Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

To nie był dobry rok

30.12.2014

Powstało więc państwo udawane, słaby twór oferujący się każdemu, kto - za cenę koralików - przekupi rządzące elity.

To nie był dobry rok dla Polski. Nie ma co się pocieszać, że były marsze, że PiS coś tam, coś tam... Mówię Wam – to nie był dobry rok dla Polski.

Po pierwsze sytuacja przy naszej wschodniej granicy znacznie się skomplikowała. Na Ukrainie trwa konflikt.

Niestety śmiać mi się chce z naiwnych fantastów, którzy już dawno ogłosili, że nasi walczą w nim po stronie Ukrainy, a ci źli, nasi przeciwnicy, po stronie separatystów i Rosji.

Ja nie jestem patriotą jakiegoś oligarchy Poroszenki, czy też innego Achmietowa. Ukraina była dotąd quasipaństwem rządzonym przez oligarchów, państwem, gdzie Dmytro Firtasz, Kołomojski czy Iwan Fursin mieli więcej do powiedzenia niż cała Wierchowna Rada. Państwem bandyckich reguł i kosmicznej korupcji. Teraz trwa dziwna wojna, ale więcej w niej interesów globalnych niż „majdanowej wolności ludu”. Rosja nie może istnieć bez wpływu na Ukrainę. Przynajmniej nie może istnieć w obecnym kształcie ideowym i politycznym, Ukraina jest dziś jedynie żetonem zastawnym w większej rozgrywce.

Nas jednak przy tym stole na pewno nie będzie. Kraj, który nie posiada doktryny polityki zagranicznej - nawet wobec swoich sąsiadów, na pewno nie będzie podmiotem w żadnej, nawet wysoce podwórkowej grze.

Niestety, to był rok – w naszej polityce zagranicznej - naznaczony Radosławem Sikorskim, czyli nikim i niczym. Agenda polskiej polityki zagranicznej to dziś absolutne zero, o ile nie gorzej.

Konflikt na Ukrainie jest przesileniem, które zadecyduje o tym, czy Rosja zasiądzie - przy układaniu nowego Pax Universum - w jednym szeregu z Chinami i USA, czy też zostanie zagoniona do drugiej ławki – wspólnie z Turcją, Indiami, Niemcami i Japonią.

Kończy się Pax Americana, kończy się era dolara – następują więc nowe przesunięcia na światowej szachownicy. Niestety z tej globalnej tektoniki nic dobrego nie wynika dla Polski.

Amerykanie nigdy nie mieli ochoty ginąć za Gdańsk, teraz nie mają nawet powodu, aby walczyć w imię swoich interesów w Polsce, bo jest ich tu tyle co kot napłakał.

Niemcy poczuli się nieco swobodniej, poczuli w nozdrzach wiatr historycznych zmian i cóż...działa niemiecka genetyka historyczna!

Oni po prostu jak się dobrze zorganizują i dostrzegą, że mogą swobodnie gwałcić murszejące pacta conventa, to metodycznie przesuwają granice, tego co im wolno. A zawsze uważali, że wolno im więcej.

Mamy zatem dwóch agresywnych (na różne sposoby) sąsiadów – jednego, bo słabnie i usiłuje pokerowo licytować tym co jeszcze ma... i drugiego, bo rośnie i lubi się rozpychać.

Na dodatek Sasa mieliśmy na polskim tronie, Sasa, który teraz pognał na dwór cesarzowej Anieli, ale pozostawił po sobie całe nieprawe, polityczne łoże. W tym wypadku snadniej byłoby użyć słowa „barłóg”.

Pomiędzy Bugiem i Odrą sprawy mają się jeszcze gorzej.

Rządzący Polską mix władców PRL zmieszanych z poganiaczami mułów reprezentującymi zachodni biznes i nikłymi obierzynami z ruchu „Solidarność”, nie potrafił stworzyć sprawnego państwa.

Ten rok wyraźnie pokazał wszystkie słabości „Fajnopolski”, w której świetnie czują się panowie Kondrat, Olbrychski, Stuhrowie i im podobni artyści, żyjący z pańskiej łaski budżetu. Nikt już nie panuje nad finansami publicznymi, katastrofa emerytalna staje się faktem, służba zdrowia przyprawia jedynie o niezdrowe odruchy, administrację toczy rak korupcji. Służby specjalne są jedynie agencjami ochrony rządzących.

Inaczej być nie mogło, od dwudziestu pięciu lat rządzą nami bowiem niesamodzielne , za to samozwańcze – jak czerwy wypasione na pasożytowaniu – elity upudrowanego PRL–u.

Grać na „małe bramki”, oszukiwać swoich, jeszcze potrafią, ogrywać nas w „trzy kubki”, przy jarmarcznym zgiełku fajnomediów – proszę bardzo! Ale wykreować podstawy poważnego państwa, stworzyć filozofię przestrzeni publicznej. Co to, to nie!

To byli przecież tylko namiestnicy Moskwy i ich progenitura.

Niechby nawet zawłaszczali sobie ta Trzecią RP, niechby nawet byli taką brudnoczerwoną sanacją, to jednak mielibyśmy sprawne państwo z owocujacymi już pierwocinami gospodarki rynkowej. Niestety, „wła (t) cy PRL – u” nie mogli zdobyć się na jakąkolwiek myśl państwowotwórczą, bo niewolnictwo mieli wpojone wraz z moskiewskim mlekiem.

Powstało więc państwo udawane, słaby twór oferujący się każdemu, kto - za cenę koralików - przekupi rządzące elity. Słabego państwa nikt nie zauważa, obywateli słabego państwa nikt w świecie nie szanuje. Tak więc obecne „elity”, skoro tylko wyjadą za granicę, muszą łykać gorzkie łzy poniżenia, odreagowują to potem na własnych poddanych.

W grajdole, jakim w istocie jest Trzecia RP, wszystko im wolno – grajdołem bowiem niewielu się interesuje. Grunt aby daniny systematycznie spływały do korporacyjnych stolic.

To był rok unikania koniecznych reform, klajstrowania coraz większych dziur, tym co uda się wyrwać słabszym, słabiej zorganizowanym grupom społecznym – a więc większości z nas.

To był rok, którego symbolem stały się wyburzane właśnie budynki Stoczni Gdańskiej.

W sferze symbolicznej było jeszcze gorzej – trzy polskie „święte miasta” - Częstochowa, Kraków i Wadowice - dostały się w ręce ateistów i ludzi związanych mentalnie z ancien regime.

Nie był to dobry rok także dla naszej chwiejnej demokracji, bo PO i PSL udało się ostatecznie zepsuć nadwątlonego ducha państwa.

Ludzie nad Wisłą nie wierzą już nawet w uczciwe wybory. Obywatele nie wierzą w to, że w tym państwie cokolwiek – poza korupcją, nepotyzmem i odradzaniem się nomenklatury – odbywa się na poważnie.

Trwa exodus młodych Polaków za granicę i tego obrazu nie zmienią najbardziej nawet propagandowe „newsy” płynące z prorządowych mediów – kolejne sukcesy, obwieszczane w TVN, smakują bowiem tak jak cukierki w epoce Edwarda Gierka.

Wisi nad nami brudna bania tego co się niedługo wyleje, w czym będziemy brodzić po kolana.

Jeśli jednak myślicie, że rządzący poniosą za to odpowiedzialność, to odpowiadam Wam: tak poniosą, ale tylko niezguły i fajtłapy, cała reszta urządzi się tak jak „cysorz Europy”, co ma teraz w Brukseli klawe życie i blondwłosą cysorzową.

To nie był dobry rok dla opinii publicznej. W naszym systemie wystrzeliły już ostatnie bezpieczniki – media prorządowe bezczelnie wyparły się już nawet resztek dziennikarstwa. Najwidoczniej ich ambicje zaspokaja komercja i rola prorządowych knebli wrażanych w usta każdego widza, słuchacza i czytelnika.

Wniosek z tego płynie jednak okrutny. Nikt nam nie przekaże ostrzeżenia, o ostatecznym upadku. O katastrofie naszej niepodległości dowiemy się dopiero wtedy, gdy kolbami (markami, rublami, euro) w drzwi nam załomocą.

Spójrzcie na Ewę Kopacz i sami zrozumiecie, że to już tylko masa upadłościowa, że oni wszyscy są już na walizkach, aby w razie czego wiać stąd gdzie popadnie.

Media takie jak TVP, TVN i im podobne znajdują się w takim samym stanie jak państwo o nazwie Trzecia RP.

Ladacznicę zrobili z naszej Polski, pośmiewisko....ot wszystko.

To nie był dobry rok.

Musimy podjąć wiele wysiłków, aby następny był choć odrobinę lepszy.

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook