Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Teologia pustki

11.10.2015

Człowiek jest już tak skonstruowany, że jak pozbawi się go religijnej perspektywy, to szuka sobie protezy i najgorsze głupstwo jest skłonny podnosić do rangi sakralnego dogmatu.


Tak jest z koryfeuszami "europejskości", czyli pewnego zlepku niepogłębionych sloganów, które bardzo praktycznie oddziałują na życie mieszkańców naszego kontynentu.

Cała ta "europejskość" aż trzeszczy od wewnętrznych niespójności, gołym okiem widać niesprawną fastrygę, którą jest połączona  - ale cały chór sowicie na niej zarabiających uzurpatorów wrzeszczy, że to jedyna droga ponowoczesności.

Ze starych kościołów wygoniono wyznawców i teraz odprawia się tam "dyskusje" i "seminaria" będące w istocie nowym kultem, nowymi rytuałami. Ołtarze tego "kultu" przeniosły się do popularnych telewizji.

W takich mszach przewodzą oczywiście pooświeceniowe dewoty z Francji i Niemiec. 

Nasz Michnik jest tam jedynie jednym z pośledniejszych ministrantów, któremu czasem dadzą trochę pokadzić i na tym jego ograniczony - w gruncie rzeczy - światopogląd się zawiesza i graniczy.

Komuniści, wyrzucając Boga, stworzyli własny kult i obrzędowość. 
Pokomunistyczne sieroty obłapiły homoseksualistów, brodate baby i wszelkiej maści dewiacje czyniąc z tego nowy obrządek.

Ta "Nowa Europa" to w istocie pogański pęd ku ohydzie, unicestwianie etyki za pomocą wyziewów z kloaki ludzkości, które teraz podnoszone są do rangi świętości.

Mniejszości istniały zawsze, ale nigdy nie miały tak trucicielskiego wpływu na cały kontynent.

Na naszych oczach rozwija się cała teologia bez Boga, teologia sakralizacji ludzkiej sempiterny, waginy i czego tam jeszcze fantazja dewiantów nie przyniesie.

W rzeczy samej jednak taka pusta teologia nie jest niczym nowym. 

Zwykle jest to już ostatni etap działania trucizny porażającej wszelkie członki zdrowego organizmu.

"Europejskość",  pojmowana tak jak to proponują jej ideolodzy, to pustka, brak aksjomatów, kontekstualne bredzenie zaprawione prymitywnym relatywizmem.
W istocie argumenty dzisiejszych "myślicieli" niczym nie różnią się od sowieckiej propagandy najpodlejszego sortu.
- Gagarin był w kosmosie i Boga nie widział! - nadal twierdzą rozmaite Środy, Szczuki i ich wielbiciele.

Rezultaty ich radosnej twórczości już mamy.

 Cały kontynent zionie beznadziejną pustką. A pustka, próżnia, ma taką właściwość, że zasysa wszystko co znajduje się w jej pobliżu.
Tuż przy granicach kontynentu od wieków wegetuje islam, więc dziś próżnia zasysa jego wapory.
To nie islam jest dziś tak silny, że kolonizuje Europę. To Europa jest tak słaba, że może ją  posiąść każdy, kto tylko będzie miał na to ochotę.
Islam - moi Drodzy - to jednak doktryna społeczna wykluczająca demokrację. 

Jeśli ktoś opowiada Wam o "demokratycznym islamie", to po prostu wierutnie kłamie.

Islam jest także religijnie rasistowski. 

Jeśli postudiujecie sobie zasadę "dhimma" - obowiązującą od siódmego wieku naszej ery, to rychło traficie na tekst tzw "przymierza kalifa Umara", gdzie sformułowane są upokarzające dla chrześcijan i Żydów zasady współżycia z muzułmanami. Nikt tych zasad nie zniósł, ba często stosowane są i dziś w krajach islamskich.

Nie ma tolerancyjnego współistnienia naszej religii z islamem. 

Po prostu nic takiego - z przyczyn doktrynalnych tkwiących w Islamie i tzw "surach mekkańskich" - nie istnieje i istnieć nie będzie.
W islamie mogą występować okresy maskowania, gdy muzułmanie nie czują się na silach uprawiać otwartego dżihadu, to jednak tylko zasłona. 

Prawdziwym celem islamu jest ogólnoświatowy kalifat.

Warto o tym wszystkim wiedzieć szykując się na to, co wypełni europejską pustkę.

Pokolenie 1968 roku tak dokumentnie ogołociło europejska filozofię i etykę, że teraz choćby nawet znaleźli się nowi ochotnicy do bitwy pod Poitiers, czy Lepanto, to nie będzie miał ich kto prowadzić i nie będzie idei, która potrafi ich ze sobą zespolić.
Czy zatem pozostaje nam jedynie rola samotnych profesorów z "Obozu Świętych" Raspaila?

Być może tak, ale nikt nie zdjął nam z barków konieczności obrony naszego świata przed zalewem barbarii.

Najokrutniejsze zdanie zostawiłem na koniec:

Gdyby dziś ktoś (z elity światowego kapitału) zapakował psie odchody w ładnie wyglądający kartonik i dołączył do tego ogromną kampanię reklamową w najpopularniejszych mediach, to rychło salony Europy miałyby ohydnie umazane i cuchnące usta.

O Warszawie w tym momencie nie wspomnę, bo ta tarzałaby się w ferii podróbek, tego oryginalnego produktu i każdy, kto miałby bardziej wysmarowaną gębę, nie wychodziłby z telewizyjnych redakcji.

Nam pozostają ambony. 

Jednak od tych, którzy głoszą z nich kazania wymagam odwagi. Noszenie sutanny jest dziś równoznaczne z noszeniem hełmu i rycerskiego szyszaka.
Wojownik nie może być zestrachany.

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook