Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Euroexit?

11.07.2015

Rząd Aleksisa Tziprasa przedstawił Europie swoje nowe propozycje.

W zamian za restrukturyzację greckiego długu oraz udzielenie pomocy finansowej w wysokości 53,5 miliarda euro na trzy lata Ateny zobowiązały się m.in. do podwyższenia podatku VAT oraz przeprowadzenia reformy emerytur i administracji publicznej. Ponieważ obecna oferta jest bardziej restrykcyjna niż propozycje unijne odrzucone niedawno w referendum, to nie dziwi, że wchodzący na sobotnie posiedzenie ministrów spraw finansów strefy euro unijny komisarz ds. gospodarczych Pierre Moscovici ocenił, że „przedstawiony przez Grecję program reform może być podstawą do porozumienia w sprawie nowego planu pomocy dla tego kraju”.

Może eurozona przyjmie ofertę Aten. Może nie przyjmie. Nie to jest jednak najważniejsze w unijnej układance. Najbardziej istotne jest to, że Unia zlekceważyła premiera Tziprasa i po raz pierwszy w historii wspólnoty znalazło się państwo, które tak mocno zamieszało w zabetonowanym światku eurofinansjery i zagroziło Grexitem, czyli opuszczeniem strefy euro. Sporo jest więc prawdy w opiniach niektórych obserwatorów, że grecki premier rozkłada Unię na łopatki. Aleksandros Apostolides z Europejskiego Uniwersytetu w Nikozji uważa np. że ewentualny Grexit byłby równoznaczny z „samobójstwem” Unii, która „nierozważnie igra ze swoją przyszłością”. Artur Fischer, szef berlińskiej giełdy, ostrzega z kolei, że Grecja roztrwoniła swoją wiarygodność, zaś zgoda kanclerz Merkel na trzeci pakiet pomocowy, równoznaczna z przyzwoleniem na kontytuowanie kryzysu w najbliższych latach, zaważy na jej politycznej pozycji i być może doprowadzi do utraty przez nią urzędu.

Ale trzeci pakiet to nie jedyny twardy orzech do zgryzienia dla UE. Innym jest prawdopodobna, jeśli Tzipras dopnie swego, reakcja łańcuchowa w innych państwach eurozony, takich jak, dajmy na to, Hiszpania. Tam na fali jest lewicowa Podemos, uważana już dziś za jednego z faworytów w wyborach parlamentarnych.

Chyba więc dotychczasowy porządek w Unii wywraca się do góry nogami, tym bardziej że ewentualny Grexit — bo kto może zaręczyć, że on nie nastąpi, nawet jeśli obecne rokowania zakończą się sukcesem dla Brukseli — może w niedalekiej nawet przyszłości zamienić się w euroexit. Tym bardziej, że na mapie państw co najmniej eurosceptycznych pojawiają się kolejne punkty. Kto by jeszcze niedawno przypuszczał, że europejskiego wspólnego domu zacznie mieć dosyć Austria, w której właśnie sukcesem zakończyła się akcja zbierania podpisów pod wnioskiem do parlamentu o referendum na temat wyjścia tego kraju z UE? Inicjatywę liderki ruchu „Ojczyzna i Środowisko” Inge Rauscher, która ocenia, że na opuszczeniu UE przeciętne austriackie gospodarstwo domowe zyska około 9,8 tysiąca euro rocznie, poparło ponad 261 tysięcy osób. Austriacy mają dosyć tego samego co mieszkańcy innych państw UE: rozdmuchanej unijnej biurokracji, podwyżek cen, obciążeń fiskalnych, bezrobocia, zwiększającego się zadłużenia... Do tego wszystkiego doszły jeszcze antyrosyjskie sankcje, które Austriakom się nie podobają, gdyż uderzają w ich gospodarkę. Stąd duże poparcie dla głoszonego przez Rauscher hasła powrotu do neutralności Austrii. 

Austria podąża porządnie przetartym szlakiem. Wcześniej włoski Ruch 5 Gwiazd zebrał ponad 200 tysięcy podpisów pod wnioskiem w sprawie organizacji referendum dotyczącego wyjścia kraju ze strefy euro. Pozostanie w Unii rozstrzygną w referendum Brytyjczycy. Poglądy narodowe głosi coraz bardziej wpływowy francuski Front Narodowy, w Czechach przeciwko wejściu do strefy euro opowiada się ponad 72 procent mieszkańców, a przeciwko członkostwu w Unii Europejskiej prawie 55 procent. 

Na wzrost antyunijnych nastrojów składa się — obok kwestii gospodarczych — także zagrożenie terroryzmem islamskim, którego źródłem mogą być imigranci przedostający się do Europy. Węgry już zapowiedziały budowę specjalnego muru na granicy z Serbią, która ma uniemożliwić jej przekraczanie przez uciekinierów z Afryki i Bliskiego Wchodu. Z kolei rząd Danii, nie oglądając się na traktat z Schengen, zamierza z tego samego powodu przywrócić kontrole na obszarach granicznych z Niemcami. Powołuje się przy tym na Francję, gdzie wcześniej sąd orzekł, że kontrole na granicy z Włochami są zgodne z ustaleniami z Schengen.

„Klub, który służy tylko narzucaniu retorycznego nonsensu zwanego Wspólną Walutą, konkurowaniu czy udawanemu konkurowaniu z Ameryką, płaceniu bajecznych i niezasłużonych pensji (bez podatku) członkom swego nieudolnego i bezużytecznego Parlamentu. I denerwowaniu mnie populistycznymi idiotyzmami. (…) Klub, który mówi tylko po angielsku i francusku, nigdy po włosku, hiszpańsku, flamandzku, fińsku czy norwesku i tak dalej, i gdzie nadal komenderuje stuletnia trójka Anglia-Francja-Niemcy”. Ta opinia Oriany Fallaci o UE najlepiej chyba ukazuje przyczyny unijnego kryzysu, w którym Grecja może być jedną z kostek domina. 

Julia M. Jaskólska


Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook