Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kiedy dogonimy Kambodżę?

20.02.2015

W Unii Europejskiej nie mamy się już nawet z kim porównywać.

6 lutego Sejm głosami koalicji odrzucił projekt Twojego Ruchu podwyższenia kwoty wolnej od podatku. Obecnie wynosi ona 3091 zł, gdyby zaś zmiana została przegłosowana wzrosłaby ona do 6253 zł. A to oznacza, że osoby których dochód roczny nie przekroczyłby tej sumy nie musiałyby płacić państwu podatku dochodowego. 

Byłaby to ulga dla kieszeni, ale i strata 14 milionów dla zbiurokratyzowanego do maksimum partiokratycznego państwa. Więc oczywiste jest, że projekt musiał przepaść, podobnie zresztą jak podobna inicjatywa z ubiegłego roku, za odrzuceniem której w pierwszym czytaniu głosowała Platforma i PSL.

Pikanterii sporowi o kwotę wolną dodaje fakt, że od 2009 r., gdy została podniesiona o dwa złote, jest ona zamrożona. Inaczej mówiąc, nie podąża za wzrostem cen, za inflacją. A to oznacza po prostu ukrytą, powolną podwyżkę podatków (zamrożone są też inne parametry podatku od dochodów osobistych: próg podatkowy, kwoty kosztów uzyskania przychodu, limity ulg). Rząd już zapowiedział, że odmrożenia nie będzie przynajmniej do 2017 r. Tym bardziej że Polska walczy z nałożoną na nas przez Komisję Europejską procedurą nadmiernego deficytu w finansach państwa i musimy raczej ograniczać wydatki państwa, niż je zwiększać.

Czyli wychodzi na to, że podatek w Polsce muszą płacić także ci, którzy żyją w nędzy. W takiej Grecji, która jest wciąż na skraju bankructwa kwota wolna od podatku wynosi, jak podała niedawno „Gazeta Wyborcza”, w przeliczeniu na złote ponad 20 tysięcy, we Francji - 25 tysięcy, w Niemczech dobrze powyżej 30 tysięcy, w Hiszpanii prawie 75 tys. U nas kwota wolna od podatku to ok. 600 funtów, podczas gdy Wielka Brytania podnosi właśnie ją do 10 tys. funtów czyli porównawczo do około 50 tysięcy złotych. Dzięki temu aż 3 miliony Brytyjczyków nie zapłacą podatku dochodowego.

Słowem z czym do gości, w UE nie mamy się już nawet z kim porównywać. Może więc poza Starym Kontynentem dla poprawienia sobie przynajmniej samopoczucia? Ale tu też nie ma dobrych wiadomości. Oto bowiem okazało się, że będzie nam trudno dogonić Khmerów. Na początku stycznia, premier Kambodży Hun Sen podniósł kwotę wolną od podatku do wysokości 800 tysięcy rieli miesięcznie, co po przeliczeniu wyniesie ok. 8 640 zł w skali całego roku. Roczny próg, przy którym nie płaci się podatków dochodowych został podniesiony z 500 tys. do 800 tys. rieli, czyli aż o 60 procent! Dla zwykłego obywatela oznacza to w praktyce, że jeśli zarabia miesięcznie do 800 tys. rieli (czyli miesięcznie trochę ponad 700 zł ) nie będzie musiał w ogóle zapłacić podatku od swoich dochodów. Premier oczekuje, że takie zmiany przyniosą, owszem, 10 mln dolarów strat dla budżetu państwa, ale za to będzie aż 2,1 mld dolarów dodatkowych przychodów. Hun Sen najwidoczniej wie, że obniżenie podatków pobudza gospodarkę. Rząd w Warszawie i jego światli doradcy wiedzą jak pobudzać szarą strefę i nabijać kabzę mafii o czym świadczy między innymi kolejna podwyżka akcyzy na papierosy. 

Facebook