Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zjedz kotleta, będziesz piękniejszy!

15.03.2016

Pisałem już o manipulacjach dokonywanych na naszym poczuciu piękna, urody i estetyki.

Kiedy jednak zajmowałem się Diego Velasquezem, ani w głowie było mi, że niedługo dowodnie i jarmarcznie przekonam się, że nie tylko studentów państwowych Akademii Sztuk Pięknych pozbawia się szans na tworzenie rzeczy pięknych. 

Trwa bowiem jednocześnie bezczelny proces przestawiania naszej codziennej percepcji. 

Sprytny sztab wykolejonych manipulatorów – wykolejonych mówię, bo nikt zdrowy nie zamierza mieszać ludziom w głowach i uczyć ich odczuwania przeciwnego do tego, jakie dał im Pan w akcie wrodzonym. 

Po co wykrzywiać ludziom percepcję piękna? 

Instynktownie wiecie już, że manipulacja na Prawdzie odbywa się codziennie, operowanie poczucia Dobra także ma już swoje zaawansowane techniki, ale po co ograbiać ludzi ze zdolności odczuwania Piękna?

Piękno, ani nie przekonuje do konkretnych działań, jest sobie zimno, obojętnie z boku. A jednak nie pozostanie nietknięte.

Trzeba je wykoślawić. Zły duch wie, że jeśli ludzi nie oślepi się na piękno, to intuitywnie – jak po nitce do kłębka – trafią z powrotem, drogą estetyki, do właściwej etyki i Prawdy.
Krótko mówiąc odczuwając prawdziwe piękno będziemy dążyć do odbudowania jego harmonii z Prawdą i Dobrem.

Tak, dopóki ludzie wiedzą co jest ładne -  a co nie, dopóty manipulacyjne gnomy nie mogą być pewne jutra.

Oczywiście, zaraz zarzucicie mi, że w różnych kulturach, w różnych cywilizacjach kanony estetyczne bywały i bywają rozmaite, a to co podoba się Słowianinowi, niekoniecznie będzie kontentowało Maorysa. 

Fakt – ale nie wierzcie tym cwaniaczkom, którzy terroryzują nas nic nie znaczącym w istocie frazesem, że o gustach się nie dyskutuje.

Dyskutuje się, dyskutuje. 

No, chyba że ktoś już rozpoczął przeciwko nam działania wojenne i atakuje nas typową bronią światoobrazową, wmawiając nam, że nie widzimy tego co widzimy, albo że to co widzimy znaczy zupełnie co innego niż podpowiada nam realne doświadczenie i ludzki, genetycznie ukształtowany, instynkt poznania.

No dobra – powie Kijowski Mateusz, mistrz alimentów i KOD własciwy, przypadkowo bawiąc się lekturą mojego felietoniku.

- No dobra – powie ten w kucyk spięty i puknie się w swoje marsowe czółko.

- Po kiego grzyba Gadowski, znów nudzisz o pięknie? Nikt wam przecież nie zabiera plakatów z fajnymi kobietkami, reklamującymi rozmaite utensylia.

- Nie przesadzajcie no Gadowski, znów histetyzujecie, ba Hamletujecie (nie poprawiać!), a nikt tu tego waszego Piękna nie narusza – dopowie mu jego dobry znajomy ORMO – więc, obecnie pasjami „całym ciałem za Trybunałem”. Jego akurat dotyczyły zwykle sprawy przed Kolegiami do spraw Wykroczeń, ale czego jak czego, ale Trybunału to on będzie bronił do ostatniej kopiejki w swoich skarpetach.

- No ślicznie – szepnie też uważny czytelnik. - Czemu pan tu znów chłopsko teoretyzuje o estetyce, skoro nic wielkiego się nie dzieje. 

- Czytelnik zwykle jest mi przychylny, ale i on już się zniecierpliwił.

No dobra. Przyznam się zatem bez bicia. 

Kończąc zajęcia na mojej papieskiej uczelni lubię sobie wpaść do ciepłego sklepiku z gazetami, który przycupnął przy ulicy Brackiej w Krakowie.

Wchodzę tam i przeglądam okładki kolorowych czasopism.

Dziś przeglądałem prasę, którą zwykle studiują panie, którym fryzjerki ubierają te skomplikowane technologicznie turbany.

Spoglądam, a tu kwietniowe wydanie miesięcznika „Uroda”....

Na okładce uśmiecha się pani Dorota Wellman Uśmiecha się na tyle, na ile pozwalają jej nabiegnięte ciałem policzki.

Uroda, hmmm uroda...jakby na to nie spojrzeć w pewnych warunkach jesrt synonimem Piękna.
I co....uczą nas jednak tej nowej estetyki, czy nie?!

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook