Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wąska pula pamięci

27.01.2015

Na uroczystościach 70. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz zabrakło miejsca dla rodziny rotmistrza Witolda Pileckiego: Zofii Pileckiej-Optułowicz i Andrzeja Pileckiego.

Zabrakło miejsca dla przedstawicieli Tarnowa, miasta z którego w czerwcu 1940 roku wysłany został pierwszy transport więźniów do Auschwitz – Polaków zmuszanych do budowy obozu powstającego z rozkazu Himmlera. Znalazło się ono za to dla… Rainera Hoessa, wnuka SS-Obersturmbannführera Rudolfa Hoessa, komendanta obozu w latach 1940-1943.

Prezydent Bronisław Komorowski mówił w wystąpieniu m.in. o tym, że Polsce przypadła rola strażnika pamięci o Auschwitz. Nie ma co, ładna to „pamięć o Auschwitz” skoro wyrzuca się z niej tak wielkiego bohatera jak rtm. Witold Pilecki, który we wrześniu 1940 roku podczas łapanki w Warszawie świadomie wszedł w niemiecki „kocioł” przy al. Wojska Polskiego, by dostać się do obozu. W nim jako więzień nr 4859 tworzył konspirację i opracowywał pierwsze raporty o niemieckim ludobójstwie, tzw. raporty Pileckiego, przesyłane z obozu przez pralnicze komando do Warszawy i dalej na Zachód. Raporty, które spotkały się z całkowitą obojętnością aliantów. W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. rotmistrz uciekł z obozu, potem m.in. walczył w konspiracji w Kedywie AK, a po wojnie został zamordowany przez komunistów. Dopiero w 2006 roku Pileckiemu została przywrócona pamięć, gdy pośmiertnie został przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego odznaczony Orderem Orła Białego.

A dziś wszystko wraca do starego. Najłatwiej powiedzieć, jak to czynili pracownicy biura prasowego Muzeum Auschwitz, że dla bliskich „ochotnika do Auschwitz” nie było miejsc. Dyrektor Muzeum, Piotr Cywiński, oświadczył że dla rodzin więźniów nie były wysyłane specjalne zaproszenia. „Zaproszeni byli byli więźniowie, oraz wiele osób, które zgłaszały się do nas, że chcą być. Dzieci byłych więźniów, wnuki, wdowy oraz rodziny. To są setki tysięcy osób. Jeśli ktoś się zgłosił, staraliśmy się w ramach wąskiej puli go umieścić. Trudno, abyśmy rozsyłali setki tysięcy zaproszeń. Trudno, żebyśmy wybierali sobie do kogo wysłać a do kogo nie wysłać”.

Są tysiące krewnych ofiar obozu ale jest tylko jedna córka człowieka który dobrowolnie do tego obozu poszedł a potem z niego uciekł żeby poinformować świat co tam się dzieje. Ciekawe, czy wnuk komendanta Hoessa sam zgłosił się do dyrektora Cywińskiego, że chce przybyć na uroczystość w ramach podróży sentymentalnej śladami dziadka-bohatera II wojny światowej, czy został zaproszony przez stronę polską w ramach „wąskiej puli”…

To nieważne, bo ważne jest to, że na ziemi polskiej honorowana jest rodzina niemieckiego kata, a postponowana rodzina bohatera, który niemieckie ludobójstwo ujawniał. I chociażby dlatego określenie „skandal” jest tu za słabe. A ponieważ sprawę ujawniły media, no to sytuację próbowała w ostatniej chwili ratować Kancelaria Premiera, która zresztą nie była organizatorem uroczystości. Zrobiła to jednak z gracją słonia w składzie porcelany. Urzędnicy nie mogli przekazać ustnego zaproszenia bo okazało się, że Kancelaria Premiera nie potrafi odnaleźć numeru telefonu do córki rotmistrza. Aby go uzyskać około 10 rano do Tadeusza Płużańskiego z Fundacji Łączka zadzwonił Sławomir Nitras, doradca premier Ewy Kopacz. „Nie bardzo wiedział o kogo chodzi, przekręcił nazwisko, pytał czy potomkowie rotmistrza żyją, w jakim są stanie. To było dość absurdalne”- mówił potem Płużański. Gdy wyraził wątpliwość co do tak późnego terminu zaproszenia, Nitras powiedział, że jak wyjadą do dwunastej, czyli w ciągu godziny, to zdążą. Jak już się z Kancelarii dodzwonili to od Zofii Pileckiej usłyszeli oczywiście odmowę. Ale ma wyczucie i poczucie taktu ta nasza władza!

Można zawsze mówić, że Polska straciła oto wielką szansę by przy okazji uroczystości rocznicowych pokazać całemu światu postać Witolda Pileckiego. Tylko że nikomu z decydentów na tym nie zależy. Ale tak to jest, że w państwie rządzonym przez karłów nie szanuje się ludzi wielkich.

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook