Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kaczyński na zesłaniu?

20.04.2012

To prosty testament, Lech Kaczyński i zawsze go wspierająca Maria chcieli jednego: niepodległej Polski i zawsze sprawiedliwej (...).

„Chcieli Polski solidarnej, bo bez solidarności między obywatelami niczego zrobić się nie da.” – mówił 19 kwietnia prezes PiS Jarosław Kaczyński. „Dobro w Polsce musi zwyciężyć, jest coraz silniejsze. Jest związane ściśle z prawdą i ta prawda jest coraz bliżej. Dojdziemy do tej prawdy (…). Ja jako zdradę prezydenta uważam to co robiono w czasie jego kadencji. Cały ten przemysł pogardy, całe to łajdactwo, które się tutaj wylało a mnie się kojarzy z najgorszymi momentami w polskiej historii” – kontynuował. Jeśli dodamy do tego wcześniejsze o kilka dni słowa wypowiedziane w TVP Info, iż to „rząd Donalda Tuska od 10 kwietnia 2010 roku współdziałał z Rosją w tuszowaniu przyczyn tragedii smoleńskiej”, to bez cienia wątpliwości możemy powiedzieć, iż batalia o prawdę o wydarzeniach z 10 kwietnia 2010 r. wkroczyła w zupełnie nową, jeszcze bardziej niewygodną dla rządu, fazę.

Czyż nie jest zaskakujące chociażby to jak dużą nerwowość wzbudziły u premiera Tuska propozycje PiS przyjęcia przez Sejm uchwały żądającej od Rosji wydania wraku rządowego tupolewa? Podczas sejmowej dyskusji szef rządu nie przebierał w słowach, mówiąc o „zdradzie”, „nienawiści do własnego państwa” i „słaniu adresów do cara”. W ostatni czwartek, podczas odbierania nagrody „Krzesło roku” przyznanej mu przez tygodnik „The Warsaw Voice” za... „danie Polakom poczucia spokoju i bezpieczeństwa" przeszedł już do gróźb. „W Polsce powstaje nowy front zimnej wojny wewnętrznej (…). Żarty się kończą i głównym zadaniem polskiego rządu będzie zapewnienie takiego poczucia bezpieczeństwa wszystkim Polakom, nie tylko wobec kryzysu, ale także wobec kryzysu politycznego, którego jesteśmy świadkami.”

Czy premier ma na myśli np. zsyłanie niepokornych wobec władzy do ośrodków przymusowej resocjalizacji? A czemu by nie, skoro przeciwko tej polityce komunistów nie miał nic przeciwko mentor Tuska – Tadeusz Mazowiecki. Dziś próbuje przywrócić to na grunt polski Ruch Palikota, czyli nieformalny koalicjant Platformy Obywatelskiej. Inaczej Andrzej Rozenek, jeden z głównodowodzących tej partii, nie głosiłby, że „państwo musi izolować ludzi opętanych chęcią władzy.” „Izolować” czyli (co najmniej) trzymać polityków PiS w odosobnieniu. Najlepiej w jakimś łagrze lub wariatkowie, wystarczy tylko wzorem sowieckim wykazać „schizofrenię bezobjawową” na tle smoleńskim. Czyż to nie zadziwiająca zbieżność z niemal identycznymi deklaracjami premiera? No, ale nie od dziś wróble ćwierkają o potajemnym mariażu Platformy z Ruchem Pana P.

Tego coraz bardziej nerwowego zachowania prezydenta, premiera i jego urzędników nie da się racjonalnie wytłumaczyć czymś innym aniżeli chęcią zamiecenia pod dywan za wszelką cenę niewygodnej prawdy o 10 kwietnia.

O czym innym świadczy np. postawa prezydenta Bronisława Komorowskiego, który ostatnio zadeklarował, że byłoby lepiej, gdyby prokuratura – która właśnie zapowiedziała przedłużenie śledztwa smoleńskiego - jak najszybciej je zakończyła, a on sam żałuje, że tak się nie stało już wcześniej.

Jeśli do tego dodamy oskarżenia i kampanię nienawiści, w której celują Tusk i Stefan Niesiołowski (swoją drogą, ciekawe dlaczego tak zmienił swoje nastawienie do lustracji po powstaniu Instytutu Pamięci Narodowej i przejęciu w nim rządów przez ekipę śp. prezesa Janusza Kurtyki) pod adresem partii Kaczyńskiego, która dąży do wyjaśnienia dekapitacji polskich elit, to wszystko jasne. Wiadomo, kto – zgodnie z przysłowiem – krzyczy: „łapaj złodzieja”...

Jeśli ktoś słał wiernopoddańcze „adresy do cara” Putina, to był to właśnie obecny premier. Oddanie śledztwa na wyłączność Rosji, bezkrytyczne przyjęcie obraźliwego dla Polaków raportu Anodiny, trzymanie się teorii o „pancernej brzozie”, milcząca zgoda na poniewieranie dobrego imienia generała Błasika, raport tzw. komisji Millera będący „miękką” wersją raportu MAK – to jedynie niektóre elementy „adresowej” układanki. Dla Tuska, który mówił że PiS „wyginie jak dinozaury”, dla ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, który nawoływał do „dorżnięcia watahy”, czy dla Komorowskiego przyczyna katastrofy była od początku „arcyboleśnie prosta”, a Władysław Bartoszewski, prawa ręka Sikorskiego w MSZ, na wieść o tragedii powiedział, że „nic się nie stało”.

Dziś Niesiołowski wysyła Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza do psychuszki, dyżurny prawicowiec TVN 24 Roman Giertych straszy że „lansowanie tezy o zamachu i brak sprzeciwu prokuratury może prowadzić do wojny domowej”, a doradca prezydenta ds. międzynarodowych prof. Roman Kuźniar (z PZPR, a jakże!) mówi, że PiS , który domaga się wyjaśnienia sprawy tragedii smoleńskiej, to „pożyteczni idioci Moskwy, bo zachowuje się tak jak Moskwa chce”. Obecne nasilenie tej dobrze znajomej kampanii nienawiści, na której opisanie i wołowej skóry by nie starczyło, pokazuje że albo mamy do czynienia z jakimś przesileniem w koalicji kłamstwa smoleńskiego, albo z rozpalaniem emocji dla medialnego przykrycia kolejnych „sukcesów” rządu.

Julia M. Jaskólska

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook