Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Trupy w szafie

30.04.2015

Ale się działo w ostatnim programie „Tomasz Lis na żywo”, gdy debatowano o nierozliczeniu się Polski ze zbrodniami holokaustu. Gdyby nie było strasznie, to powiedziałabym, że było groteskowo.

Pozyskany z eksportu na potrzeby programu prof. Jan Grabowski z Uniwersytetu w Ottawie udowadniał, że Comey z FBI, który oskarżył nas o współudział w holokauście „wcale tu nie jest taki ważny”. Najważniejszy jest bowiem polski antysemityzm i w sumie to polscy Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata byli wypadkiem przy pracy. Przeraża to, że szerzy się u nas nacjonalizm, gdyż 61 proc. Polaków uważa, że to nasz naród najbardziej ucierpiał w czasie wojny, a kilka lat temu było to zaledwie trochę ponad trzydzieści procent. Ale jest na to rozwiązanie: musimy przygotować się, że z biegiem czasu będzie na światło dzienne wychodzić coraz więcej przypadków takich jak Jedwabne: „To był antysemityzm głęboko zakorzeniony plus przyzwolenie, które dali Niemcy (…). Bo my na dobrą sprawę nie wiemy, jakie były wtedy postawy Polaków, mamy wątpliwości, spieramy się, a to pokazuje, że pozostał spory proces naukowy do zrobienia. Możemy się chować za tym murem Żegoty, Karskiego, Sendlerowej, ale robimy tak z ogromną szkodą dla naszej samoświadomości historycznej” – wskazywał profesor z Ottawy.

Dzielnie o palmę pierwszeństwa walczył z Grabowskim Konstanty Gebert z „Wyborczej”. Polacy ratowali Żydów? Błąd! Musimy wstydzić się naszych postaw, a nie chcemy: „Strasznie się boimy, że jeśli zajrzymy do tej nieotwieranej od 70 lat szafy, wysypią się jakieś trupy. Strach każe nam barykadować tę szafę i wrzeszczeć, gdy ktoś chce ją otworzyć”. A potem było jeszcze ciekawiej, gdy przyrównując nas do Turków, którzy podczas I wojny światowej wyrżnęli ponad półtora miliona Ormian i nie uważają tego za ludobójstwo, postawił taką oto diagnozę: „W Polsce do ewentualnego udziału części narodu w holokauście podchodzi się podobnie, jak w Turcji do sprawy rzezi Ormian, którą Turcy wypierają ze świadomości od ponad 100 lat. My jesteśmy tacy sami”.

Takich złotych myśli padało wiele. Grabowski ubolewał, że nie ma w Polsce ani jednego muzeum holokaustu, ani jednej katedry uniwersyteckiej, ani jednego opracowania tego zagadnienia. Czyżby? Nie wie, że jest takie szczególne miejsce: jednocześnie i muzeum i katedra uniwersytecka i opracowanie zagadnienia? To niemiecki obóz KL Auschwitz, do którego walą tłumy, by zobaczyć istotę, niemieckiego, podkreślam – a nie jakiegoś mitycznego, nazistowskiego – ludobójstwa. Bez złudzeń, profesor z Ottawy wie to doskonale, tyle że Auschwitz go uwiera. Nie może bowiem powiedzieć, że w nim i w innych obozach mordowani byli wyłącznie Żydzi. Bo także i Polacy i Niemcy i Rosjanie i Francuzi… A to niezgodne z relatywizowaniem historii przez jego środowisko, czyli „przedsiębiorstwo holokaust”, którego ostatnim przykładem jest publikacja z 29 kwietnia w „Jerusalem Post” o tym, jak to Żydzi ginęli w „polskich komorach gazowych”. Stwierdzenie rodem z Grossa, który dla Grabowskiego jest wzorem obiektywnego historyka obnażającego ciemną kartę wojenną Polaków: „Cieszę się że Gross zrobił to, co zrobił” - mówił w programie. Poprawka: robi nadal. W wywiadzie w „Newsweeku”, kierowanym przez Lisa, przekonywał, powołując się na wypowiedź historyka Marcina Zaremby, że Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców. „Newsweek” należy do kapitału niemieckiego, więc można ironicznie stwierdzić, że pracujący dla kontrwywiadu RFN Adolf Benziger, który – na potrzeby polityki wybielania się Niemiec ze zbrodni wojennych – w latach 50. wymyślił „polskie obozy koncentracyjne”, święci kolejny triumf zza grobu.

Próbował te ataki odpierać Piotr Gontarczyk, ale ponieważ „Nec Hercules contra plures”, to został skutecznie zagłuszony przez chór trzech jeźdźców antypolonizmu, bo i Tomasza Lisa też. Ironia losu polega na tym, że zaraz potem prof. Paweł Śpiewak oskarżył Lisa o antysemityzm i stosowanie takowych klisz. „Newsweek” bowiem napisał o żydowskim pochodzeniu teścia Andrzeja Dudy, poety Juliana Kornhausera. Tego samego, nawiasem mówiąc, który w wierszu o pogromie kieleckim pisał, jak to „dzielni chłopcy z orzełkami na czapkach dobijają dziewczynki żydowskie, rurkami, na odlew”. Szykuje się ponoć, tak przynajmniej zapowiada Lis, proces o zniesławienie. Będzie ciekawie…

Polska jest strasznie antysemicka. Tak bardzo, że w telewizji występuje Konstanty Gebert, Aleksander Smolar i wielu innych polityków czy naukowców żydowskiego pochodzenia. Bo tak naprawdę Polska jest otwarta i tolerancyjna, świętuje powstanie w getcie, ma Muzeum Historii Żydów Polskich, a tym którzy nas tak bezpardonowo szkalują, nie spada włos z głowy. I żadne głupstwa wygadywane przez, pożal się Boże, profesorów i publicystów tego nie zmienią.

Julia M. Jaskólska

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook