdobyć w przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego nawet 25 procent głosów i jest to bardzo groźne, gdyż istnieje ryzyko, iż powstanie najbardziej antyeuropejski w historii Parlament Europejski. Ostrzega, że groźba „populizmu” jest powszechnie niedoceniana, dlatego „pilnie potrzebna jest proeuropejska batalia: Europa narodów przeciwko Europie populizmów”.

Wbrew pozorom ta batalia to nie są słowa rzucane na wiatr, bo jak wiadomo dla Brukseli populizmem jest np. sprzeciw wobec tzw. nietolerancji, czyli braku zgody na dominację mniejszości seksualnych i poprawność polityczną. Europejska Rada ds. Tolerancji i Pojednania, założona w 2008 roku przez Aleksandra Kwaśniewskiego, który jest jej prezesem, oraz przez Moshe Kantora, szefa Europejskiego Kongresu Żydów, wypichciła więc projekt pod nazwą projektem „Europejskie Ramy Wspierania Tolerancji”, który ma otoczyć monitoringiem osoby nieposłuszne zaleceniom unijnego „Wielkiego Brata”. Nie bez kozery Kwaśniewski podkreślał swego czasu w Brukseli na konferencji poprzedzającej wręczenie Europejskiego Medalu Tolerancji, że „wobec kryzysu gospodarczego trapiącego Europę nie uciekniemy od kłopotów z rosnącym nacjonalizmem i populizmem”. A jak się rozwiązuje kłopoty ze słynącej z tolerancji Unii Europejskiej? Wiadomo, że za pomocą bata. No więc, jeśli pomysł przejdzie, to na rządy państw UE zostanie nałożony obowiązek ustanowienia „specjalnych jednostek administracyjnych”, które będą monitorować każdą osobę lub organizację podejrzaną o nietolerancję w życiu publicznym i prywatnym. „Monitorować”, czyli: podsłuchiwać, śledzić i karać tych, którzy popełniają „zbrodnie o szczególnym charakterze”, jak precyzuje to dokument. Owym monitoringiem ma się zająć specjalna komórka utworzona w Ministerstwie Sprawiedliwości lub Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Populiści zostaną policzeni, odizolowani i po krzyku.

Widać po tym, że ma Unia problem ze sprzeciwem wobec unijnego kołchozu. Tym bardziej, że ta fala rozlewa się po Europie. Na prawo skręca Francja za sprawą Frontu Narodowego pod przywództwem Marie Le Pen. To co mówi Marie Le Pen można znaleźć w programach chyba wszystkich ugrupowań eurosceptycznych. Unia Europejska jest projektem, który „zakończył się politycznym i ekonomicznym krachem. (...) Mamy pseudodemokrację, w której można mówić, nawet krzyczeć, tylko nikt was nie słyszy. Przypomnijcie sobie historię z konstytucją europejską. W referendum Francuzi powiedzieli jej „nie”, lecz ona mimo to funkcjonuje! Czy nam się to podoba, czy nie. Europa jest zarządzana przez europejską biurokrację, które nie tylko nie interesuje się opiniami narodów, ale pracuje przeciwko nim” – podkreśla Le Pen. Stworzenie Unii Europejskiej, która skończy jak Związek Sowiecki, doprowadziło zaś do tego że europejskie narody zostały krok po kroku pozbawione suwerenności gdyż została ona stopniowo przekazana „w ręce technokratów, których nikt nie wybrał i którzy przed nikim nie odpowiadają”.

Eurosceptycyzm, wyrażający się także m.in. sprzeciwem wobec euro, to nie tylko Francja, ale także Austria, w której ugrupowania takie otrzymały ponad jedną trzecią w ostatnich wyborach parlamentarnych, to Węgry z Jobbikiem o 15-20 procentowym poparciu, to brytyjski UKIP obecnie druga siła polityczna na Wyspach. Ale to także Niemcy, uważane za ostoję Unii Europejskiej. Tam według obecnych prognoz do Parlamentu Europejskiego wejdą członkowie Alternative für Deutschland.

Gdyby sytuacja w Europie nadal rozwijała się w dotychczasowym kierunku, gdyby siły nabierały wszelkie ugrupowania antybrukselskie, w końcu gdyby po wyborach do PE partie te stworzyły powyborczy sojusz, to można by mówić o tym, że federalne superpaństwo unijne zostanie w ciągu najbliższych lat zdemontowane, a współpracujące gospodarczo państwa Europy odzyskają swoją podmiotowość polityczną, odrzucą brukselską biurokrację i lewackie trendy kulturowe oraz prawne.

A co z Polską? – można spytać. U nas scena polityczna została skutecznie zacementowana i żadna z głównych sił nie jest zainteresowana zmianą kursu wobec UE. Są co prawda ugrupowania narodowe, jest Ruch Narodowy, są różne antyunijne organizacje społeczne, ale pozostając poza sejmem mają raczej nikłe sposoby oddziaływania.

Julia M. Jaskólska

Zainteresował Cię artykuł? Dołącz do nas na Facebooku!  

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook