Jedynie prawda jest ciekawa

Co gryzie Najsztuba

26.10.2013

Najsztub w te pędy powinien usiąść do laptopa i napisać list protestacyjny przeciw nawoływaniu do nienawiści płynącemu ze szklanego ekranu w niedzielne wieczory.

Kuba Wojewódzki, ten od polskiej flagi w atrapie psich odchodów, został ostatnio przez kogoś oblany, jak narzekał, „niezidentyfikowanym płynem żrącym o brunatnej barwie”. Nie jestem zwolenniczką tego rodzaju wybryków, jednak nie zmienia to mojej opinii, że Wojewódzki do dziennikarstwa nie wnosi nic poza skandalami takimi jak drwiny w radiu „Eska Rock”, razem z inną gwiazdką mediów Agnieszką Szulim, z Beaty Jałochy sparaliżowanej po tym jak spadł na nią samobójca, który rzucił się balkonu. Ale że kpiny z patriotyzmu i nieszczęść innych są w dobrym tonie w medialnym towarzystwie wzajemnej adoracji, to od razu za terroryzowanym Wojewódzkim murem stanęli inni „znani są z tego, że są znani” czyli celebryci, wspomniana Szulim, Karolina Korwin-Piotrowska, czy Natalia Lesz. Wszystkich przebił jednak Piotr Najsztub z TVN Style, niegdyś m.in. w „Gazecie Wyborczej” i „Wprost”. 

Co prawda nie wiadomo, kto, czym i dlaczego Wojewódzkiego oblał, policja poinformowała jedynie, że substancja nie zagrażała jego życiu i zdrowiu, ale Najsztub wie z góry i donosi. 22 października w programie „Dzień dobry TVN” wyjaśnił, że za zamachem, bo takiego się słowa się już używa, stoją ci, którzy... promują Żołnierzy Wyklętych: „Różne postawy promowane są bez pewnego rodzaju refleksji. Ja uważam, że wieloletnie promowanie tzw. Żołnierzy Wyklętych, (…) bezkrytyczne promowanie, bo to były skomplikowane ludzkie losy, a potem przedstawia się to młodym ludziom w prawicowych mediach jako wzory do naśladowania. To promowanie po iluś latach zaowocuje tym, że ktoś się poczuje Żołnierzem Wyklętym, w okupowanym kraju, zacznie wyimaginowanych okupantów zabijać, albo ich w jakiś sposób atakować.” 

Wypowiedź Najsztuba brzmi znajomo, więc rację ma Leszek Żebrowski, który zjadł zęby na przywracaniu dobrego imienia Żołnierzom Wyklętym i pokazywaniu prawdziwej roli agentury sowieckiej z PPR, Armii Ludowej i Gwardii Ludowej, gdy mówi na łamach „Super Expressu”: „Ta wypowiedź jest dowodem mentalności ubeckiej. Deprecjonowanie Żołnierzy Wyklętych i łączenie ich z oblaniem Kuby Wojewódzkiego jakimś płynem to kompletny idiotyzm. To się mogło zrodzić tylko w chorym umyśle. (...) Te siły, które reprezentuje w tym wypadku niejaki pan Najsztub, nie zaniedbają żadnej okazji, żeby zdyskredytować wszystko to, co jest im wstrętne, czego nie akceptują. (...) Jeśli tacy ludzie jak Najsztub wyklinają Żołnierzy Wyklętych, których mordowano w szczególnie okrutny sposób, to w jakiejś mierze usprawiedliwiają sposób, w jaki komuniści z nimi walczyli. Na to nie może być zgody i takich ludzi trzeba towarzysko izolować.”

Wygłupy Najsztuba podsumował nie tylko autor „Paszkwilu Wyborczej”. Doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego, prof. Tomasz Nałęcz, w wywiadzie dla "Super Expressu" z 25 października br. wysyła go jak uczniaka na korepetycje z historii: „Redaktor Najsztub powinien więcej poczytać o tamtym okresie. Mamy zapomnieć o ludziach, którzy w najtrudniejszych warunkach walczyli o Polskę, bo to może kiedyś kogoś skłonić do agresji? To jakieś piramidalne nieporozumienie, żeby nie powiedzieć, że coś więcej”. Żołnierze Wyklęci zaś to bohaterowie antykomunistycznego podziemia, którzy - jak przypomina Nałęcz - „w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego, walcząc o prawo do samostanowienia i urzeczywistnienia dążeń demokratycznych społeczeństwa polskiego, z bronią w ręku, jak i w inny sposób przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu”.

Tylko czy Najsztub cokolwiek z tej lekcji zrozumie? Przecież na Czerskiej uczyli inaczej. Rotmistrz Pilecki, gen. August Emil Fieldorf „Nil”, dowódcy tacy jak „Łupaszka”, „Ponury”, „Żelazny”, czy łączniczka „Ponurego” Danuta Siedzikówna ps. „Inka” mają pozostać „zaplutymi karłami reakcji”, których trzeba było eliminować by mógł rozkwitać ustrój powszechnej szczęśliwości. Tak samo polska młodzież powinna pielgrzymować do grobu Bieruta w Alei Zasłużonych na stołecznych Powązkach, a nie brać udział w rajdach edukacyjnych takich jak niedawny „Szlakami Żołnierzy Wyklętych mjr. Józefa Kurasia „Orła”, „Ognia” - Republika Partyzancka". Szymborska, nasza noblistka i duma narodowa, się przecież w grobie przewraca, gdy patrzy na to pranie mózgów.

A najgorszy jest chyba Instytut Pamięci Narodowej. Ileż to było (niestety jak dotąd nieskutecznych) zabiegów ze strony salonu, „Gazety”, czy rządu Donalda Tuka, by z instytucji tej nie pozostał kamień na kamieniu. Tyle tam przecież niewygodnych i wstydliwych akt, uderzających w dobre imię rozmaitych ludzi honoru i autorytetów, że niby zaprzedali się czerwonym. I jeszcze te organizowane przez IPN specjalne lekcje dziejów najnowszych, specjalne gry edukacyjne, czy kalendarze historyczne takie jak ten na rok szkolny 2013-2014 z sylwetkami Żołnierzy Wyklętych. To faszyzm w czystej postaci, budowanie „brunatnej Polski”, przed czym ostatnio ostrzegali Jacek Żakowski, Magdalena Środa i niezawodny Zygmunt Bauman, który zasługi w likwidacji wrogów ludu ma niezaprzeczalne.

Dlatego oburzający jest też serial „Czas honoru” pokazujący powojenny opór społeczeństwa przeciwko czerwonemu terrorowi NKWD i UB. Oglądają go ponad dwa miliony widzów, wbrew nawoływaniom „Gazety Wyborczej”, która się nigdy nie myli i tym razem też słusznie się oburza, że w filmie zrównane zostało bestialstwo Niemców i Sowietów po 1945 roku. Najsztub w te pędy powinien usiąść do laptopa i napisać list protestacyjny przeciw nawoływaniu do nienawiści płynącemu ze szklanego ekranu w niedzielne wieczory. Stawiam dolary przeciw orzechom, że salon dopisze i będzie długa lista sygnatariuszy. A czas antenowy po zdjętym „Czasie honoru” można wypełnić powtórną emisją właśnie nagrodzonego w Berlinie serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”, a następnie niech lecą „Czterej pancerni i pies”, to wtedy nikt z naszych sąsiadów nie poczuje się urażony. 

Julia M. Jaskólska

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook