Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Powróz kręcicie sobie sami

01.01.2013

Często zastanawia mnie niefrasobliwość i brak zdolności przewidywania, którą w Polsce przejawia każdy nieomal, kto zasiądzie na eksponowanym stołku.

Nasz dziejowo przejściowy rząd dziś poczyna sobie dość bezczelnie – najbezczelniej jednak działa w sferze mediów. Nie dość, że panuje ciche zezwolenie na werbowanie dziennikarzy do współpracy ze służbami specjalnymi, nie dość, że stara agentura teraz czuje się kompletnie bezkarna – awansują, robią medialne kariery, dostają w nagrodę wysokie stanowiska – to jeszcze  całkiem  niedawno rozpoczęto akcję kontroli dziennikarskich materiałów przed ich publikacją. 

Być może jeden z moich informatorów (działający jako reporter w dużej telewizji komercyjnej) zechce w końcu głośno wyartykułować, to co po cichu mówi mi o interwencjach służb przed upublicznieniem materiałów w jego telewizji. 

Niech choć zezwoli mi na upublicznienie tych szczegółów!

Rząd jest jednak – w swoich natchnionych działaniach - bardzo krótkowzroczny bądź też tak przeświadczony o swojej niezniszczalności, że nie dopuszcza do siebie faktu, że kiedyś trzeba będzie od władzy odejść, ryjek oderwać od koryta i na dodatek porządnie go otrzeć.

Jeśli rząd żywi rzymskie przekonanie o swojej boskiej nieprzemijalności, to nawet rozumiem te działania. Tylko bowiem półbogowie, byty przekonane o własnej niezniszczalności, mogą tworzyć mechanizmy, które w konsekwencji mogą zetrzeć ich na proch – o ile nie okazaliby się niezniszczalnie boscy. 

Na czym polega zatem ów powróz, który władzuchna kręci na swoje jedwabne szyjki?

Ano na tym, że rząd Donalda Neronka Tuska systematycznie buduje społeczne przyzwolenie, ba przeprowadza nawet w tym celu bezczelne kampanie propagandowe, dla ograniczania funkcjonowania mechanizmów demokratycznych w kraju. 

Jeśli Tusk – wzorem swojego idola niedorobionego poety i malarza Nerona – zamierza trwać z ubóstwieniu i z tego właśnie powodu praktycznie likwiduje opinię publiczną w Polsce, to zaprawdę musi czuć się niezwykle mocno w siodle. 

Jest jeszcze drugie podejrzenie – to już tylko praktyka chewry, ucieczka w zaparte, bez oglądania się do tyłu.

Załóżmy jednak, że Tuskowi uda się wykarczowanie zbędnych chwastów demokracji, wykreuje społeczne przyzwolenie dla niedemokratycznych metod sprawowania władzy. 

Stała Newtona równa jest dla wszystkich i każdy – spadając – jednako tyłek sobie obija. 

No chyba Donaldzie, że wierzymy w peany Marka Kondrata i jemu podobnie myślących – uuu to wtedy mamy do czynienia z kukułą i to taką jak stąd do Władywostoku.

Drogi premierze ani się spostrzeżesz jak dotrze do ciebie krzyk tłumów z odrazą odwracających wzrok od twojej nagości. Pamiętaj więc  - w godzinie upadku – że twoje kampanie na rzecz uzasadnienia niedemokratyzmów wrócą ku tobie. 

Po ludzku ci tego nie życzę, ale wrodzona dusza eksperymentatora nakazuje mi śledzić proces tego upadku. Pamiętaj zatem premierze, że lud nauczony drwić z demokracji, spokojnie przyjmie masowe zamykanie twoich ministrów do więzienia, spokojnie przełknie surowe rozliczenia za Smoleńsk, a jeśli do tego jeszcze tłum na ulicach zacznie domagać się głów, to któż cię wtedy obroni – twoi głupawi pretorianie, czy też ta chwiejna chmara, która pierzchnie przy pierwszym pomruku nadchodzącego trzęsienia ziemi?

Psujesz panie Tusk państwo, niweczysz dopiero co zasiane mechanizmy tworzenia demokratycznych standardów, zbezcześciłeś wolność mediów, zniszczyłeś zdrową opinię publiczną. Kto zatem stanie w twojej obronie gdy wywleką cię na majdan, gdy wybatożą, gdy zaczną odreagowywać lata upokarzania?

Tylko demokracja może was wtedy obronić, ale właśnie ta demokrację rujnujecie. 

Gałąź runie, a wraz z nią runą wasze ubóstwiane obecnie, ale ostatecznie nędznie śmiertelne tyłki.

Psucie państwa jest drogą bez odwrotu. Potem tylko uciekać, tylko gdzie? 

Zastanów się tedy panie premierze, czy aby sam nie zakładasz sobie powrozu na szyję.

Martwie się o ciebie i o przyszłość twoich najbliższych współpracowników – rewolucja nigdy nie była dobrym doradcą, nagłe rozliczenia zawsze mają w sobie coś ze spisku, z chęci ukrycia dużej części prawdy – strzeżcie się więc pozbawiania głosu Witolda Gadowskiego i jemu podobnych. 

To my bowiem staniemy w waszej obronie, gdy rozwścieczony tłum zażąda waszych głów. To my – dla świętej zasady – nadstawimy za was karki, aby uchronić was od samosądów

Nikt z dzisiejszych cmokierów nie będzie was ochraniał. To Gadowscy – z obrzydzeniem – staną w waszej obronie. Jeśli jednak całkiem wyplewicie Gadowskich, pozostaną wam Marianowie Janiccy, Grasiowie i Ostachowicze. W chwili upadku ujrzycie po nich tylko wielką pustkę. 

Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook