Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Soprany polskiej polityki

20.10.2015

W polskiej polityce nadszedł czas niewiast. Kobiety stanęły na czele najważniejszych formacji.

Oczywiście złośliwi powiedzą, że to zabieg czysto marketingowy - naraz wszyscy postawili na miękką twarz polityki - brak agresji, soft power. No bo - jak twierdzą marudy - pani Ewa Kopacz została wynaleziona i przysposobiona przez Donalda Tuska, panią Beatę Szydło namaścił prezes Jarosław Kaczyński, a pani Barbara Nowacka stanęła za sterami lewicy z powodu preferencji Leszka Milera.

 

Bielszy odcień bieli...?

 

Nie byłoby rzeczą dżentelmena wdawać się w omawianie zewnętrznych przymiotów każdej z wymienionych dam, reprezentują jednak odmienne sposoby patrzenia na świat, a jeśli uważacie, że potraktowałem je tym zdaniem zbyt łaskawie, to na pewno reprezentują konkurencyjne grupy lobbingowe, dla kamuflażu zwane dziś politycznymi partiami.

Choćby z tego tylko powodu warto się nimi przez chwilę metodycznie zająć.

Jeżeli jednak ktoś głosi slogan, że polityka o twarzy niewiasty ma bardziej pokojowy i ekskluzywny charakter, to polecam obejrzenie kilku bokserskich walk kobiet.

Życie zresztą nauczyło mnie, że z całych sił należy unikać konfliktów z płcią nadobną...ich smak na długo bowiem pozostaje w pamięci.

Ktoś powie, że seksistowsko, szowinistycznie i samczo wrzuciłem wszystkie trzy panie do jednego wora i teraz na siłę szukam puenty, aby wyjść z tego bez śladów pazurków na policzkach.

Wywinę się zatem - pewną dygresją - wspominając inną damę.

 

Pozorna dygresja, czyli Barbara Bubula w akcji

 

 Od wielu sezonów mam polityczną słabość do pani Barbary Bubuli. Dzieje się tak nawet  nie przez fakt wieloletniej naszej znajomości, ale z powodu szacunku wobec jej kompetencji i pracowitości.

Pewnie niewielu z Państwa zna i kojarzy panią Barbarę, zbyt skromna to bowiem osoba aby paradować w blasku reflektorów. Barbara była jednak członkiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i wtedy ostatecznie zaimponowała mi swoimi kompetencjami i pracowitością.

Działała w dziedzinie, w której naprawdę trudno mi zaimponować, nieskromnie bowiem uważam, że jeśli obszary mojej niekompetencji są bardzo rozległe, to jednak media, a media publiczne w szczególności, to dziedzina w której posiadam eksperckie przygotowanie.

Pani Barbara Bubula potrafiła jednak nie tylko doskonale zrozumieć skomplikowane reguły świata medialnego, ale także miała w tej sprawie własny, nader interesujący pogląd.

Tak więc niewiasty w polityce nie zawsze służą jedynie za paprotki i wykorzystywane są do zapasów w błocie, często - na co wskazuje właśnie przykład pani Barbary Bubuli - potrafią nadać działalności publicznej pewien bezinteresownie fachowy rys.

Skoro dziś wszystkie pliszki chwalą własne ogonki, to ja publicznie - bez jakiegokolwiek interesu i premedytacji - pochwalę panią Barbarę Bubulę.

Zwróćcie Państwo uwagę na tą skromną i niewielką posturą osobę - takich kobiet w polityce chciałbym jak najwięcej.

 

***

 

Wracając jednak do pojedynków tytanek, Her naszej politycznej rzeczywistości, pozwolicie  że - jako psycholog i baczny obserwator ich występów - nakreślę kilka psychologicznych szkiców związanych z trzema liderkami naszej, krajowej polityki.

Ewa Kopacz

Pani premier Ewa Kopacz - osoba ambitna jednak coraz bardziej świadoma braków własnej erudycji. Po jej mimice i sposobie wypowiadania się wnoszę, że mocno napięta i znerwicowana, dominuje w niej kompleks osoby, która w tzw. "wielkim świecie" nie czuje się zbyt pewnie. W jej ruchach i mimice maluje się brak pewności siebie, często pokrywany arogancją. Jest jednak osobą odważną, która deficyty własnych kompetencji stara sie równoważyć tupetem.

Osoba skłonna do histerii, nie radząca sobie z własną nadpobudliwością  jednak lojalna wobec przyjaciół, empatyczna. Prawdopodobnie gotowa do bezinteresownej pomocy w sprawach osobistych.

Polityczna gra nie jest jej żywiołem, dlatego staje się łatwym obiektem manipulacji dla osób bardziej inteligentnych i cynicznych. Skłonna do używek, które łagodzą wysoki poziom stresu, jaki stale jej towarzyszy.

Pani Beata Szydło - osoba mocno zdystansowana, przyjmująca zwykle pozycję oceniającego obserwatora. Umysł ścisły by nie rzec technokratyczny.

Ma spore opory przed ujawnianiem swoich emocji. Skupiona na zadaniu, dobrze zorganizowana i nieźle organizująca własne otoczenie.  Pozornie oschła i niezbyt  empatyczna. Tak się jednak składa, że jest żoną mojego akademickiego kolegi więc w tej analizie nie mogę iść zbyt głęboko. 

Z Ewą Kopacz łączy ją fakt, że obie weszły do ogólnokrajowej polityki z pozycji bocznych, nieoczywistych.

Beata Szydło

Beata Szydło potrafi jednak precyzyjnie poruszać się w zakresie swoich kompetencji co broni ją przed zmanipulowaniem i marionetkowością. Po prostu nie wkracza w dziedziny, gdzie nie byłaby w stanie sama ocenić stanu faktycznego. Ta cecha jest jednocześnie jej dużą zaletą, ale także pewną wadą.  Bywa bowiem nadmiernie ostrożna.

Wadą pani  Szydło jest także jej wstrzemięźliwość i pozorny chłód. Tu wszelkie próby ocieplania wizerunku muszą być stosowane z umiarem, aby nie przeszły w karykaturalne efekty.

Szydło jest dziś mocno nieodgadnioną jeszcze postacią i może zaskoczyć nas w niedalekiej przyszłości.

Przewaga Beaty Szydło nad Ewą Kopacz leży w większej dojrzałości emocjonalnej, opanowaniu oraz w bardziej precyzyjnym sposobie myślenia i działania.

Tam, gdzie u pani Kopacz dominuje chaos, niepewność i przypadkowość, u Beaty Szydło pojawia się inżynierskie nieomal uporządkowanie i precyzja.

Wadą niezaprzeczalną Beaty Szydło jest - jak dotąd - brak pewnego błysku, polotu, odrobiny twórczego szaleństwa, w tym co robi.

O ile jednak o Ewie Kopacz wiemy już niemal wszystko i z jej strony nie można się spodziewać nieoczekiwanego rozwoju, dorastania do funkcji, czy osiągania coraz wyższych pułapów inteligencji, to Beata Szydło ciągle pozostaje pewną zagadką.

Barbara Nowacka

 

Barbara Nowacka - niewątpliwie najlepszy polityczny debiutant tego sezonu. Inteligentna, wyważona, sprawiająca wrażenie osoby głęboko zastanawiającej się nad tym co mówi.  Pani Nowacka na pewno obdarzona jest pewną społeczną charyzmą. Jej poglądy oraz ugrupowanie, z którym się związała są na wskroś nieciekawe, jednak sposób ich prezentacji, oraz styl publicznego wypowiadania się i zachowania bez wątpienia wskazują, że mamy do czynienia z talentem samorodnym i osobą, która na długo zagości w polskiej polityce.

Pani Nowacka wydaje się być najlepszą inwestycją poczynioną przez postkomunistyczną lewicę. Sprawia wrażenie osoby ciepłej, nieagresywnej i skupionej na merytorycznym aspekcie polityki.

Podkreślam - głęboko nie zgadzam się z głoszonymi przez panią Nowacką poglądami i sposobem patrzenia na państwo, nie potrafię jednak nie zauważyć jej niewątpliwej charyzmy i zdolności.

W pojedynku trzech sopranów polskiej polityki zdecydowanie sprzyjam pani Beacie Szydło, doceniam talenty i ciepłą urodę pani Nowackiej i z wielkim współczuciem spoglądam na coraz bardziej histeryczne miotanie się pani Ewy Kopacz, która została postawiona przed zadaniem o wiele przerastającym jej osobowość i poziom kompetencji.

 

Podzwonne dla rękawiczek, szminki i szalika...

 

Pani Kopacz stara się  - rękawiczkami, szminką i szalikiem - załatać dziury w roztrzaskanej łajbie obecnego establishmentu władzy. Nie jest jej z tym do twarzy, a jej widowiskowa i coraz bardziej groteskowa, szamotanina zdaje się, że właśnie dobiega końca.

Dzięki temu pani Kopacz nie trafi do szpitala dla myślących inaczej, choć juz dziś stała się modelowym przykładem, który będzie pokazywany studentom przez długie lata.

"Przypadek Kopacz", to w istocie prosta ilustracja tezy o tym, że gdy poziom niekompetencji sięga pewnego pułapu pojawiają się demony.

A to ponoć dobra lekarka, w tym Szydłowcu, była...

 

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook