Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Rewelacje Juergena Rotha

27.10.2016

Pisze te słowa, bo czuje się zobowiązany podzielić się z Państwem swoimi wątpliwościami wobec najnowszych rewelacji przedstawionych w książce niemieckiego dziennikarza śledczego Juergena Rotha.

Zobowiązanie wynika z dwóch powodów.

 

Po pierwsze znam Rotha od lat i wielokrotnie powoływałem się na jego ustalenia dotyczące szczególnie rosyjskich mafii. Zrobiłem też film, w którym jednym z głównych narratorów był właśnie Roth.

 

Po drugie sam, kilkukrotnie, powoływałem się na moje rozmowy z izraelskim oficerem, pierwowzorem bohatera filmu "Monachium" Stevena Spielberga - Juvalem Avivem, który stwierdził, że widział amerykańskie i izraelskie dokumenty dotyczące katastrofy w Smoleńsku i - jak się wyraził - "to nie pogoda była przyczyna tej katastrofy".

 

Zdawać by się więc mogło, że entuzjastycznie przyjmę rewelacje Rotha mówiące o tym, że w zasobach niemieckiego BND znajduje się notatka mówiąca o tym, że niemieccy agenci pozyskali informację o przebiegu katastrofy. Według Rotha polski oficer przekazał informacje, że w Smoleńsku miał miejsce zamach dokonany przez grupę pod dowództwem rosyjskiego generała FSB na zamówienie polskiego polityka, którego nazwisko zaczyna się na literę T. Ta informacja została ponoć potwierdzona w drugim, niezależnym, źródle- tyle mniej więcej wynika z ujawnionej przez Rotha notatki.

Czytając to czuję ciarki na plecach. Bo albo Roth zwariował i nieodpowiedzialnie głosi informacje, które w Polsce powinny wywolać polityczne trzęsienie ziemi, albo też znaleźliśmy się w bardzo newralgicznym momencie naszej historii.

Twierdzenia Rotha wydają mi sie nieodpowiedzialne, bo nie wykonał on pracy, którą winien wykonać każdy rasowy dziennikarz śledczy. Odnalezienie takiej notatki, to dopiero początek wielkiego śledztwa. Roth powinien dotrzeć do wszystkich bohaterów tej historii i drobiazgowo ich przepytać, powinien także przewertować wszelkie możliwe zasoby dokumentów na temat zdarzenia z 10 kwietnia 2010 roku. A tego nie zrobił...

Ujawnił jedynie jeden, szczątkowy, oparty na zapożyczonych relacjach dokument niemieckich służb. W tej sprawie nie mamy nawet oficjalnego stanowiska Niemców.

 

Wobec rewelacji Rotha nie można jednak milczeć.

 

Nie wolno tego zbagatelizować. Tu muszą wypowiedzieć się szefowie polskich służb, ministrowie, może nawet premier Szydło i były premier Tusk.

Każde zdanie, podane do publicznej wiedzy przez Rotha, powinno zostać prześwietlone i poddane weryfikacji.

 

Jeśli niemiecki dziennikarz ma rację, to mamy do czynienia z zamachem stanu w Polsce i niebywałym skandalem międzynarodowym.

 

Jak bowiem określić sytuację, w której sojusznicze służby specjalne wiedzą o przyczynach katastrofy i nie informują o tym polskich władz?!

 

Natychmiast aresztowany powinien zostać polityk "T" i wszyscy, którzy mieli związek z tą sprawą, albo przynajmniej o wiedzieli o przebiegu zdarzeń i nie informowali o tym organów  ścigania.

 

Jeśli natomiast informacje Rotha sś wyssane z palca, są wynikiem błędów w sztuce dziennikarskiej, to niestety całkowicie dyskredytuje to niemieckiego dziennikarza w oczach opinii publicznej i rodzi pytanie, o to jaką rolę chce on odegrać w polskich sprawach?

 

Czy jest to jedynie jego prywatna działalność, czy też wykonuje on jakieś dziwaczne zadania - czyje?

Osoba Juergena Rotha powinna zostać natychmiast drobiazgowo prześwietlona przez polskie służby!

To nie jest sprawa jakiejś tam książki i jakiegoś tam dziennikarza, to sprawa wagi państwowej.

Tym bardziej dziwi mnie milczenie w tej sprawie.

Pytam wprost: czy Roth jest nieodpowiedzialnym autorem, który chce jedynie zarobić sporo pieniędzy na podawanych przez siebie sensacjach, czy też ujawnia to, czego nie potrafili dotąd odkryć polscy śledczy i dziennikarze?!

Nie wolno i nie da się tego zmilczeć!

Gdyby informacje Rotha były prawdziwe, to znaczy, że nic nie jest takie jak się nam dotychczas zdawało.

Juergen Roth powinien także zdawać sobie sprawę, że nie publikuje swoich rewelacji w jakimś "bantustanie" , powinien przekonać się o tym, że polskie państwo jest poważne i działa sprawnie.

Piszę te słowa z wielkimi oporami, ale nie wolno milczeć.

Roth jest moim znajomym, ale polskie sprawy są dla mnie daleko ważniejsze niż ta znajomość.

Jeżeli ma rację, to czeka go dziennikarska chwała i zawsze już będzie wyrzutem sumienia dla polskiego świata dziennikarskiego, jeżeli jednak naciąga fakty, nieodpowiedzialnie sugeruje przebieg zamachu stanu, to powinna go spotkać jak najbardziej surowa kara.

Taką karą dla dziennikarza może być odebranie mu wiarygodności.

Boje się, że takie rewelacje - pozostawione bez konsekwencji - mogą spowodować ostateczne znieczulenie opinii publicznej na sprawę katastrofy w Smoleńsku.

Potem nawet najbardziej rzetelne ustalenia nie będą już miały żadnej mocy.

Jednym słowem: państwo polskie ma dziś poważny problem z Juergenem Rothem.

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CSSIfotoMINI122016

Czas Stefczyka 138/2016

PDF (4,14 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook