Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Tak się robi biznes i buduje pałace

26.06.2012

Nie ma to jak pracować w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Praca w cieplarnianych warunkach, by nie powiedzieć w luksusach.

Kto widział pałace ZUS w Warszawie, we Wrocławiu, w Gdańsku, wie o czym mówię, w Szczecinie przewidziano nawet basen dla zmęczonych urzędników. Pełen komfort, przy urągającej często ludzkiej godności nędzy świadczeniobiorców. Gdyby jeszcze nie ci natrętni i narzekający  petenci, to byłoby jak w raju. A tak, trzeba się użerać z nic nie rozumiejącymi właścicielami firm, nie nadążającymi za zmianami przepisów, czy tłumaczącymi się jak przed Bogiem z jednodniowego spóźnienia w płaceniu składki.

Warto jednak swoje przecierpieć, by na koszt „okradających państwo polskie” zafundować sobie ekstra wycieczkę. Nie do żadnego tam Zakopanego , Gdańska, o grzybach nie wspominając. To dla maluczkich. Jak już jechać to do Rzymu i Watykanu, a tam właśnie w okolicach października wybiera się 66 pracowników ZUS z oddziału ZUS w Biłgoraju przy ulicy Kościuszki 103. W dwóch grupach, każda po 30-35 osób. Koszt pięciodniowej wycieczki do stolicy słonecznej Italii z przystankiem na Placu Świętego Piotra, jak wynika z warunków przetargu, to minimum 80 tysięcy zł brutto. Od osoby - co najmniej 2,4 tysiąca złotych. „Co najmniej”, czyli może to być równie dobrze i trzy tysiące i trzy i pół. 

ZUS jest reliktem PRL, który dawno powinien zniknąć z powierzchni ziemi. Do tej urzędniczej hydry odprowadzamy nasze pieniądze na przyszłe emerytury. Odbieramy też zasiłki pogrzebowe, które na nic nie starczają, ścięte przez premiera Tuska do 4 tysięcy z uwagi na kryzys (którego ponoć nie ma) i konieczność cięć wydatków z kasy państwa. 

ZUS nie tylko zabiera. Bądźmy sprawiedliwi - również zarabia. Między innymi na zmarłych. Pomijam tu cały alfabet tłumaczeń, by urzędnikom udowodnić, że zmarły był czyimś ojcem czy mamą, żoną czy mężem – znam przypadek, gdy osoba załatwiająca formalności pogrzebowe musiała przemierzyć pół Polski, by tenże „zasiłek pogrzebowy” załatwić (złożyć wymagane dokumenty) w miejscu oddziału ZUS-u, z którego zmarły otrzymywał emeryturę, jakby w dobie skomputeryzowania nie można było tego zrobić w najbliższej oddalonym oddziale ZUS od miejsca, w którym miał odbyć się pogrzeb i były załatwiane formalności.  

Mechanizm procederu jest bardzo prosty. Opisał go w lutym portal rmf24.pl. „Osiem miliardów złotych - tyle pieniędzy w tym roku przepadnie w ZUS-ie w związku z tym, że wielu z nas nie dożyje emerytury (…). Składki dzielą się na te odkładane w OFE (dziedziczy po zmarłym rodzina) oraz środki w ZUS. Pieniądze po zmarłych trafiają do wspólnego worka z emeryturami innych osób. Gdy wiek emerytalny zostanie podniesiony, suma pieniędzy "przepadających" w ZUS też wzrośnie.”

No i jesteśmy w domu. Chyba nawet ci najbardziej popierający rząd Tuska zrozumieli, że tak jak podatek katastralny po jego wprowadzeniu (a to pewnie nastąpi) doprowadzi do ich wywłaszczenia z własności, tak niedawne podwyższenie wieku emerytalnego, zaakceptowane uroczystym podpisem Jaśnie Nam Panującego Prezydenta Bronisława Komorowskiego, napcha kieszenie biurokratycznego molocha o nazwie ZUS. Bardzo dużo wywalczyła dla swoich członków, i społeczeństwa in gremio, „Solidarność”, OPZZ i opozycja. Ale się ich protestami i zapowiedziami skierowania sprawy do Trybunału Konstytucyjnego przejęła władza! Cała drżała. Ze śmiechu, widząc jak środowiska społeczne i polityczne spokojnie popierają hasło: „Popierajcie partię czynem, umierajcie przed terminem”, które kiedyś co prawda dotyczyło PZPR, ale przez Tuska i spółkę zostało znakomicie wprowadzone do elementarza decyzyjnego PRL-bis. 

Państwo opresyjne, którego ZUS jest egzemplifikacją słynie też z nakładania pętli podatkowej na przedsiębiorców. Jak informował w zeszłym miesiącu portal egospodarka.pl „w maju po raz trzeci w tym roku mali przedsiębiorcy, w tym samozatrudnieni, zapłacą wyższe składki ZUS - tym razem w związku z podwyżką składki wypadkowej”. Represyjność państwa cały czas wzrasta, gdyż „od stycznia zobowiązania wobec ZUS, w porównaniu do tych z ubiegłego roku wzrosły już o 10 proc. Wpłynęły na to podwyżki z lutego i marca. Wpłacający do ZUS od minimalnej podstawy zamiast 35,33 zł zapłacą 40,83 zł (wzrost o 15,6 proc.). Tym, którzy dopiero rozpoczęli działalność i płacą stawki preferencyjne, składka wypadkowa wrośnie z 7,52 zł do 8,69 zł (…). W rezultacie tegorocznych podwyżek obciążenia najmniejszych firm wobec ZUS wzrosły, w stosunku do ubiegłorocznych, z 890,14 zł do 981,26 zł. Złożyło się na to droższe ubezpieczenie społeczne i składka na ubezpieczenie zdrowotne. Składki początkujących przedsiębiorców, na preferencyjnym ZUS, wzrosły z 366,63 zł do 398,11 zł (o 31,48 zł, czyli o prawie 8,6 proc.)”.

I co tu się dziwić, że polscy przedsiębiorcy w sytuacji, gdy opresyjne państwo Donalda Tuska, Vincenta Rostowskiego i prezesa ZUS Zbigniewa Derdziuka, zdziera z nich ostatnią koszulę wolą płacić składki emerytalne w takiej np. Wielkiej Brytanii? W marcu 2012 roku według portalu rp.pl takich przedsiębiorców było już około 20 tysięcy. Powstało zresztą kilkadziesiąt firm zajmujących się w Polsce i Wielkiej Brytanii tzw. optymalizacją ZUS, wykorzystując regulacje zawarte w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego. Pozwala ono na płacenie składki nie w miejscu prowadzenia działalności gospodarczej ale w miejscu zatrudnienia. Firmy są więc przenoszone, a składki, zamiast nad Wisłą, płacone tam gdzie jest taniej, w wymienionej w Wielkiej Brytanii, ale także na Słowacji czy na Litwie. 

Ale co tam, że właściciele firm – kolokwialnie mówiąc - robią bokami? Szefowie Zakładu mają co innego w głowie. W grudniu ubiegłego roku dowiedzieliśmy się, że „były prezes ZUS Sylwester R. oraz kilku byłych dyrektorów oddziałów Zakładu Ubezpieczeń Społecznych odpowie przed sądem za korupcję. Do szczecińskiego sądu trafił akt oskarżenia w ich sprawie. Sylwester R. odpowie za przyjmowanie łapówek od dyrektorów oddziałów. Dostał m.in. telewizor i kino domowe. Za darmo wypoczywał w wojskowym uzdrowisku w Ciechocinku, gdzie korzystał również z zabiegów leczniczo-rehabilitacyjnych.
Śledztwo w sprawie korupcji w ZUS zaczęło się w czerwcu 2008 roku. Akt oskarżenia obejmuje dziewięć osób, m.in. byłych dyrektorów oddziałów ZUS w Szczecinie, Jaśle, Nowym Sączu i Łodzi. (…) Oskarżeni mieli m.in przedstawiać fałszywe faktury za wyjazdy służbowe. Były szef szczecińskiego oddziału ZUS Tadeusz D. miał też - według prokuratora - żądać od jednego z przedsiębiorców 30 tys. zł w zamian za otrzymywanie zleceń i kontraktów z zakładu.”

Może to dziwne, ale ta informacja mnie nie zaskoczyła. Wiktor Osiatyński, salonowy mentor w III RP jakby nie patrzeć,  powiedział, że „lepsza korupcja niż rewolucja moralna”, no a wcześniej, jeszcze w początkach transformacji Jan Krzysztof Bielecki, wówczas premier jakby ktoś już nie pamiętał, stwierdził, że „pierwszy milion trzeba ukraść”. Skoro przez dwadzieścia z górą lat tzw. wolnej Polski nie udało się układu korupcyjnego wykorzenić, to jak ma być dobrze? Z drugiej strony jak można było to zrobić, skoro poza dwoma krótkimi antraktami, nie było rządów, które chciały wprowadzić do polskiej polityki nowe standardy.  

Julia M. Jaskólska

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook