Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Dobry pan z „zielonej wyspy”

29.06.2012

Rządowi chodzi wyłącznie o wprowadzanie kolejnych restrykcji wobec społeczeństwa, a nie o rozwój.

„Lepiej byłoby, żebyśmy mieli dostęp do Internetu wszędzie, na wsi, w małej miejscowości, ale jest głównie w dużych miastach. Jeśli więc w tej ciężkiej sytuacji mamy coś wybrać, to likwidujemy tę ulgę, wiedząc że to ulga dla wybranych” – w ten sposób marszałek Sejmu Ewa Kopacz poparła rządowy plan likwidacji ulgi internetowej od stycznia 2013 r.

Proszę, jak marszałek Kopacz zdekonspirowała premiera, wykazując że rządowi chodzi wyłącznie o wprowadzanie kolejnych restrykcji wobec społeczeństwa, a nie o rozwój. Gdyby Donaldowi Tuskowi zależało na likwidowaniu różnic, to wprowadziłby nowe ulgi, pobudzające nasycenie wsi siecią, a nie je zabierał. Ale on wie co robi. Ulga na Internet to kasa! Należała przecież, bo już chyba można pisać o niej w czasie przeszłym, do najczęściej wykorzystywanych odliczeń. Chociażby w 2010 roku skorzystało z niej ok. 3,9 mln podatników. Według szacunków w 2013 roku do budżetu na rok 2014 ma wpłynąć dodatkowe 424 mln zł z tytułu zabrania ulgi na posługiwanie się Internetem.

Gdy usłyszałam, że na polskiej wsi nie ma Internetu, a w miastach mieszkają uprzywilejowani „wybrani”, to nie wiedziałam czy śmiać się czy płakać. We wsi, do której jeżdżę bardzo często, komputer i Internet są w wielu domach, tak jak antena telewizji satelitarnej. Nie kłamią więc dane za rok 2011według których serwis społecznościowy Facebook odnotował najbardziej dynamiczny, bo o 47 procent, wzrost użytkowników właśnie wśród mieszkańców wsi i małych miast do 50 tys. mieszkańców.

Oczywiście, prawdą jest że są różnice w, nazwijmy to, „usieciowieniu” miasta i wsi. Znalazłam jednak w Internecie dość ciekawą pracę Radka Oryszczyszyna z Instytutu Socjologii Uniwersytetu w Białymstoku, zatytułowaną „Profil i uwarunkowania wiejskiego internauty w Polsce”, przygotowaną na warsztaty Ogólnopolskiego Porozumienia Społeczeństwa Informacyjnego, jakie odbyły się w Opolu 7 września 2010 roku. Z przytoczonych tam danych wynika, że w 2009 roku komputer posiadało 53 proc. gospodarstw domowych na wsi, a 39 proc. miało dostęp do sieci. W porównaniu z dużym miastami różnica w posiadaniu dostępu do Internetu na wsi sięgała 26 proc., ale co istotne to na wsi odnotowywano najszybszy wzrost odsetka nowych użytkowników Internetu. W latach 2005-2007 (a więcej za rządów Prawa i Sprawiedliwości) nastąpił prawie 2,5 krotny przyrost liczby internautów na wsi.

Z kolei Główny Urząd Statystyczny wykazał, że w latach 2004-2008 liczba stałych łączy na wsi wzrosła około 20-krotnie , a najliczniejszą grupę internautów stanowili uczniowie, studenci oraz prywatni przedsiębiorcy.

Zapewnienia premiera o „zielonej wyspie”, Polsce równych szans etc., to pic na wodę i fotomontaż. Zamiast działań prorozwojowych jest regres, który będzie się tylko powiększał, a Internet dla ludzi uboższych stanie się być może luksusem. No bo co wynika ze zniesienia ulg? Zahamowanie rozwoju, ekonomia jest tu bezwzględna

A miał być raj. Pod względem dostępu do Internetu także. Przypomnę, co mówił szef rządu w sejmowym expose w listopadzie 2007 roku: „Współczesna komunikacja to przede wszystkim Internet. Jest to jeden z kluczowych czynników sukcesu gospodarczego i cywilizacyjnego naszego kraju. Szczególną wagę przywiązujemy do zapewnienia powszechnego dostępu do Internetu szerokopasmowego. To także wymóg nowoczesnego patriotyzmu. Stworzymy mechanizmy, dzięki którym wszędzie w Polsce, także w małych miejscowościach i na polskiej wsi ludzie będą mogli skorzystać z dobrodziejstwa globalnej sieci. Bo globalna sieć to nie zagrożenie, bo mądre korzystanie z tych osiągnięć techniki to może być naprawdę bardzo cenny taki nośnik, taki, to warunek dostępu do informacji, do wiedzy, edukacji i kultury. Powszechny dostęp do sprawnie, szybko działającego Internetu to także wielka szansa wyzwolenia milionów Polaków od biurokratycznych form dostępu, czy uwolnienie od biurokratycznych ograniczeń w dostępie do kultury, do informacji, do wiedzy. To szansa na indywidualizację i prawdziwą wolność w obszarze kultury, informacji i wiedzy. (…) To jest prawdziwa, praktyczna i realistyczna realizacja wizji taniego państwa. Dać maksimum instrumentów człowiekowi do swobodnego wyboru i swobodnego dysponowania.”

No i dał ten swobodny wybór, szczególnie gdy chciał doprowadzić do ocenzurowania Internetu, wpisując się we front poparcia dla ACTA. Podobnie jak zapewnił każdemu uczniowi własny komputer od roku szkolnego 2010/2011, co szumnie ogłosił w maju 2008 roku podczas inauguracji programu „Komputer dla każdego ucznia”. Słońce Peru zabłysnęło wówczas całą feerią barw propagandy politycznej: „Na świecie odbyła się już informatyczna rewolucja. Przyszedł czas, abyśmy my urządzili informatyczną rewolucję w naszych szkołach. Tak jak każdy polski uczeń ma prawo do ciepłego posiłku, tak powinien mieć też dostęp do komputera, oprogramowania edukacyjnego i Internetu”.

W marcu 2012roku rząd, jak to on, chyłkiem z obietnic się wycofał, zamieniając przy okazji projekt w karykaturę. W nowej wersji i owszem każdy uczeń może mieć własny komputer (konkretnie tablet, kosztujący od około 500 zł do kilku tysięcy), ale tylko wtedy gdy… kupią mu go rodzice. Rząd dołoży… darmowe podręczniki w wersji elektronicznej. To dopiero dobry pan z tego premiera zielonej wyspy!

Pieniędzy na darmowe tablety dla dzieci w kasie państwa zabrakło, ważne że znalazły się na supernowoczesne tablety dla posłów. Z naszych podatków, mamy wszak tanie państwo… A skoro już rząd tak chce likwidować ulgi dla wybranych, to dlaczego nie weźmie się wespół z panią marszałek za zabranie ministrom, czy parlamentarzystom, ulg typu darmowe przeloty, niekontrolowane koszty zwrotu za paliwo, pożyczki na warunkach najkorzystniejszych z korzystnych. Są chyba bardziej „wybrani” niż użytkownicy Internetu z miasta.

Julia M. Jaskólska

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook