Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Długi cień okrągłego stołu

24.02.2014

Zbigniew Brzeziński powiedział kiedyś, że stosunek do pułkownika Ryszarda Kuklińskiego jest wypadkową stosunku do PRL. O tym, że trafił w dziesiątkę przekonuje ostatnia debata sejmowa nad uchwałą posłów Solidarnej Polski, honorującą „pierwszego polskiego oficera w NATO” w dziesiątą rocznicę jego śmierci.

Jej przyjęcie starali się zablokować przedstawiciele SLD i Twojego Ruchu. Bezskutecznie i w rezultacie sejm wyraził „najwyższe uznanie dla działań pułkownika, którego poświęcenie przysłużyło się obaleniu w Polsce komunizmu i utrzymaniu światowego pokoju zagrożonego ofensywnymi planami militarnymi Związku Radzieckiego. Kierując się dobrem Polski i Polaków, nie zważając na niebezpieczeństwa, Ryszard Kukliński odważnie przeciwstawił się komunistycznemu reżimowi, stając w jednym szeregu z bohaterami walk o polską niepodległość. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej oddaje cześć pułkownikowi Ryszardowi Kuklińskiemu - wielkiemu patriocie, który dobrze zasłużył się Rzeczypospolitej Polskiej.”

Mamy więc uchwałę, na ekranach kin gości właśnie znakomity film „Jack Strong”, ale czy to oznacza że już jest wszystko w porządku, że Polska jest krajem który pozbył się balastu peerelu i rozliczył z przeszłością? Gdyby tak było to lustracja i dekomunizacja byłyby już czasem przeszłym dokonanym, a Kukliński, który uchronił świat przed konfliktem nuklearnym oraz przekazał na Zachód plany stanu wojennego, nie pozostawałby wciąż jednym z najbardziej tragicznych, zwalczanych nawet po śmierci, bohaterów polskiej historii najnowszej. 

Co charakterystyczne infamia ta nie wychodzi bynajmniej wyłącznie z obozu dawnej lewicy komunistycznej czy Twojego Ruchu, ale także z tzw. obozu solidarnościowego, który na lewo i prawo przekonuje o swym przywiązaniu do idei niepodległości. Czy normalne jest to, że przez tyle lat krakowskie Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, oraz jego przewodniczący Jerzy Bukowski, bezskutecznie domagają się m.in. nadania Kuklińskiemu Orderu Orła Białego? Jakby rzucać grochem o ścianę, także wtedy gdy Polską rządziła prawica. 

Tak dla przypomnienia, na początku lat 90. to nikt inny tylko prezydent Lech Wałęsa twierdził, że Kukliński to zdrajca, a wyboista droga do zmycia z pułkownika wydanej przez sąd wojskowy w stanie wojennym kary śmierci była charakterystyczna dla państwa o ograniczonej suwerenności zbudowanego na okrągłostołowym dogoworze. I tak naprawdę do dziś nie za bardzo się to zmieniło, gdyż nadal nad Wisłą straszą pomniki czerwonych „wyzwolicieli”, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zgadza się na usunięcie pomnika „Czterech Śpiących” i pod pomnikiem sowieckiego agenta gen. Zygmunta Berlinga składa kwiaty w imieniu władz Warszawy, a w 2010 roku, tuż przed wizytą w Warszawie rosyjskiego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa chciała zlikwidować izbę pamięci pułkownika na stołecznej Starówce. Dzięki protestom a także zakulisowej interwencji Stanów Zjednoczonych placówkę utworzoną przez Józefa Szaniawskiego udało się obronić. Było tych działań o wiele więcej, ale pisałam już o nich obszerniej w tekście „Oficer, który się Sowietom nie kłaniał”.

To że Kukliński nie rozpłynął się w niepamięci polskich dziejów najnowszych zawdzięczamy prawie wyłącznie garstce zapaleńców. Gdyby nie patriotyczne środowiska Krakowa w tamtejszym parku Jordana nigdy nie stanęłoby popiersie pułkownika, zresztą co i raz niszczone przez tzw. nieznanych sprawców. Gdyby nie ówczesny prezydent Warszawy, Lech Kaczyński i wspomniany Józef Szaniawski to założę się, że do dziś ciało pułkownika nie spoczęłoby w Alei Zasłużonych cmentarza wojskowego na Powązkach.

Ale to przecież nie tylko to. A Żołnierze Wyklęci z tzw. II Konspiracji bohatersko walczący z komunistami po 1945 roku? Gdyby nie zapaleńcy z grup rekonstrukcyjnych, historycy w rodzaju Leszka Żebrowskiego, czy będący solą w oku środowisk postkomunistycznych Instytut Pamięci Narodowej, ich również spotkałoby zapomnienie. Właśnie w tych dniach Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego kierowane przez Bogdana Zdrojewskiego z Platformy Obywatelskiej odrzuciło wniosek o dofinansowanie budowy Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, gdyż na taką placówkę… nie ma zapotrzebowania. Nihil novi sub sole – możnaby powiedzieć, ponieważ przyzwyczailiśmy się już że po 1989 roku na prostowanie dziejów Polski nigdy nie było pieniędzy, natomiast na jej fałszowanie środki zawsze się znajdą o czym przekonuje np. film „Pokłosie”.

Generał Wojciech Jaruzelski powiedział przed laty: „Jeśli uznamy Kuklińskiego za bohatera, to znaczy że my wszyscy jesteśmy zdrajcami”. Jak dotąd były szef Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego jest bohaterem jako architekt przemian przy okrągłym stole i być może zamiast skazania przez sąd zostanie kiedyś odznaczony Orderem Orła Białego jak to ostatnio postulował lider SLD Leszek Miller. Bo przecież i prawica i lewica wciąż nam wmawiają, że Magdalenka i obrady w pałacu przy Krakowskim Przedmieściu przyniosły Polsce samo dobro! A co jeśli ktoś ma inne zdanie? Przy okazji awantury o sejmową uchwałę na rocznicę rozpoczęcia okrągłego stołu, posłowie, którzy próbowali do jej tekstu wstawić passus m.in. o nierozliczeniu komunistów za PRL spotkali się z oskarżeniami o próbę… zbicia kapitału politycznego na kwestionowaniu dorobku 1989 roku.

Julia M. Jaskólska

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook