Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Sienkiewicz wbity na pal

14.09.2014

Dbanie o polskość, szacunek dla niej uwierało i uwiera salon z Czerskiej.

Nie chodzi, bynajmniej, o Bartłomieja Sienkiewicza, któremu nie zaszkodziły nagrania z przekąskami odpowiednimi dla ministerialnego podniebienia w tle. Nawet jeśli zostanie złożony na ołtarzu czystości i zasad etycznych rządu nowej premier Ewy Kopacz, to nikt mu krzywdy nie zrobi. Jest swój, a poza tym wszystko, o czym mówił w pewnej restauracji, było wyłącznie dla Polski, a nie dla prywaty.

Na publicystyczny pal został za to niedawno wbity Henryk Sienkiewicz, nawiasem mówiąc przodek obecnego wciąż ministra spraw wewnętrznych. Stała się bowiem rzecz straszna. Odbyło się Narodowe Czytanie „Trylogii”, zainaugurowane przez parę prezydencką, a wiadomo, że tamten Sienkiewicz, w przeciwieństwie do obecnego, głosił w swoich książkach poglądy i wartości głęboko niesłuszne. No i elementy postępowe poczuły się dotknięte wyborem lektury dokonanym na ten rok przez prezydenta Komorowskiego i dały wyraz swojemu świętemu oburzeniu w „Gazecie Wyborczej”. W tych kręgach Sienkiewicz jest wsteczny, czarnosecinny, nacjonalistyczny, no bo pisał „ku pokrzepieniu serc” narodu w dobie zaborów dając nadzieję na niepodległość i utrwalając poczucie wspólnoty narodowej, a w dodatku czynił to nienaganną polszczyzną. Dostał Nobla za całokształt twórczości i, jak podkreślił jeden z jurorów, za „rzadko spotykany geniusz, który wcielił w siebie ducha narodu”. Spisek, niedopatrzenie, przekupienie jury? Kto to wie.

Dbanie o polskość, szacunek dla niej uwierało i uwiera salon z Czerskiej. Więc śmiech mnie ogarnął, gdy niedawno przeczytałam w „Newsweeku” wywiad z Adamem Michnikiem, w którym guru pokolenia Marca’68 oraz opozycji partyjno-korowskiej objawia, że nigdy nie był zwolennikiem tezy, że Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki. Wynika stąd, że przez te wszystkie lata nie wiedział, co drukował. To tak na marginesie, bo to taka sama prawda jak twierdzenie, że w „Gazecie” nigdy nie było „Ketmana”…

Los sienkiewiczowskiego Azji Tuhajbejowicza spotkał autora „Trylogii” za sprawą Romana Pawłowskiego, redaktora działu kultury „GW”, pisującego także w „Krytyce Politycznej”, autora m.in. monografii polskiego teatru pod wymownym tytułem „Pokolenie porno i inne niesmaczne utwory teatralne” oraz tekstu krytykującego Muzeum Powstania Warszawskiego za tegoroczne obchody rocznicy powstania warszawskiego. Jednak święte oburzenie wobec Sienkiewicza zdaje się przebijać wszystko. „Sienkiewicz to klasyk polskiej ciemnoty i nieuctwa” – wali po oczach tytuł. No a dalej? „Utożsamienie katolicyzmu z patriotyzmem i tożsamością narodową, ksenofobia i zaściankowość, mitomania i megalomania. To wreszcie stereotyp polskości oblężonej, która w każdym obcym upatruje wroga. Ta piekielna mieszanka, która miała Polakom przywrócić poczucie wartości w dobie zaborów, dzisiaj okazuje się jadem zatruwającym życie publiczne i zbiorową wyobraźnię” – pomstuje felietonista. A ponieważ nie podoba się Pawłowskiemu także „wojujący katolicyzm rodem z Jasnej Góry”, uprzedzenia wobec Kozaków ukazywanych jako dzicz oraz pochwała w „Trylogii”… sadystycznego okrucieństwa, no to wznosi do góry karzącą rękę poprawności politycznej i postuluje, by Sienkiewicza przestać czytać.

Podobnie jak pewnie większość Polaków wychowałam się na „Trylogii”, więc albo Pawłowski pisał o czymś czego nie czytał, albo czytał bez zrozumienia treści, albo co pewnie najbliższe prawdy wykonywał ciężką pracę ideologiczną, mającą czytelnikom „GW” Sienkiewicza obrzydzić do granic. Dla środowisk lewackich, kosmopolitycznych, nasza silna, jakby nie patrzeć, tożsamość narodowa jest solą w oku. Jak można głosić poglądy, że dla Ojczyzny warto poświęcić życie, nad wszystkim stawiać honor i bronić własnego państwa w każdej sytuacji? Nie po drodze z tym środowiskom, które chcą z nas zrobić znihilizowanych Europejczyków…

Imć Onufry Zagłoba byłby dla Pawłowskiego litościwy: „Wybaczcie, waćpanowie, temu kogutkowi (…) bo on jeszcze nie wie, z której strony ogon, a z której głowa”.

Julia M. Jaskólska

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook