Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Sorry, takie mamy państwo prawa

24.05.2014

Czy są granice kompromitacji, których nasze najjaśniejsze państwo prawa nie mogłoby przekroczyć?

Czy są granice kompromitacji, których nasze najjaśniejsze państwo prawa nie mogłoby przekroczyć? Po wyroku sądu we Wrocławiu skazującym studentów na kary więzienia za zakłócenie wykładu prof. Zygmunta Baumana w czerwcu ubiegłego roku na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, wygląda na to, że nie ma. Przypomnę tylko, że wtedy przez kilkanaście minut rozpoczęcie wykładu Baumanowi, który w stalinowskim Korpusie Bezpieczeństwa Publicznego likwidował członków podziemia niepodległościowego, uniemożliwiła grupa około 100 osób, głównie ze środowisk narodowych i związanych z kibicami Śląska Wrocław, skandując hasła „Przecz z komuną”, „Raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę”. Ale zbrodnia, a wręcz, nie bójmy się użyć tego słowa, myślozbrodnia! Co innego, gdyby do protestów doszło na wykładzie jakiegoś leciwego nazisty. Wtedy zakłócanie byłoby jak najbardziej słuszne, ponieważ nazizm, który nota bene, nie ma narodowości, co nakazuje już nie polityczna poprawność, ale polityczna uniżoność, należy potępiać, a komunizm oswajać. 

Po to spaliśmy na styropianie, żeby takich standardów doczekać. Toteż siedem osób skazano na kary 20-30 dni aresztu, dwanaście na grzywny po kilka tysięcy złotych. „Precz z komuną”, „hańba", „ten wyrok to zdrada narodowa” - tak orzeczenie sądu przywitała publiczność, czemu się trudno dziwić, no bo i jak takie kuriozum inaczej skomentować. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło, bo sędzia Paweł Chodkowski mówiąc w uzasadnieniu wyroku, że „obwinieni okazali pogardę wobec państwa prawa” wyłożył kawę na ławę w kwestii właśnie „państwa prawa”, które roztacza parasol ochronny nad Baumanem, czy nad generałami Wojciechem Jaruzelskim i Czesławem Kiszczakiem. 

„Trzeba mieć pojęcie o wyobrażeniu. Tak mówiono przed wojną we Lwowie jak ktoś mówił rzeczy oderwane od rzeczywistości” - tak wyrok skomentował mecenas Olgierd Pankiewicz, obrońca jednego z obwinionych, zapowiadając równocześnie odwołanie od tego „brutalnego” - jak powiedział – wyroku. Mecenas Pankiewicz nie ma jednak racji. Sąd wiedział doskonale, co robi, gdyż jego orzeczenie ma odstraszyć raz na zawsze od takich nieprawomyślnych reakcji na obecność „ludzi honoru” w życiu publicznym, którym już nie tylko należą się wysokie emerytury, zwolnienie od jakiejkolwiek odpowiedzialności za współudział w instalowaniu w naszym nieszczęśliwym kraju stalinowskiego reżimu, ale ich również nie mogą spotykać wyrazy dezaprobaty, jak Baumana na Uniwersytecie we Wrocławiu. Słowem – mamy ich nie tylko już tolerować, ale aprobować. 

Tym bardziej więc będzie wesoło, gdy za parę dni z okazji 25. rocznicy „pierwszych wolnych wyborów” wszystkie media głównego nurtu będą przypominać wypowiedź Joanny Szczepkowskiej: „Proszę państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”. I pal sześć to, że będą przypominać, tylko że, taki drobiazg, zdanie to będzie traktowane serio i dosłownie.

Julia M. Jaskólska

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook