Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Polityka robiona wstecz

15.04.2013

Ukraińska Rada Najwyższa zdecydowała, że nie upamiętni ofiar Wielkiego Głodu z lat 1932-1933. Wtedy to z rozkazu Stalina na terenach ówczesnej Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, w wyniku przymusowej kolektywizacji rolnictwa oraz niszczenia chłopstwa jako klasy, śmierć z głodu poniosło kilka milionów ludzi.

Projekt uchwały o uznaniu roku 2013 rokiem pamięci ofiar Wielkiego Głodu, jednocześnie potępiającej zbrodniczą politykę ludobójstwa reżimu bolszewickiego wobec narodu ukraińskiego i zobowiązującej władze centralne do zorganizowania w listopadzie uroczystości upamiętniających wydarzenia sprzed 80 lat przedstawili liderzy Zjednoczonej Opozycji: Witalij Kłyczko, Arsenij Jaceniuk i Oleh Tjahnybowik. Został on jednak odrzucony głosami deputowanych z rządzącej Partii Regionów oraz Komunistycznej Partii Ukrainy.

„Historia to polityka robiona wstecz” – mawiał sowiecki dyktator Józef Stalin, nazywany pieszczotliwie przez Zachód „wujaszkiem Joe”. Fakt, przez całe życie redagował historię usuwając z niej przeciwników politycznych, oczywiście po ich uprzednim wymordowaniu. Gdyby dziś żył to na pewno odczuwałby satysfakcję z tego, jak ukraińska Rada Najwyższa, odpowiednik polskiego parlamentu, realizuje jego doktrynę.

„Naród, który nie pamięta swojej historii, jest narodem bez przyszłości. Naród, który nie pamięta swojej historii nie wart jest przeżycia.” Te słowa Sługi Bożego Jana Pawła II mają wymiar uniwersalny. Nie odnoszą się jedynie do Ukrainy, której politycy zrehabilitowali ludobójstwo stalinowskie. Nie odnoszą się także wyłącznie do Czech, gdzie właśnie lewica przeprowadziła zamach w istniejącym od 2007 roku Instytucie Badań Reżimów Totalitarnych, w celu przejęcia kontroli nad archiwami komunistycznych służb specjalnych. "Instytut jest barierą, która zapobiega powrotowi byłych komunistów do aparatu państwowego. Archiwizuje materiały komunistycznego wywiadu i wojskowego kontrwywiadu. Gdyby lewica zwyciężyła w wyborach parlamentarnych w roku 2014, mogłaby współpracować z Komunistyczną Partią Czech i Moraw (KSCzM). Na najwyższe stanowiska państwowe mogą wrócić byli aparatczycy, politrucy, pogranicznicy i marksiści, ponieważ lewica zablokuje materiały Instytutu, które dokumentują ich kryminalną przeszłość" – ostrzega premier Czech Peter Neczas.

A czy u nas jest inaczej? Czy czerwone zło zostało ukarane, a ofiary terroru stalinowskiego doczekały się symbolicznego zadośćuczynienia?

15 kwietnia Polska Agencja Prasowa poinformowała za „Rzeczpospolitą” o inicjatywie ustawodawczej Jana Lityńskiego i Henryka Wujca, doradców prezydenta Bronisława Komorowskiego. Przewiduje ona specjalne zasiłki dla żyjących w biedzie dawnych działaczy opozycji. Tyle że panowie Wujec i Lityński umyślili sobie, że o rentę będą mogli się ubiegać „represjonowani w latach 1957-89 – m.in. osoby, które siedziały w więzieniach lub były wielokrotnie aresztowane na minimum 48 godzin.”

Wychodzi więc na to, że ludzie tworzący tuż po wojnie II Konspirację i walczący zbrojnie z bolszewizmem nie byli represjonowani. Inaczej w ustawie znalazłoby się miejsce dla żyjących jeszcze, najczęściej właśnie w biedzie, żołnierzy „Ognia”, „Łupaszki”, „Żelaznego”, ale także członków ROAK, WiN, NSZ, „więźniów sumienia” zrzeszonych dziś z w Związku Więźniów Politycznych Skazanych na Karę Śmierci w Okresie Reżimu Komunistycznego, i wielu, wielu innych „żołnierzy wyklętych” walczących ze stalinowskim terrorem do 1956 roku. Dla Lityńskiego i Wujca także żyjący z około dwustutysięcznej rzeszy żołnierzy-górników, którzy na mocy rozkazu marszałka Rokossowskiego sprzeciw wobec komunizmu okupili katorżniczą pracą w kopalniach węgla i uranu w PRL i Związku Sowieckim, nie zasługują na opiekę państwa. No bo co tam znaczą jakieś kopalnie uranu, czy tortury stosowane przez stalinowskich oprawców podczas przesłuchań w porównaniu z zatrzymaniem przez SB na 48 godzin? Bułka z masłem. Tak samo jak ubecka mordownia w porównaniu z obozem internowania.

Historia zatacza koło, cofając nas do czasów, gdy za patriotów robili np. Helena Wolińska-Brus, Maksymilian Lityński, czy Stefan Michnik a bohaterska „Inka” była „zaplutym karłem reakcji”. George Orwell twierdził, że ten „kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość. Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość". Patrząc na projekt ustawy, która z Pałacu Prezydenckiego jeszcze w tym tygodniu trafi do Senatu, by ten wystąpił z inicjatywą ustawodawczą, trudno autorowi „Folwarku zwierzęcego” odmówić geniuszu.

Julia M. Jaskólska

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook