Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rachunek sumienia

14.07.2015

Niezależnie od oceny „Miasta 44”, dobrze, że ZDF go wyemituje. Może będzie to przyczynek do przeprowadzenia w Niemczech rachunku sumienia.

Być może zapaliło się jakieś małe światełko w tunelu, jeśli chodzi o uświadomienie Niemcom, czym było powstanie warszawskie oraz kto był autorem zbrodni na ludności cywilnej, uczestnikach zrywu i mieście. Co z tego wyjdzie nie wiadomo, gdyż Niemcom rozliczyć się z własną przeszłością jest niezwykle ciężko. Szok i oburzenie w 1999 roku wzbudziła wystawa fotograficzna „Zbrodnie Wehrmachtu” obalająca mit o nieskazitelności tej formacji. Z sondażu „Sterna” z 2012 roku wynikało, że 65 procent Niemców nie uważało wtedy, by ich kraj ponosił jakąś szczególną odpowiedzialność za zbrodnie II wojny światowej. Konsekwencją tego stosunku do wojny, własnych win i własnych zbrodni, był serial „Nasze matki, nasi ojcowie”, w którym żołnierze niemieccy zostali pokazani z jak najlepszej strony w przeciwieństwie do Polaków i Armii Krajowej, przedstawionych jako dzika antysemicka banda, wręcz odpowiedzialna za holokaust.

Może to się zmieni, choć w paru procentach… Portal natemat.pl poinformował, że 2 sierpnia w porze największej oglądalności niemiecka publiczna telewizja ZDF wyemituje film „Miasto 44” w reżyserii Jana Komasy. Tyle, że nie wiem, czy to wywoła choć minimalną refleksję nad zbrodniami podczas powstania warszawskiego, by wspomnieć tylko „wyczyny” np. esesmanów od Dirlewangera czy formacji RONA Kamińskiego: torturowanie i mordowanie jeńców wojennych, mordowanie chorych w szpitalach powstańczych, masowe egzekucje cywilów, gwałcenie sanitariuszek czy łączniczek. Mam te wątpliwości, gdyż nie jestem pewna, czy „Miasto 44”, okraszone znakomitym utworem Piotra Cugowskiego, przejdzie zwycięsko tę próbę. Film od początku wzbudzał skrajne reakcje — od zachwytu nad formą, treścią, grą aktorów, do głębokiej krytyki, że powstanie zostało spłaszczone do wojennego love story, że obraz nie oddaje rzeczywistości, że podobny jest bardziej do gry komputerowej. Ja dziełu Komasy dałabym jakieś 6,5 w skali do 10, ale przecież każdy ma swój gust. Sądzę więc, że być może większy oddźwięk wywołałby np. serial „Czas honoru” — nie wiem, czy nie najlepsza produkcja tego typu po 1989 roku. Jest też równie znakomity dokument Ewy Ewart „Zdobyć Miasto” z wypowiedziami uczestników 63 dni. Jest „Powstanie Warszawskie” wspomnianego Komasy, w którym dzięki mrówczej pracy ekipy filmowej odtworzono czas powstania w kształcie bliskim rzeczywistości. No i jest też „Miasto ruin” — jedyna w swoim rodzaju pięciominutowa komputerowa rekonstrukcja Warszawy zniszczonej po upadku powstania warszawskiego z perspektywy krążącego nad miastem liberatora.

Niezależnie jednak od takiej czy innej oceny „Miasta 44”, dobrze, że ZDF go wyemituje. Może będzie to przyczynek do przeprowadzenia w Niemczech jakiegoś minimalnego choć rachunku sumienia… A ja już dziś mogę się założyć, że w ukraińskich kinach i tamtejszej telewizji nie znajdzie się powstający właśnie film Wojciecha Smarzowskiego o roboczym tytule „Wołyń”, traktujący m.in. o rzezi dokonanej na Polakach przez oddziały UPA. Zdjęcia rozpoczęły się w lutym i warto przy okazji wspomnieć, że produkcja otrzymała wsparcie finansowe w wysokości czterech milionów złotych od Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. I była to najwyższa dotacja przyznana przez PISF w zeszłym roku. Oprócz tego dołożyły się do filmu także urzędy marszałkowskie województw lubelskiego i podkarpackiego.

Filmowe oddanie hołdu martyrologii Kresowiaków nie jest w smak Ukrainie tak zawzięcie aspirującej do „wspólnej Europy”. Filmu jeszcze nie ma, a już został on tam określony jako szkoła nienawiści służąca tylko Rosji. Na takie dictum reżyser odpowiada krótko: „Nie można zrobić filmu, który zadowoli wszystkich. Mam swoją opcję, swoją prawdę i jej się trzymam. Jestem Polakiem i robię film z polskiej perspektywy”.


Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook