Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zwykły Polak spogląda na rząd PiS

12.01.2016

Spogląda ze spokojem, ale też i pewna dozą niecierpliwości. Nie jest pisowskim kibicem, nie łamie sobie głowy nad zawiłościami polityki i personaliów.

Chciałby większych zmian i działań, które sprawią, że będzie mu się odrobinę lżej żyło.

Polacy nawykli do nieudolnych, sterowanych zewnętrzną „długą ręką”, rządów.

Nie oczekują cudów. Trzeba jednak rzetelnie realizować obietnice.

Zaczęło się obiecująco, uporządkowanie sobie państwa sędziów Trybunału Konstytucyjnego i obersędziaszka Rzeplińskiego, szybkie wejście do mediów publicznych. Mocne zmiany kadrowe.

To dobrze rokuje.

Niestety, dalej będzie już coraz trudniej.

Teraz trzeba publiczność (mediów publicznych także) przekonać, że te zmiany miały sens, że przynoszą realne zmiany, a nie tylko frukty dla pieszczochów nowej ekipy.

Newralgiczną sprawą będzie kwestia przyjęcia pierwszej grupy nachodźców, zobowiązał się do tego jeszcze gabinet Ewy Kopacz.

Jeśli Berlin wciśnie nam choćby kilkuset muzułmanów, to będzie oznaczało pierwszą ważną porażkę rządu Beaty Szydło.

Jeśli już musimy honorować nierozważne zobowiązania poprzedniej ekipy rządowej, to ograniczmy się do przyjmowania chrześcijan i jazydów.

Nawiasem mówiąc od pewnego czasu ofiarowuje się ze swoją – nieproszoną – pomocą. Mógłbym podać kontakty i opowiedzieć o procedurach, które pozwolą przyjąć do polski prawdziwych chrześcijan z Bliskiego Wschodu, nie przebierańców.

Niestety, jak dotąd, nikt nie pokwapił się, aby chociaż poważnie o tym porozmawiać, wysłuchać wynikających z wielu lektur, doświadczeń i przemysleń wniosków.

Przyjęcie muzułmanów to będzie pierwsza znacząca kapitulacja – warto pamiętać o tym, że PiS wygrał między innymi dlatego, że twardo przeciwstawiał się pomysłowi osiedlania nad Wisłą arabskich wyznawców Allaha.

Teraz nadszedł pierwszy moment, pierwszy papierek lakmusowy, który pokaże na ile silny i spójny wewnętrznie jest nowy rząd.

To jednak tylko wprawki przed generalnymi porządkami.

Już powinna być przygotowana pierwsza wielka operacja antykorupcyjna!

Przez cały okres rządów PO i PSL czuliśmy jak pieniądze hulają bokiem, jak wielkie sumy z budżetu i z funduszy publicznych przelewają się do prywatnych kieszeni.

To trzeba pokazać, nazwać.

Wiem, ze czasem to nieestetyczne, czasem publiczność ogląda płaczące kobiety – niestety śmiertelną chorobę korupcji trzeba zacząć zwalczać, a nie pudrować.

To naturalnie przyniesie sporo emocji, złodziejskiego jazgotu, ale przy okazji uzdrowi wiele publicznych relacji.

Potem przyjdą już najtrudniejsze, gospodarcze batalie: podatek obrotowy od sklepów wielkopowierzchniowych, podatek bankowy i odbudowa polskiego rynku finansowego.

To wszystko musi być wykonywane w biegu, przy utrzymaniu płynności finansów publicznych. Operacja niezwykle trudna i bolesna.

Będzie przebiegać przy wtórze rozmaitych protestów organizowanych za ogromne pieniądze korporacji.

Krok dalej to już pełne bagno – próba uporządkowania i odbudowania mechanizmów funkcjonowania powszechnej służby zdrowia – piszę powszechnej, bo mówienie o jej „bezpłatności” jest już tylko nużącą i irytującą hipokryzją.

No i wreszcie trzeba przygotować realny, dający się zastosować, projekt odbudowy systemu ubezpieczeń społecznych.

To wszystko musi przebiegać przy nienawistnym warczeniu nieprzychylnych, polskich jedynie z nazwy, mediów.

A przecież musimy odbudować polską armię, polskie media, odzyskać energię do rodzenia dzieci, odbudować polska gospodarkę i stworzyć warunki do kreowania w Polsce marek rynkowych, które mogą być znane w Europie i na świecie.

Zwykły Polak na co dzień nie zajmuje sobie tym wszystkim głowy, jednak to właśnie od wymienionych przeze mnie działań zależy fakt, czy ten zwykły Polak lepiej się poczuje, odzyska wigor i chęć do życia.

Sporo, nawet jak na pobieżne przyglądanie się sytuacji, PiS musi mieć solidną bazę fachowców, ogromne pokłady determinacji i starannie obmyślany plan na wypadek poważnych kryzysów, które będą się zdarzały każdego miesiąca.

Rządy PiS to będzie próba spokojnej jazdy na rozszalałym koniu.

Cztery lata takiej „przejażdżki”, to perspektywa, która może przerazić najwprawniejszego jeźdźca.

Trzymam kciuki, ale będę też pierwszym, który zacznie publicznie alarmować, gdy sprawy nie będą iść we właściwym kierunku.

Jestem właśnie zwykłym Polakiem i z tej pozycji widzę to, czego politycy zobaczyć nie potrafią.

Rządy PiS nie są jedynie po to, aby PiS utrzymał władzę, one są po to, aby realnie zmienić Polskę.

Tabakiera jest dla nosa...nie odwrotnie.

 

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook