Jedynie prawda jest ciekawa

Wojna właśnie trwa

11.10.2014

W 1942 roku, w programie sowieckiego Wojskowego Instytutu Języków Obcych pojawił się nowy przedmiot nauczania – specpropaganda.

Treści tego nauczania zostały utajnione, a wykształceni w Instytucie adepci natychmiast trafiali do armii i służb specjalnych Związku Sowieckiego.

Specpropaganda zniknęła z programu nauczania Instytutu w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, wróciła jednak w roku 2000 i jej doskonalenie trwa do dziś. Nazwę zmienił jedynie WIJO i obecnie nazywa się Wydziałem Informacji Wojskowej i Języków Obcych Wojskowego Instytutu Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej. Co ciekawe Instytut, o którym mowa, kształci także dziennikarzy, a szczególnie „korespondentów wojennych”.

Dodajmy do tego jeszcze: Akademię Kryptografii, Łączności i Informatyki przy Federalnej Służbie Bezpieczeństwa, Państwowy Instytut Naukowo – Badawczy Problemów Technicznej Ochrony Informacji przy Federalnej Służbie Kontroli i Eksportu, Woroneski Instytut Łączności Rządowej , Akademię Federalnej Służby Ochrony w Orle, Akademie MSW w Rostowie nad Donem oraz Stowarzyszenie Naukowo – Metodyczne Uczelni Wyższych Federacji Rosyjskiej w Zakresie Bezpieczeństwa Informacyjnego (74 , rozsiane po całej Rosji placówki badawcze) – i dopiero wtedy możemy zdać sobie sprawę jak wielką wagę Putin i jego akolici przywiązują do operowania najbardziej skuteczną bronią współczesnego świata – specpropagandą.

Po co tak szczegółowo o tym wspominam?

Ano chcę, abyście zdali sobie sprawę, że nie żyjemy w okresie poprzedzającym wojnę, wojna już się toczy i to toczy się wszędzie...tam gdzie sięga sieć globalnej wymiany informacji i gdzie sięgają przekazy globalnych mediów.

Zachód – jak zwykle – zapatrzony jedynie w dziś, skupiony na doraźnych korzyściach i maksymalizowaniu zysków, nawet kosztem wywoływania globalnych zagrożeń w przyszłości, nigdy nie doceniał zagrożenia jakie płynie z doskonalenia (przez Rosjan, a dziś także Chińczyków) najpotężniejszej broni współczesnego świata, najpotężniejszej i najtańszej – sterowania informacją, wywoływania, za jej pomocą, pożądanych nastawień i ruchów społecznych.

Kiedyś śledziłem to na przykładzie ruchów antyjądrowych i pacyfistycznych w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w RFN, gdzie czołowe odgrywali działacze opłacani z kasy Stasi, a rolę ideowej trybuny stanowiło pismo „Konkret” niemal w całości subsydiowane przez Stasi. O mechanice tych działań na pisałem w książce „Tragarze śmieci”.

Analitycy CIA są zawsze krok z tyłu za nowymi pomysłami Rosji z zakresie globalnej propagandy i infosterowania.

Jedynymi, którzy doceniają rosyjskie postępy w zakresie infocybernetyki i infopsychologii, są ludzie z izraelskiego Mosadu. Zresztą w telavivskim Instytucie pracuje dziś kilkudziesięciu rosyjskich specjalistów z tej dziedziny, którzy przyjęli izraelskie obywatelstwo.

W myśl rosyjskiej strategii wszystko jest propagandą: od masowo powielanych bajek dla dzieci, poprzez uliczne szeptanki, a na serwisach informacyjnych światowych agencji skończywszy. Propaganda jest także internetowy hejt. Nieprzypadkowo, jak podaje Misha Gleny, pierwszy światowy zlot hackerów obył się...w Odessie.

Co znajduje się w rosyjskich programach nauczania, które szkolą przyszłych dziennikarzy, dyplomatów, wojskowych czy nawet ...artystów?

Oto kilka przykładów, które udało mi się znaleźć na zasadzie tzw „białego wywiadu”, czyli analizy dostępnych powszechnie źródeł:

„Technologia komunikacji sieciowej”, „Wojny informacyjne i sieciowe”, „Historia i problematyka wojen sieciowych”, „Techniki ataku i obrony w portalach społecznościowych”, „Infekowanie wrogich źródeł”, „Socjosterowanie za pomogą noworozwijajacych się środków przekazu”. „Infolawina jako technika blokowania kluczowych serwerów”

Sama zaś problematyka „Wojen Informacyjnych” uzyskała z Rosji statut poważnej nauki akademickiej.

Pod pozorem „wojny z informacyjną agresją Zachodu” rozwijane są najnowsze techniki oddziaływania i perswazji przy użyciu komunikacji sieciowej i ogólnie dostępnych portali społecznościowych i informacyjnych.

Wszystkie te techniki znajdują się na podorędziu doraźnej polityki.

Putin, który po zatrzymaniu ofensywy w Donbasie krytykowany jest przez Aleksandra Dugina, obecnie jest nieco rozdarty pomiędzy koncepcjami Igora Panarina (psychologa i byłego kagiebowca) a osławionymi koncepcjami budowy „Imperium Euroazjatyckiego” propagowanymi przez Aleksandra Dugina.

Prezydent Rosji, co najmniej od trzech lat, zapala zielone światło dla wykorzystania najbardziej nawet agresywnych technik wojny informacyjnej przeciwko Zachodowi a szczególnie przeciwko (tak zwanej we współczesnej rosyjskiej myśli politologicznej ) „Bliskiej Zagranicy”.

Wojna informacyjna trwa. W Polsce stosunkowo łatwo jest wyodrębniać jej przejawy.

To przede wszystkim bezwzględne niszczenie – w oczach szerokiej publiczności – wszelkich osób, które adekwatnie postrzegają rosyjską agresję i płynące z niej dla Polski zagrożenia.

Celują w tym procederze dziennikarze TVN, ale i Polsat oraz okupowana przez platformerskich i poskomunistycznych politruków publiczna telewizja niedaleko odstają na tym polu.

Wielu dziennikarzy i „komentatorów” czyni to jedynie z pędu do kariery i chęci przypodobania się znaczniejszym od siebie, jednak właśnie ci „znaczniejsi” – w wielu wypadkach – sprawiają wrażenie jakby Rosjanie posiadali na nich wystarczająco dużo kompromisów, bądź też wspomagali ich wystarczająco dużymi środkami, aby ci grali tak jak brzmi kremlowska nuta.

Często łapówki i kompromaty mieszają się ze sobą, tak aby nie sprawiać dyskomfortu agentowi wpływu.

Tam, gdzie następuje – operująca emocjonalnymi sloganami i defamującymi określeniami - krytyka polskiej historii, krytyka pozbawiona wpływających na eliminowanie błędów w przyszłości wniosków, tam gdzie tępi się wszelkie myśli o odrodzeniu siły państwa polskiego i jego społeczeństwa, tam wreszcie, gdzie tępi się już nawet patriotyczną terminologię i realne odnoszenie się do rosyjskiego zagrożenia, tam – z wielka dozą prawdopodobieństwa – możemy założyć, że działają rosyjskie ruble i materiały rosyjskich służb. Cyberwojna potrzebuje bowiem krajowych rezonatorów.

Dziś jedynie pobieżnie zarysowałem Wam pewien problem. Jeśli zechcecie, abym drążył go głębiej i przeniósł na bardziej konkretny poziom...piszcie.

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook