Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

TVP, czyli głębsza głębszość Głębi

06.04.2012

Kiedy z TVP wyrzucano „pisowskich politruków” telewizja miała na rachunku prawie 250 milionów złotych.

Wystarczyło kilka miesięcy rządzenia TVP przez postkomunistów w rodzaju Jacka Snopkiewicza i jemu podobnych, aby suma ta stopniała prawie do zera.

Teraz, po ponad roku światłego kierownictwa Juliusza Brauna, Jacka Wechslera i ich pociotków, telewizja tonie. Prezes alarmuje, że nie ma z czego płacić zobowiązań, bąka o konieczności zamknięcia ponad dziesięciu oddziałów terenowych TVP.

Lista tych, którzy doprowadzili do tego, że niezatapialny z pozoru krążownik z Woronicza, wszystkimi dziurami nabiera wody jest długa i chwalebna. Należy ja nieustannie uzupełniać i przekazać tym, którzy przyjdą później. Już dziś jednak politycy opozycji powinni wnioskować do CBA, NIK-u i wszelkich innych organów kontrolnych o to, aby natychmiast przeprowadzić na Woronicza drobiazgową kontrolę tego kto, komu i ile pozwala w TVP zarabiać, kto doprowadził TVP do takiego krachu i kogo po prostu jak najszybciej trzeba wyprowadzić z Woronicza w kajdankach.

Światłe kierownictwo Iwony Schymalli przywiodło program I, flagową broń TVP, do ratingowego spadku o niemal trzy procent w ciągu jednego sezonu (jesień była jaka taka, ale jesień to jeszcze przygotowaliśmy my: Dorota Macieja i niżej podpisany, sobie nieskromnie przypisujemy także przepchanie serialu „1920 – Wojna i Miłość” wywołującego mdłości u panów Serdiukowów i Snopkiewiczów), kiedy Iwona Schymalla rządziła już samodzielnie ukatrupiła doskonały projekt papieskiego wydarzenia w Wadowicach (o tym jeszcze napiszę) i nie wprowadziła na antenę niczego co choćby szczątkowo mogło bronić pozycji „jedynki”.

 Kolosalny spadek zanotowały też |Wiadomości” - okazało się bowiem, ze nie wystarczy ładna buzia i układy, aby sprawnie zarządzać  największym w Polsce dziennikiem. O publicystyce nie wspomnę, bo jej żałosne produkcje z tego okresu pewnie kiedyś będą pokazywane na studiach dziennikarskich jako przykład serwilizmu i zwykłego lizusostwa (wybaczcie otwarty tekst, ale wszak czytacie „Dziennik chuligana” z wszelkimi tego konsekwencjami).

Telewizyjna „dwójka” kompletnie stoczyła się w otchłań nabzdyczonej amatorszczyzny i pseudokulturowego smęcenia, w efekcie ratingi zareagowały tak jak reaguje widz, który robiony jest w konia.

Efekt oglądalnościowego upadku jest łatwy do przewidzenia – drastyczny, o kilkadziesiąt milionów złotych, spadek wpływów z reklam.

Staczanie się, artystyczne, dziennikarskie i profesjonalne TVP nie budzi jednak najmniejszego zaniepokojenia w Krajowej Radzie Radzie Radiofonii i Telewizji. Rada, której ustawowym zadaniem jest pilnowanie rozwoju i poprawnego funkcjonowania mediów publicznych w Polsce, z niezmąconym spokojem przygląda się planowemu rozbijaniu tychże mediów i odkrywaniu rynku medialnego dla komercyjnych, w narzeczu Andrzeja Wajdy: „zaprzyjaźnionych” stacji.

To wszystko dzieje się na oczach niezwykle wyczulonej na standardy (?) „Gazety Wyborczej” i jej sekty. Cisza.

Ta cisza jest złowróżbna, nosem wyczuwam zapaszek świadczący o tym jakby właśnie realizowany był plan Rywina bis – skoro wszyscy są cicho, to znaczy że ci „wszyscy” mają w tym jakiś konkretny interes.

Ciekawi mnie jak długa ta cisza potrwa, znam bowiem finansowe kulisy wielu „nowych' produkcji, wiem do kogo trafiają pieniądze i zastanawiam się – w tym wypadku głośno – jak długo jeszcze trwała będzie przymilna cisza.

Swoja drogą trzeba będzie pomyśleć o tym, aby w momencie gdy strona społeczna odzyska kontrolę nad mediami  urządzić w TVP nie tylko (powtarzam dla utrwalenia) solidne kontrole i audyty od ABW (wskażemy odpowiednie miejsca) do NIK. Nie zaszkodzi też wprzęgnięcie do pracy Urzędu Antymonopolowego i audyt we wszystkich agencjach i redakcjach.

Taką na przykład Agencję Produkcji Telewizyjnej należy prześwietlić i to nie tylko roentgenowsko, ale także tomograficznie, za pomocą usg i korzystając ze wsparcia najnowszych zdobyczy techniki kryminalistycznej. Polecam gorąco, praca kontrolna będzie tam równie emocjonująca jak pierwsze sztychy łopat na egipskiej pustyni.

Jak w tym kontekście wygląda brawurowa akcja komandosów KRRiTV – to ten organ, w którym rządzi pan Dworak i hula nieświeży Luft (wiem, wiem, z nazwisk dobrze wychowani ludzie nie dworakują, ale są sfery gdzie twardy kułak stanowi jedyny skuteczny zabieg erystyczny, a poza tym oburzajta się jak chceta – chuligan sobie z tego dworuje) – która doprowadziła do ukarania Radia Maryja i Telewizji Trwam za rzekomą kryptoreklamę?

Jeśli „Fakty” TVN nie są kryptoreklamą Gazpromu, a „Wiadomości” TVP subkryptoreklamą wazeliny, to akcja KRRiTV ma sens najgłębszy – czyli głębszy niż niejeden „głębszy” (stakanczik)

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook