Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Bezwzględny homo sovieticus

17.10.2015

Wydarzenia sportowe i polityczne zepchnęły trochę na dalszy plan przyznanie literackiego Nobla białoruskiej pisarce Swietłanie Aleksijewicz.

Szkoda, bo to wydarzenie godne szerszego zauważenia, i to nie tylko dlatego, że po latach zauważono wreszcie reportaż literacki, ale też ze względu na tematykę, jaką porusza ona w swoich książkach. Spod pióra Aleksijewicz wyszły między innymi pozycje o katastrofie w Czarnobylu, o radzieckiej interwencji w Afganistanie, o udziale kobiet w II wojnie światowej, o wojennych losach dzieci, o codziennym życiu po upadku komunizmu…

Jeszcze w czasach Związku Sowieckiego — w 1983 roku po debiutanckiej „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” — laureatka Nobla została uznana za element antypaństwowy, oskarżono ją o pacyfizm, krytykę socjalizmu i dyskredytowanie bohaterskiego etosu kobiety radzieckiej. Podobnie było po „Urzeczonych śmiercią” z 1993 roku traktujących o problemie samobójstw w państwach postradzieckich. W ostatnich latach odwrotnie — noblistka często musiała się publicznie tłumaczyć z tego, że będąc opozycjonistką, rozumie białoruską realpolitik. Spadały na nią gromy po tym, jak chwaliła prezydenta Łukaszenkę za prowadzenie niezależnej od Moskwy polityki i zręczne lawirowanie między europejskimi potęgami. Przeciwnikom prezydenta nie spodobało się też, że kiedy indziej powiedziała otwarcie, że jedyną przyszłością Białorusi jest sojusz z Rosją.

— Rosja rozumie, czym jest Zachód, ale Zachód nie rozumie, czym jest Rosja — powiedział niedawno w radiowej Trójce prof. Jan Malicki, dyrektor Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Książki Aleksijewicz to potwierdzają, szczególnie niedawno prezentowana „Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka”, poświęcona zjawisku homo sovieticus we współczesnej Rosji.

Bez dwóch zdań jest to wszechstronna analiza pisana od środka, odmienna od często naiwnych i powierzchownych charakterystyk politycznych czy społecznych dotyczących naszego wschodniego sąsiada powstających na Zachodzie, w tym także od tych generowanych przez służby specjalne. By nie cofać się zbyt daleko wspomnijmy tylko erę Gorbaczowa. Pierestrojkę Zachód odczytywał jako zwrot Sowietów ku demokracji i odchodzenie od standardów komunistycznych, co miało się dziać z poparciem ludzi. W rzeczywistości pierestrojka była jedynie zabiegiem oświecającym komunistyczny feudalizm, a przy okazji Gorbaczow — o czym pisał między innymi Pierre de Villemarest — z pomocą KGB nadzorował operację wytransferowania ponad 50 miliardów dolarów na około siedem tysięcy tajnych kont bankowych m.in. na Cyprze.

Zachód się po raz enty pomylił. Pierestrojka była, pierestrojka się skończyła, a homo sovieticus pozostał gospodarzem rosyjskiej duszy. — Dwie dekady temu to elity chciały pieriestrojki, popierały Gorbaczowa. Naród wtedy milczał. A teraz, kiedy Putin rządzi, okazało się, że naród wcale nie wybiera demokratycznej przyszłości, tylko tęskni za sowiecką przeszłością. Naród rosyjski nie zaakceptował pieriestrojki (…). To, co rosyjskie media mówią o wojnie w Donbasie, jest potwornie zakłamane, woła o pomstę do nieba, ale prawdziwy problem jest nie w mediach, tylko w fakcie, że rosyjski naród chce słuchać tych kłamstw. Problemem jest nie tyle Putin sam w sobie, tylko fakt, że każdy Rosjanin jest po trosze Putinem. Czerwone imperium odeszło, ale sowiecki człowiek pozostał. W rosyjskim społeczeństwie mamy do czynienia z ruskim człowiekiem, który od ponad stu lat chowany jest w kulcie wojny. Tu nigdy nie było dostatku, nigdy nie było ważne, aby zwykły człowiek mógł dobrze żyć. O wiele ważniejsze było, żeby kraj był wielki i naszpikowany rakietami. Człowiek sowiecki był przez kilkadziesiąt dekad okłamywany, a potem, po pieriestrojce, systematycznie okradany. Dlatego to bardzo bezwzględny i agresywny typ człowieka — mówiła ostatnio Aleksijewicz w Warszawie.

Czy jest więc zaskoczeniem, że Putin cieszy się tak wielkim poparciem? Jeśli zdarzają się jakieś nieprawidłowości nie jest temu przecież winien, bo jak wiadomo car jest dobry, tylko urzędnicy są źli. A gospodarz Kremla dla Rosjan jest właśnie carem przywracającym Matuszkę Rosiję do czasów potęgi imperialnej.

Autor bloga

jaskolska

Julia Jaskólska

Filozof, publicystka, m.in. „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, „Miejsca Święte”, „Kurier Codzienny” (Chicago)

Najczęściej czytane na blogu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook