Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rewolucja zjada własne dzieci

30.08.2015

W kwietniu OECD pogroziła palcem Ukrainie, krytykując ją za brak skutecznej walki z korupcją.

Co prawda w swoim raporcie odnotowała „znaczny postęp w polityce antykorupcyjnej rządu, reformach prawnych i instytucjonalnych”, ale jednocześnie podkreśliła, że „na razie nie udało się osiągnąć konkretnych rezultatów poza reformami prawnym”. Dlatego też „Ukraina powinna wdrożyć swe nowe przepisy antykorupcyjne i natychmiast postawić przed sądem osoby skorumpowane”.
Główny jednak zarzut dotyczył tego, że jak dotąd reformom prezydenta Poroszenki i premiera Jaceniuka brakuje zdecydowania. A przecież proceder „rozprzestrzeniania się korupcji w nowym rządzie” ma miejsce. Nie wypracowano też m.in. „procedur wobec skorumpowanych przedstawicieli dawnej ekipy rządzącej", głównie tych, których aktywa przetrzymywane w krajach OECD zostały zamrożone.
Odkurzyłam ten raport w związku z publikacją niemieckiego „Der Spiegel” z 26 sierpnia o kulisach uprawiania polityki przez ekipę w Kijowie. Tomas Fiala, czeski biznesmen, który na Ukrainie założył bank inwestycyjny Dragon Capital, szef tamtejszej filii European Business Association, którego majątek „Fokus” szacuje na 180 milionów dolarów, w rozmowie z tygodnikiem opisuje ze szczegółami proceder sprzedawania — podczas ostatnich wyborów parlamentarnych — miejsc na listach, który uprawiali prezydent i premier. Oczywiście nie za małe pieniądze. „Według moich informacji, miejsca w parlamencie sprzedawano za 3 do 5 mln dolarów każde” — ujawnia Fiala, dodając, że Poroszenko i Jaceniuk w ten sposób finansowali swoje kampanie wyborcze. „Ponownie stali się zakładnikami starego systemu” — podkreśla biznesmen. Z tą ostatnią tezą zresztą bym polemizowała, gdyż Poroszenko i Jaceniuk w ów „stary system” byli i są głęboko wtopieni, wystarczy prześledzić ich polityczne biografie od tzw. pomarańczowej rewolucji.
Sprzedawanie miejsc skończyło się tym, że na tzw. jedynkach wystawiani byli kandydaci wygodni dla obu prominentów, np. aktywiści społeczni czy tzw. bohaterowie wojenni. Oraz oligarchowie, którzy po wyborach chcieli lobbować na rzecz swoich interesów. Wszystko przy aprobacie instytucji ochraniających szemrane interesy rządzących — MSW i Prokuratury Generalnej, w której „jest 19 tys. ludzi, którzy zamiast walczyć z korupcją są w niej unurzani”. Normalka, skoro zdaniem Fiali te dwie instytucje przejęły biznesy od mafii, która de facto rządziła Ukrainą w latach 90.

Zawsze w takich przypadkach przychodzi mi na myśl genialny cytat z „Lamparta” Giuseppe Tomasi di Lampedusy: „Trzeba wiele zmienić, żeby wszystko zostało po staremu” czy też Dantonowska sentencja, że „rewolucja zjada własne dzieci”. Czyż nie? Ludzie ginęli na Majdanie, bo wmówiono im, że po obaleniu złego Janukowycza, przyjdzie dobra i sprawiedliwa nowa władza, która zmieni państwo w królestwo demokracji, a walka z korupcją i nepotyzmem będzie dla niej priorytetem. Skończyło się jak zawsze przy różnego rodzaju rewolucjach — ludzkie niezadowolenie, dobrze podrasowane przez służby, wyniosło do władzy kastę starych-nowych posiadaczy. Zaś obietnice z czasów Majdanu — co właściwie dało się przewidzieć od początku — można już spokojnie między bajki włożyć.

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook