Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

„Stanęliśmy nad przepaścią i zrobiliśmy krok naprzód”

31.05.2012

Zachwalana przez Platformę Obywatelską „Polska w budowie” to wyłącznie obraz medialny. Brakuje tylko malowanej na zielono trawy.

Ależ nam Polska pięknieje pod rządami Słoneczka Peru! Autostrady rosną jak na drożdżach, właśnie dzielni drogowcy pocą się, by przed Euro 2012 zdążyć z oddaniem do użytku jednej z nich, prowadzącej do Warszawy. Nieważne, że Unia Europejska uważa, że droga nie spełnia norm bezpieczeństwa. Byle dotrwała do końca mistrzostw. Potem się ją zamknie, zjawią się inni równie dzielni fachowcy i z wiaderkiem asfaltu i szczotkami w dłoniach będą naprawiać podziurawioną nawierzchnię. Na innej płatnej drogowej „dumie Platformy” właśnie zamontowano automatyczne bramki do płacenia za przejazd. Nikt co prawda nie wie za bardzo jak z nich korzystać, gdyż nie przylepiono jeszcze polskich i obcojęzycznych instrukcji, ale ma to się odbyć, jak oznajmiono z triumfem, „jeszcze przed Euro”.

Co jeszcze? A właśnie, mamy nowoczesne dworce lotnicze. I osiągnięcie na miarę amerykańskiego lądowania na Księżycu – kolejkę z Dworca Centralnego na lotnisko Okęcie. To dopiero nowość! I doprawdy nie na miejscu jest utyskiwanie, że tacy Austriacy „we Wiedniu” mają taką kolejkę od wielu lat. Z tym, że różni się ona od warszawskiego odpowiednika. Nie mija starych brudnych, jak to się mówi, pochlapanych na czas Euro wapnem i cementem, stacyjek z Warszawą Zachodnią na czele. Dziwnym trafem nad pięknym, modrym Dunajem wszędzie ład i porządek. By nie wspomnieć o wszechobecnych automatach, w których podróżny może kupić sobie bilet. W „mieście-gospodarzu Euro 2012 Warszawa”, jak głoszą wszechobecne naklejki na autobusach i tramwajach, to marzenie ściętej głowy, również w ścisłym centrum. Na przedmieściach, gdzie mieszkam od lat ludzie nie mogą doprosić się o byle kiosk „Ruchu”, by mieć gdzie kupić bilet, o postawieniu automatu na przystankach nie wspominając. Marzenie ściętej głowy, więc biegają na pocztę, do okolicznych sklepów z nadzieją, że akurat bilet dostaną.

Piękna jest więc nasza Polska cała. „Budujemy nowy dom, jeszcze jeden nowy dom”, w którym dziarsko „niech się mury pną do góry”. To mógłby sobie nucić ktoś, kto wierzy w propagandę sukcesu Donalda T. i jego specjalistów od marketingu politycznego. Zachwalana przez Platformę Obywatelską „Polska w budowie” to wyłącznie obraz medialny. Brakuje tylko malowanej na zielono trawy, ale być może wszystko przed nami. Tym bardziej, że rzeczywistość skrzeczy. I to jak!

Na zakończenie tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego opublikowany został raport na temat usprawnień w dziedzinie handlu, jakich dokonują poszczególne państwa świata. Osiągnięcia 132 krajów oceniano w czterech kategoriach: dostępność rynku, administracja handlem zewnętrznym i wewnętrznym, środowisko biznesowe oraz, najbardziej nas interesujące, transport i infrastruktura komunikacyjna. Czy rząd PO-PSL dostał świadectwo z czerwonym paskiem? Skąd! Został po prostu zmiażdżony. Raport udowadnia, by zacytować klasyka z lat sześćdziesiątych, że „stanęliśmy nad przepaścią i zrobiliśmy krok naprzód”.

Zacznijmy od lotnisk. Z mediów dowiadujemy się o zwiększającej się przepustowości i nowoczesnych budynkach. Raport sprowadza na ziemię - pod względem dostępności i przepustowości znajdujemy się na... sto pierwszym miejscu na świecie. Z jakością infrastruktury lotniczej jest jeszcze gorzej. Sto trzecie miejsce, czyli ścisły „ogon” światowy.

Minister Sławomir Nowak to ulubieniec szefa rządu, przebijający nawet ministrę Muchę. Do historii przejdą jego gospodarskie, zazwyczaj niezapowiedziane pewnie, wizytacje na autostradach i zapewnienia, że wszystko się uda. Nie udało się nic, chyba że za wiekopomny sukces uznamy zakończenie siedmiu kilometrów autostrady, a tak naprawdę to straszą pobocza, dziury i wyboje w jezdniach, przed którymi ostrzegają znaki drogowe (!). Rzecz nie tylko w Europie nieznana. Mój znajomy z Niemiec wręcz spytał: „Was ist das wyboje?” Gdy wytłumaczyłam, dlaczego całe koła wpadają w dziury w asfalcie wzniósł tylko oczy do nieba... Przeżył szok, zrozumiały jeśli zerkniemy w raport. W skali od 1 do 7 (7 to ocena najwyższa) udało nam się zgromadzić 2,3 punktu, co daje nam sto dwudzieste piąte miejsce w świecie. Pewnie premier rządu miłości pochwali się, że za nami zostały jedynie m.in. spustoszona wojną Bośnia i Hercegowina, nieustannie nękane trzęsieniami ziemi Haiti, a także Mołdawia i Mongolia, pamiętamy wszak jeszcze tłumaczenia jak to drogowcom i Platformie w reformowaniu dróg przeszkadzają deszcze, gradobicia i archeologowie, którzy – co za pech – akurat tam gdzie mają być autostrady zbudowali sobie stanowiska do wykopalisk. Być może jednak się czepiam, są i  olbrzymie pozytywy, gdyż w pocie czoła staramy się dogonić takie potęgi jak Angola, Kirgizja, Mauretania, Nepal czy Mozambik.

Wesoło jest także na kolei, i to wcale nie dlatego, że na Euro pomalowano elektrowozy. Mamy genialnie rozwiniętą infrastrukturę, której jakość mieści się tuż za Armenią i Bangladeszem, ale przed m.in. Bahrajnem, Beninem i Burkiną Faso.

I pomyśleć, że w zamierzchłym peerelu za określenie szczytu biedy i zacofania uchodziło hasło, iż „jesteśmy za Albanią”. Przy osiągnięciach Tuska i jego drużyny brzmi to dziś jak komplement.

Julia M. Jaskólska

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook