Jedynie prawda jest ciekawa

Chichot towarzyszy

11.05.2012

Od 1989 r, minęło dwadzieścia lat z okładem, a my jak tkwiliśmy tak tkwimy w peerelu, tyle że w nieco skarlałej postaci i innym opakowaniu.

W Białymstoku cudem udało się zdekomunizować pomnik rodem z PRL. Władze miasta po wielu miesiącach łaskawie zgodziły się, by Pomnik Bohaterów Ziemi Białostockiej, poświęcony „poległym w walce o Polskę Ludową” zachował  orła w koronie i napis „Bóg, Honor, Ojczyzna”, zawieszone tam we wrześniu ubiegłego roku bez pozwolenia przez przedstawicieli organizacji antykomunistycznych. 

O tego typu akcjach nie powinno się w ogóle dziś pisać, pomniki różnego rodzaju utrwalaczy dawno powinny zostać zrzucone z cokołów, a ciemiężcy poskazywani.

Zamiast tego jest „nihil novi sub sole”. No bo cóż z tego, że w Warszawie przed laty dźwig strącił z placu sprzed siedziby Ratusza postać „krwawego” Feliksa Dzierżyńskiego, skoro stolicą rządzi Platforma Obywatelska, a prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz niczym niepodległości broni monumentu upamiętniającego polsko-sowieckie braterstwo broni, a przedstawiciele władz stolicy składają kwiaty pod pomnikiem agenta NKWD, gen. Zygmunta Berlinga, czcząc rocznicę jego urodzin?

Nie miejmy więc złudzeń. Białostocki pomnik został odubekizowany tylko i wyłącznie dlatego, że ludzie, m.in. członkowie Klubu Więzionych, Internowanych i Represjonowanych oraz Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego, wzięli sprawy w swoje ręce., Gdyby nie to orzeł bez korony dalej by straszył, gdyż ta „kurica” prezydentowi Truskolaskiemu z PO w żadnym razie nie przeszkadzała. W sumie inicjatorzy akcji i tak mieli szczęście, gdyż policja ani prokuratura nie chciały się w sprawę mieszać i karać za to, że ktoś opowiada się nie za ubekami a za orłem w koronie oraz „Bogiem, Honorem i Ojczyzną”. Wyobraźmy sobie oto scenę, gdy na sali sądowej na ławie oskarżonych zasiadają za nałożenie orłu korony ludzie, którzy w stalinizmie przeszli przez konwejery i inne tortury, lub w stanie wojennym przechodzili przez zomowskie „ścieżki zdrowia”. Antykomuniści w sądzie, a ich prześladowcy na wolności jako tzw. autorytety moralne w mediach, z pokaźnymi emeryturami i ulokowani w różnych radach nadzorczych. Chichot komunistyczny w całej okazałości.

Przypadek bydgoski potwierdza  tylko regułę o obecnej Polsce jako przedłużeniu PRL-bis. Jaki jest stosunek PO do zrywania z komunistycznym dziedzictwem, to wiemy aż za dobrze. Komunistów nie można tknąć, Kiszczak i Jaruzelski są hołubieni jako współtwórcy reform. Co innego jeśli ktoś chce upamiętnić np. Papieża-Polaka... Wtedy trafia przed sąd, tak jak mieszkańcy w Bydgoszczy, którzy 1 maja , w rocznicę ogłoszenia jego beatyfikacji, w  Alejach Jana Pawła II rozłożyli na trawniku kilkumetrowy wizerunek Ojca Świętego i banner z napisem „Zawisza”. Zostali zmuszeni do jego usunięcia i zatrzymani.

Można też oberwać za krytykę PRL. Na początku kwietnia ochroniarze dali gazem po oczach kibicom na meczu Polonii Warszawa ze Śląskiem Wrocław, po tym jak fani stołecznego klubu wywiesili transparent z sierpem i młotem i hasłem „Precz z komuną”. Jego usunięcia domagał się delegat PZPN, Andrzej Szczepański, według doniesień „Naszego Dziennika”, „były aparatczyk PZPR ze Słupska”, grożąc przerwaniem meczu.

Matecznik pezetpeerowców różnej maści, rządzący piłką nożną, ma z kibicami i ich patriotyzmem od dawna dużo kłopotów. W 2009 r. Lechia Gdańsk (ta sama, której kibice nie tak dawno symbolicznie wykluczyli Donalda Tuska ze swojego grona) została ukarana przez Komisję Ligi Ekstraklasy SA. karą 5 tysięcy złotych za to, że  zwolennicy drużyny wywiesili olbrzymi transparent z hasłem: „17 września 1939. Czwarty rozbiór Polski”, oba zdania przedzielone przekreślonym sierpem i młotem. Obok widniał inny transparent z napisem „Bóg Honor Ojczyzna”.

A 1 sierpnia, w 65. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, zabroniono piłkarzom Polonii Warszawa i Legii wyjść na prezentację przedmeczową w koszulkach odwołujących się do tej rocznicy. Jak w PRL...

Kibice mogą stanowić wzór postaw patriotycznych. Pamiętają, kto walczył o wolność, a kto członków AK, WiN mordował. A że dziwnie jakoś nie lubią Platformy Obywatelskiej, no to zostali pogardliwie przez Tuska i jego propagandę nazwani „kibolami”. Na szczęście się nie przejmują i robią swoje. Tak jak 3 maja, gdy kibice Śląska Wrocław, nowego mistrza Polski, podczas meczu z Jagiellonią Białystok wywiesili olbrzymie transparenty. „Bo Oświęcim przy nich to była igraszka” – głosił cytat z rotmistrza Witolda Pileckiego. Oprawa składała się z dwóch tzw. sektorówek. Na pierwszej z nich kibice umieścili napis: „Bohaterów naszej Ojczyzny pamiętamy” i nazwy: Narodowe Siły Zbrojne, Armia Krajowa, Wolność i Niezawisłość, Bataliony Chłopskie, Konspiracyjne Wojsko Polskie. A na drugiej napis: „Morderców Narodu Polskiego znamy” i nazwiska Stefana Michnika, Jakuba Bermana, Józefa Różańskiego, Anatola Fejgina, Heleny Wolińskiej, Salomona Morela i Feliksa Rosenbauma. Między sektorówkami znalazł się wizerunek rotmistrza Witolda Pileckiego -  „ochotnik do Auschwitz”. Kibice skandowali „Cześć i chwała bohaterom”, „Bóg, Honor i Ojczyzna” i „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”. Odśpiewano także „Jeszcze Polska nie zginęła”. Jeszcze przed meczem kibice Śląska zorganizowali marsz z okazji święta 3 maja i wystąpili z inicjatywą, by nowo powstałe rondo leżące obok najwyższego budynku Wrocławia nazwano Rondem Żołnierzy Wyklętych.

Czy o tym przeczytamy w mediach głównego nurtu? Żarty. Tam królują dokonania rządu, sukcesy gospodarcze ekipy Tuska i bezustanne ataki na prawicową opozycję. Media dworskie nie będą przecież pisać źle o własnych panach. Na szczęście istnieje drugi obieg, kolejna analogia do PRL, którym nie są już dziś „samizdaty” tylko Internet.

Od 1989 r, minęło dwadzieścia lat z okładem, a my jak tkwiliśmy tak tkwimy w peerelu, tyle że w nieco skarlałej postaci i innym opakowaniu. Dopominanie się o orła w koronie i prawdę historyczną jak były zbrodniami przeciwko systemowi, tak nimi pozostały.

Julia M. Jaskólska

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook