Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Sylogizm (?) Katarzyny

27.04.2013

Dlaczego tej władzy wszystko wolno? Odpowiedź jest banalna – każdej władzy będzie wszystko wolno, jeżeli potrafi wprowadzić w swoim kraju kilka prostych mechanizmów.

Zacznijmy więc od samej władzy – musi być wewnętrznie zintegrowana, a więc musi praktycznie wprowadzić mechanizm wewnętrznej solidarności. Może to być mechanizm wspólnej ideologii, spojonej wiarą w jakiś etyczny kanon. Jeśli tym kanonem jest służba publiczna i szacunek dla tradycyjnej moralności, to będziemy mieli do czynienia z nieustannymi sporami wewnątrz, tworzeniem się frakcji i dyskusją, która na zewnątrz – zwłaszcza w krajach postkomunistycznych – może być odczytywana jako kłótnia. Taka władza trwa, o ile realizuje swoją ideologiczną i etyczną agendę, wtedy spory dotyczą jedynie tempa w jakim się to staje.
W PRL funkcjonowała jednak władza oparta na moralności gangu, wewnętrznej solidarności spojonej zagrożeniem ze strony społeczeństwa.
W Trzeciej RP, za czasów rządów Donalda Tuska, ten mechanizm został odtworzony z lustrzaną nieomal dokładnością.
W kręgu władzy jesteśmy coraz mocniej umoczeni, każdy ma na każdego rosnącą ilość kwitów, możemy się wewnętrznie rozgrywać, lecz wobec społeczeństwa musimy być solidarni, bo społeczeństwo może nas – pewnego dnia – potraktować jak węgierskiego socjalistę Gyurscsanyiego.
Władza spojona jest więc jak złodziejska chewra – wewnątrz możemy się nienawidzić, ale na zewnątrz solidarnie się bronimy, bowiem inaczej czeka nas koszmarny los.
Taka, dobrze spojona, klika może trwać bardzo długo, pod warunkiem jednak, że postara się nałożyć na społeczeństwo miękkototalitarny kaganiec.
Władza musi więc niepodzielnie opanować wszelkie instytucje kontrolne, które – nominalnie – mają strzec jakości demokracji. Władza musi panować w sądach, prokuraturach, NIK, komisjach sejmowych, wszelkich możliwych izbach, krajowych radach i kapitułach. Wtedy to co powie władza potwierdzane jest werdyktami „niezależnych” instytucji i autorytetów.
To wszystko jednak betka w momencie gdyby władza nie dysponowała absolutną niemal kontrolą nad mediami i „dziennikarzami”. Co z tego bowiem, że wyrok na posłankę Sawicką zostanie formalnie uprawomocniony jeśli telewizje, radio i prasa skrytykują takie orzeczenie.
Obóz Tuska doszedł tedy do władzy właśnie na kutek wsparcia ze strony zjednoczonych partii „Gazety Wyborczej”, TVN i ich sióstr.
Przy absolutnym panowaniu na lądzie i w powietrzu można pozwolić sobie na dużą dezynwolturę i formowanie oficjalnych przekazów, które jawnie gwałcą fakty i zdrowy rozsądek.
Znakomicie ujęła to pewna moja była znajoma, córka zacnego krakowskiego profesora Zygmunta Kolendy – Katarzyna Kolenda Zaleska: „prawda już została ustalona, żadne fakty jej nie zmienią”.
Zdanie pani Kolendy, które znalazło się w „Gazecie Wyborczej”, zasługuje na wyróżnienie i doktorat honoris causa Zakładu Logiki Praktycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. To ten sam Uniwersytet, który przyznał już doktorat honoris causa panu Michnikowi Adamowi.
Sylogizm Katarzyny Kolendy znakomicie opisuje dzisiejszy stan rzeczy: Funkcjonariusze „GW” i TVN, a za nimi rzesze pomniejszych medialnych czynowników, są dziś w stanie udowodnić, że Jarosław Kaczyński jest złą kobietą, a Anna Grodzka nowym wcieleniem Marylin Monroe.
Jak mawia mój nieokrzesany znajomek -  wszystko „moszna” pod warunkiem, że w coraz ciemniejszym lesie dzierży się latarkę.
Ci, którzy wierzą w moc logiki, prawdy i uczciwości oczywiście zżymają się na takie spraw obroty, ale wokół nich roi się od tych, którzy już przeszli przez medialną wyżymaczkę i jedyne co jeszcze można z nich wycisnąć, to bezrefleksyjne powtarzanie „prawdy czasu, prawdy ekranu”.
Ktoś, kto wierzy w uczciwą dyskusję z wyżętymi, jest w sytuacji (tu proszę darować mi powtarzanie starego facebookowego greepsu) szachisty skłonnego rozegrać partię z gołębiem – ten przewróci figury, nasra (uczciwszy Państwa uszy) na szachownicę i jeszcze będzie z tego dumny.
Kochani Sokratejczycy – rzecz nie zasadza się bowiem na sile argumentów i konsekwencji logicznego dowodu, a na prostej statystyce.
Władza – za pomocą opisanych wyżej mechanizmów – osiągnęła ilościową przewagę, tłumy bliźnich – dla świętego spokoju – gotowe są powtarzać sylogizmy (no srylogizmy - zgoda) dyktowane przez władzę i żadne „stare zaklęcia ludzkości” do nich nie docierają.
Jest bowiem tak jak w starej fraszce, autorstwa jednego z moich akademikowych kolegów:
„słuchaj dzieweczko,
lecz ona nie słucha...
...ma rację!
bezpieczna, gdy głucha”.
I na koniec odpowiedź na pytanie, które zawsze zadajecie mi na spotkaniach:
Jak długo będzie to jeszcze trwało?!
Nie wiem.
Sądzę, że tak długo, jak długo nie zaczną spuszczać z Titanica szalup.
Na razie jednak orkiestra rżnie w najlepsze ognistego kazaczoka.

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook