Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zdrada klerków po polskiemu

31.05.2016

Skąd wzięli się ci "najwięksi artyści", którzy murem stali za niewyrafinowanym intelektualnie Bronisławem Komorowskim, skąd biorą się te "tuzy intelektu" zawodzące - jak najsprawniejsi podjudzacze - w trakcie manifestacji Komitetów Obrony D.?

Czyżby faktem było przekonanie, że najmadrzejsi Polacy popierali jedynie rządy Tuska, Kopacz, a wcześniej Kwaśniewskiego, Suchockiej, Bieleckiego czy Pawlaka.

Czy dzisiejszy spór polityczny, to frontalne starcie Polski postępowej i mądrej z populistami judzącymi ciemny tłum?

Jak wyłączymy polityczne trele i morele, publicystyczne wtóryzmy, to staniemy w niepokojącej ciszy. 

Nie będzie narzędzia do opisu. Ogłuchniemy, jakby nagle zgasili nam wszystkie kołchoźniki we wsi. 

Nie ma narządzia? A bo mechanicy uciekli, przesiedli się na inne fotele. 

Bo któż ma opisywać zjawiska? Kto ma je - w szczerym ordruchu badacza - identyfikować i oddzielać od innych?

Kto, jak ktu wszyscy tak czysto umyci i wysprzątani?

Dobra, bo już zaczynam przynudzać. O co mi chodzi?

Ano o to co spostrzegawczy Julien Bendy, jeszcze przed drugą wojna światową, nazwał zdradą klerków!

Odkąd artyści, komedianci, pisarze i cała reszta tego - coraz bardziej mydłkowatego - towarzystwa zaczęli roić sobie o praktycznym wprowadzaniu swoich projektów w realne życie społeczne, zniknęła - jakże szlachetna - klasa intelektualistów.

Odkąd myśliciele włożyli swoje łapki do zupy z podatkami ibudżetami, odtąd ewidentnie padło im na mózg. Przestali uczciwie mysleć, a zaczęli zajmować się prestidigitatorstwem. 

Tak to - w ostatnich dziesięcioleciach - dzieje się na świecie. 

U nas sowieci wytłuki większość myslących i na ich miejsce wplenili nam kałmuckie - a więc niezbyt rozgarnięte - nasienie.

Intelektualiści - w historii - wyodrębnili się tylko w jednym celu: mieli opisywać, diagnozować, pokazywać drogi wyjścia, ale -po żadnym pozorem - nie mieszać się w bieżące zawody.  Tak to przynajmniej widział Benda.

My cierpimy zatem w dwojnasób: w Trzeciej RP nie mieliśmy nawet namiastki intelektualizmu, a to co zostało sowiecko podlane i rozplenione rychło sprostytuowało się w służbie tym, którzy wydawali się silniejsi.

Dziś gdy tym udawaczom kończą się sponsorskie perspektywy, nic z nich nie wypełznie, poza śmierdzącą papką głuchej, niedźwięczącej wściekłości.

Zdrada klerków - w naszym dzisiejszym obrazie - wygląda jak łysa spiewaczka, która nigdy porządnie spiewać nie potrafiła.

Zdrada klerków po polsku, to dziś obnażenie bezdennej głupoty, zawiści i smrodu - czyli wszystkiego tego, co przez dziesięciolecia napełniało tzw dyżurnych intelektualistów nadwiślańskich.

Słuchając zatem Holland, Żakowskiego, Jandy, czy świezo przysposobionego do ich klanu Mateusza Aliment Kijowskiego nie sposób być ani zaskoczonym, ani nawet lekko zdziwionym głuchotą ich argumentów, brakiem kindersztuby i myśleniem na poziomie fornala, ktoremu nie pozwolono rozkraść pańskiego dworu, a ten zdziwiony i wściekły wrzeszczy: 

no przecież państwa od dawna we dworze nie ma!

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook