Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Zamiast listu gończego

25.11.2013

Pamięć społeczna jest krótka, starcza jej ledwie na rok, a może i na krócej. Wystarczy czmychnąć odpowiednio wcześniej, przed utratą władzy i właściwie można już być pewnym nietykalności i spokojnie pożywać frukty wcześniejszych wyczynów...

Aby tak się jednak nie stało postanowiłem – co jakiś czas – przypominać o tych, których nie powinien ominąć solidny osąd. Jak pewnie zauważyliście właśnie z rządu uciekł nam Jan Vincent Rostowski. Oszukał wszystkich, uśpił – naopowiadał jak to realizuje stabilny budżet, jak odpowiedzialnie trzyma pieczę nad wszystkimi  parametrami i…po cichutku zwiał.

Jeśli ktoś zna obecnie jego miejsce pobytu, to natychmiast proszę podawać je to do publicznej wiadomości. Autor największej katastrofy finansowej na terenie Europy Środkowej nie powinien pozostać w cieniu. Czeka na niego nie lada nagroda od społeczeństwa, oczywiście zostanie wypłacona dopiero w momencie, gdy rzeczone społeczeństwo dojdzie do władzy.

Póki co informujcie, obserwujcie. Bądźmy na bieżąco z podróżami pana Jana Vincenta, tak aby chłopina nie pogrążył się w zbyt anonimowej prywatności i błogich stanach zapomnienia. To poszukiwany numer jeden, więc ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…

Został po  nim jeno Szczurek młody, który – za sowite wynagrodzenie – zgodził się zamienić wygodną posadę w komercyjnym banku na rolę tarczy strzelniczej, ku której skierują się wszelkie pociski, a intensywność ich wystrzeliwania będzie tym większa, im bliżej będziemy mieli do kolejnych wyborów.
Posada kamikadze musi się jednak opłacać…

Kolejny na naszej liście to niejaki  Nowak – osobowość idealnie pasująca do nazwiska. Ten gagatek, został pokazowo zdymisjonowany, jednak jego wybryki będą teraz obciążały nie jego, a nasze konto. Ten osobnik o twarzy nie naruszonej głębszą refleksją pozwolił sobie na zakup włoskich pociągów Pendolino – te nie dość, że w naszym klimacie będą zamarzać i pewnie po roku eksploatacji już do tej eksploatacji nie będą się nadawać, to jeszcze kosztują takie góry pieniędzy, że ich waga w miejscu pod czapką, które posiada pan Nowak, nawet nie mieści się…

Kolejny na naszej liście to niejaki – nomen omen – Grad… Aleksander. Już pewnie nie pamiętacie, ale to właśnie ten „specjalista” (z Tarnowa) ostatecznie zaorał nam stocznie, zniszczył telewizję publiczną, a na sam koniec, gdy zachciało mu się dobrać pełnymi garściami do publicznych fruktów, wymyślił sobie, że będzie budował w Polsce elektrownie jądrowe. Elektrowni, na szczęście, ani widu, ani słychu, jednak pan Grad – w wygodnym cieniu – pełną gębą wyżera z naszych kieszeni jako prezes cyrku w budowie. Panie grad prognozy pogody nie są zbyt optymistyczne: Gradobicie może się  kiedyś zacząć…

Uciekła nam także niejaka Kudrycka, której mąż prowadzi niezwykle ciekawe interesy, z niezwykle ciekawymi osobnikami, ta sama Kudrycka, która usiłowała straszyć profesora Andrzeja Nowaka (tu imię dodaje, bowiem nazwisko nie oddaje przymiotów osoby) za to, że śmiał być promotorem pracy magisterskiej pana Zyzaka.

Zwiała autorka szkolnego kolapsu niejaka Szumilas, ulotnił się cyfrowy nieudacznik Boni, wywalono ekologicznego pozoranta Korolca.
 
Pamiętajmy o nich i miejmy ich w swojej wdzięcznej pamięci, tak aby nie umościli się znów  gdzieś wygodnie.
Scirpta manent… nad Wisłą także.

Witold Gadowski

 

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook