Jedynie prawda jest ciekawa

Złodzieizm

24.08.2015

Często dorabiamy teorie do życiowych doświadczeń, szukamy wyrafinowanej myśli w tym, co jest jedynie ordynarną praktyką.

Coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że "okrągły stół" nie był żadną szachową rozgrywką. Ot po prostu komuniści zaproponowali wytypowanym przez siebie ugodowcom zwykły układ: Polska jest "podstawem sukna" i jak będziecie grzeczni, to wspólnie sobie z niego pourywamy, to co będziemy chcieli.

Musimy mieć świadomość, że przy "okrągłym stole" nie siedzieli żadni ideowi marksiści, tylko zwykła klika, która zrozumiała, że już dłużej nie uda się ludzi tumanić marksistowską nowomową, pustym bolszewickim rytuałem i najlepsze, co mogą w takiej sytuacji zrobić, to tak porozdzielać wpływy, żeby sie nachapać i zapewnić sobie nietykalność.

Negocjacje były tym bardziej proste, że mieli przed sobą ludzi, na których - w większości - posiadali haki. Mieli przed sobą gołodupców, dla których perspektywa nagłego nabicia sobie kabzy i udziału we władzy była daleko bardziej kusząca, niz wysublimowane ideologie.

Gangsterzy z grupy Czesława Kiszczaka szybko znaleźli wspólny język z ludźmi Michnika.

Jeśli uda sie "ciemny naród" utrzymać z daleka od strategicznych decyzji, to Trzecia RP będzie naszą wspólną własnością - a jest się z czego nakraść - przekonywali zapewne ludzie PZPR, współczesne fauściki, o powierzchowności i umysłowości zapomnianego diabła z opowieści pana Drdy.


To co nastąpiło po słynnym magdalenkowym piciu wódki nie było żadną nową propozycją ideową, żadnym projektem na większą skalę. Byla to po prostu zmowa drobnych cwaniaczków, którzy wykorzystali okazję do zarzucenia społeczeństwu skutecznego kagańca  na twarz.

Trudno sie zatem dziwić "dorobkowi" Trzeciej RP. Teorie o kompradorstwie elit, o postkolonialności nie wyjaśniają wszystkiego.

To co nastąpiło po 1989 roku, to był po prostu zwykły złodzieizm.

Mutacja esbeckiego cynizmu i nuworyszowskich ciągotek tych, których Kiszczak łaskawie dopuścił do strołu.

Symbolem złodzieizmu stały się nagłe kariery polskich "mistrzów kapitału". Kilku z nich właśnie zamknęło oczy.

Polska rzeczywistość przybrała twarz cynicznego cwaniaka, bezideowego bubka, który dobrze wie, gdzieś schowane są konfitury.

Pewnie kiedyś pokuszę się o bardziej analityczny tekst, metodycznie rozkładający na pierwiastki, to co utworzyło "polską magmę".

Warto jednak spojrzeć na minione dwudziestolecie z realnej - operacyjnej - perspektywy.

Analizujemy złodzieizm, ustrój w którym ludziom władzy pozwala się bezkarnie kraść.

To, że grupa władzy miała dotąd dwa skrzydła - "nasze" i ich - jest przy tym zupełnie naturalne.  

Nawet jednak w tej perspektywie smuci fakt, że "czerwonym" udało się ukraść tyle, że do dziś obdzielają swoimi faworami ubogich krewnych z "solidarnościowej" strony. Nawet cwaniaki z "opozycji" maja przy nich twarz kuzynki Bietki.

Ekstensywna kradzież dobiega jednak końca, owce wystrzyżone są do gołej skóry.

Trzeba zrobić pieriedyszkę. Pozwolić owcom spokojnie pożyć.  By potem znów je ogolić....

Wiem, ze patrzę na to z niezbyt wysublimowanej perspektywy, ale czasem najprostsze mechanizmy znacznie lepiej tłumaczą złożone - na pozór - procesy.

Przełomem w odbudowie polskiego państwa może bowiem okazać się dojście do władzy ludzi, którzy po prostu wstrzymają bezkarna kradzież. To już będzie niesamowity przełom.

Odrobina etyki może wprawić polskie sprawy w zupełnie nowy obrót.

Jak myślicie:  uda się to zrobić?

Kres  złodzieizmu może być początkiem nowego myślenia. Potrzebnym oddechem dla znękanych, ciągłym goleniem, owiec.

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook