Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Sława, albo baba, co stanęła przed wozem

26.05.2013

Ostrzeżenie: uprzedzam, że treść ma się nijak do powyższego tytułu, a felieton utrzymany jest w tonie chamskoheteryckim.

Czy istnieje dno, szczyt kompromitacji, którego nie da się przekroczyć? Nie!

Niesustanna aktywność środowisk ludzkofobicznych – wiecie, o czym mówię... te wszystkie baby ze zgryzem uniemożliwiającym całowanie, nieogolone, tłuste, faceci w damskich płaszczykach z pomalowanymi paznokciami, no i oczywiście, pasiona przez nich, celebrycka trzoda – dowodnie mnie o tym przekonuje.

Genderhomosie nie ustają w wymyślaniu konceptów, które zawstydziłyby Farinellego i Rasputina, gdyby dziś martwe podnieśli powieki, a i Wanie artylerzystę, który w Stargardzie Gdańskim, w 1945 roku, używał kury w charakterze substytutu niewiasty – autentyczne!- przyprawiłyby o wole spojrzenie i bezwiedną serię z pepeszy.

Najgorsze jednak, że ten umysłowy kicz, ta bezdennie nudna taniocha, nie ma nawet autonomicznych ideologów. Wszystko kalkowane jest z „Zachodu” i podszyte tak niemile pachnącymi kompleksami, że czasem zastanawiam się czy mam do czynienia z durniami li tylko, perfumowanymi błaznami, czy też z przypadłością o wiele głębszą – z jakimś bezmiernym skrzywdzeniem z dzieciństwa, skutkującym nienawiścią do normalności, ludzi i siebie w konsekwencji.

Nie będę wymieniał nazwisk kolejnych durni czyniących swoje umysłowe coming outy, bo zaraz mi zarzucą, że pastwię się nad aktorzynami, dziennikarzynami i profesorczynami, a leżących się nie dokopuje. To, że leżą widać na obrazkach, ale z tych obrazków nie wylewa się potok wonności intelektualnych jakie są w stanie – w swoim aparacie fonicznym – wyprodukować. Zastanawiam się nawet czy nie rzucono na rynek jakiejś szczególnej mieszanki dragów, których działanie bezpowrotnie przecina połączenie pomiędzy mózgiem, a językiem, lub też czy pan Putin, ze swoim ulubionym pekińczykiem – panią Mashą – nie rozpowszechnili jakiejś nowej, eksportowej, metody wnioskowania – poprzez nieustanne zaglądanie tam, gdzie nikomu normalnemu nie wpadnie do głowy, aby zajrzeć.

Słowem, trwa festiwal chamstwa i degrengolady zwany nową pedagogika humanizmu.

Dziś droga do sławy jest prostsza niż nawet dekadę temu.

Oto kilka sposobów, dzięki którym można stać się sławnym i zapraszanym przed kamery tvn i jej sióstr. (Swoja drogą ponoć Francuzi, audytując stajnię czerwonego Waltera, zużyli już cały zapas soczystości swej mowy i teraz sięgają pono po rosyjską epikę).

Ale wróćmy do sposobów kręcenia lodów i ubijania tortów.

Sposób pierwszy – na chamca, ale z  wazeliną.

Należy, jak profesor Hołdys, albo ta Pani z Lublina, szczeknąć na księżyc, papieża, księży, słowem krótkim, acz wulgarnie soczystym i na tyle potocznym, aby nie zmuszało to to włączania mózgu.

Sposób drugi – na Filipa z konopi.

Należy znaleźć jakiegoś bohatera lub pisarza, którego Polacy powszechnie miłują i wymyślić, że był pedałem, kapusiem, lub ślinił się na widok małych dziewczynek. (ta ostatnia przypadłość znajduje się właśnie w drodze do wytworzenia kolejnej płci i wtedy, naturalnie, przestanie być przez homosławnych inkryminowana).

Sposób trzeci, wodewilowy – na babę z brodą.

Tu wystarczy ogłosić (choć niekoniecznie to uczynić), że właśnie obcięło się sobie wraże organy płciowe. Potem tylko kiecka na gargantuiczne cielsko i już jesteśmy autorytetem i sławą in statu nascendi.

Sposób czwarty – na błękitną ostrygę.

Tu nic nie będę tłumaczył. Jak jesteś aktorem, to daj dyrektorowi teatru do zrozumienia...że tak, że i owszem. Brać homosławna przygarnie każdego nawróconego heteryka.

Sposób piaty – na figo fago.

Wywołaj jakąś awanturkę w celebryckiej ciżbie, a następnie wykrzycz kilka wersetów z Magdaleny Środy (przedtem wkuj je na blachę, aby ci się akcenty nie pomyliły), uczyń tak głośno, aby towarzycho zamarło w niemym zachwycie. Wtedy los Dyzmy murowany, a i przypadkami Biedronia cię dopieszczą.

Sposób szósty.....

A dajcie mi już święty spokój, bo zaraz wybieram się na ryby.

Witold Gadowski 

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook