Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prywatne światy – Nasz Kraj

06.04.2013

Urodziłem się w peerelu, kraju okupowanym przez obcą armię i rządzonym przez zdrajców. Banalne, mało odkrywcze?

Owszem, ale piszę to tylko w jednym celu, aby wbić te prawdy do głowy tym, którzy dziś udają, że wtedy żyli w jakimś innym kraju, w bardzo skomplikowanych warunkach, z których trudno wydestylować  róże i gnój.

A jednak, z perspektywy swojego długiego już życia, powiem to wprost: było piękno (w ludziach) i była śmierdząca zdrada i kolaboracja (w systemie i jego sługach). Nic więcej. Kropka. Nie ma co hamletyzować, a jak się już hamletyzować zaczyna, to szybko zmierza się do zrównania rynsztoka z perfumerią.

Durnie uwierzą, konformiści będą udawać, że wierzą, a ja i mnie podobni powiedzą po prostu, ze śmierdzi. Teraz żyję w kraju, gdzie byli esbecy i kapusie mają się jak pączki w maśle, gdzie byli współpracownicy okupanta odgrywają największą rolę w biznesie, a dzieci zdrajców oblazły wszystkie telewizyjne ekrany i plują z nich na wszystko co kojarzy się w patriotyzmem, kościołem i tradycją. Byli esbecy, ciągle aktualni zdrajcy  i ich pobratymcy już tak się w tym pomieszaniu rozdokazywali, że teraz każą nam czcić się jako autorytety...a to Passent, to znów Deresz... usiłują nam się przedstawiać jako rycerze bez skazy – autorytety wyprane.

Co więcej, w samym kościele udało się odtworzyć dawny Ruch Księży Patriotów – dziś są to księża, którzy niekoniecznie wierzą w Boga, ale musowo wierzą w prawdy objawiane przez „Gazetę Wyborczą” - skrajnie lewicowy dziennik niechętny wszystkiemu co jest związane z tradycja polskiego narodu i „Tygodnik Powszechny” - gazetę, dla niepoznaki i draki, zwącą się katolicka, ale przecież niewiele mająca dziś wspólnego z ewangelicznym katolicyzmem.  

Dzisiejsi księża patrioci, księża progresiści, są w stanie uzasadnić najbardziej durne pomysły lewackiej ofensywy światopoglądowej. Jak już nie staje im wyobraźni, to zrzucają sutanny i jak Obirek czy Bartoś (szlacheckie nazwiska, nie ma co) mądrzą się jako byli...

Żyje więc w kraju, w którym niepodległość nie jest mile widziana, a każdy kto odważy się stwierdzić, że dzisiejsze władze Rosji są wrogiem polskiej niepodległości, natychmiast jest pałowany przez medialne plutony ZOMO. Tak, tak!  dziś ZOMO i ORMO przeniosło się do mediów  i stamtąd rozbija wszelkie inicjatywy mające zmierzać do odbudowy polskiego państwa. Ja stoję ciągle tam gdzie zwykli ludzie, gdzie moi dawni przyjaciele i biedni sąsiedzi, a z drugiej strony słychać jedynie samozadowolony rechot i odgłosy wulgarnej uczty. Palują nas rozliczne formacje: a to „Fakty” TVN, a to „Wiadomości” okupowane przez agitatorów PO, PZPR i SLD pod wodzą nieudacznika Brauna z Kielc, a to „cała prawdą, całą dobę, informacyjna” telewizja TVN 24.

Pałują nas w dziennikach, tygodnikach, palują nas nowe zastępy donosicieli, dzięki którym szybko tracimy pracę jak tylko „coś się nie podoba”. Wychowałem się w peerelu, ale jednak wychowałem się też w „prywatnym kraju”, gdzie 'Szare Szeregi”, „Zośka”, „Rudy” - to były ikony bohaterstwa i poświęcenia dla Ojczyzny. W moim prywatnym kraju Henryk Sienkiewicz był wielkim epikiem, Adam Mickiewicz budował plastyczną wyobraźnię Polskiego Świata, który przecież był tak inny od szarych ulic, pustych sklepów i zachlanych meneli.

Mój prywatny świat nie dopuszczał do siebie zdrajców, nie zajmował się dewiacjami, nie dzielił włosa na czworo. Mój prywatny świat przetrwał do Trzeciej RP. Minęło jednak dwadzieścia lat i oto znów zamykam się przed napierającym na mnie, coraz bardziej obcym, światem, przed obcymi, którzy usiłują okupować mi duszę.

Nie mam nic wspólnego z krajem, w którym z Powstańców Warszawskich robi się morderców Żydów, nie wspominając o tym ilu patriotów polskich żydowskiego pochodzenia zginęło w czasie Powstania.
Nie mam nic wspólnego z krajem, w którym podła autorka wciska mi, że „Rudy” i jego koledzy to były „cioty”, a nie żadni bohaterowie.
Nie mam nic wspólnego z krajem, w którym kpi się z mądrości i doświadczenia starszych ludzi.

Nie mam nic wspólnego z krajem, który brutalnie wyrzuca swoja młodzież na emigrację, wreszcie nie mam nic wspólnego z krajem, który poniża swojego prezydenta, człowieka który zginął na obcej, wrogiej ziemi i dziś robi się z tego szopkę, umniejsza się wagę tego wydarzenia.
Nie mam nic wspólnego z ludźmi, którzy ze strachu wciskają nam, że putinowskie brednie o wyjaśnianiu przyczyn smoleńskiej katastrofy mają cokolwiek wspólnego ze cywilizowanym śledztwem.

Kłamcy przeminą, tak jak przemija szkarlatyna, śnieg i smród. A My – ja i ty – znów wyjdziemy z naszych prywatnych światów, jak kiedyś nasi przodkowie wychodzili z ziemiańskich dworków. Znów wyjdziemy na nową Insurekcyję. Bo my jesteśmy solą tej ziemi, a nasze prywatne światy, są jak ziarna, które bujnie wzrastają, gdy tylko spłynie na nie deszcz.

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook