Jedynie prawda jest ciekawa

Patetycznie, ku ostudzeniu rozgrzanych głów

19.05.2013

Czas na wyjście z okopów i pokazanie planu, który porwie za sobą większość społeczeństwa, planu, który nie stworzy fałszywych miraży, ale operacyjnie wskaże dalekosiężne cele i praktyczne metody ich osiągania.

No i zaczęło się... Wokół słyszę jak to upadnie dzisiejsza władza, jak to teraz to już będzie rozkosznie, jak to weźmiemy rewanż...

Brązowe noski – czołowi dotąd propagandziści systemu – nerwowo drepczą wokół własnej osi i nawet odważają się krytykować Donalda Tuska i jego komilitonów.

Ho ho, toż to rewolucja blisko, skoro pieczeniarze zaczynają poszukiwać wygodnego miejsca na przyszłość. Pięknie?

No to Wam powiem: guzik prawda!

To, że wajchę w mediach delikatnie przekładają, świadczy jedynie o fakcie, że układ władzy szuka nowych szat dla króla. Niedźwiedź w zagajniku, a gorące głowy należy mocniej rozpalić, aby w powszechnym braku logiki przygotować sobie nowe rozdanie.

Nikt dotąd nie naruszył rządzącego układu służb specjalnych, nikt też nie wyartykułował przełomowej agendy – nie wypowiedział tego, ku czemu ma zdążać opozycja.

Beblanie o nowym rozdawnictwie ze wspólnego, populistyczne - w istocie hasła - obrony wartości i rekonstrukcji funkcji państwa, nie zastąpią rzetelnej pracy nad odbudową tegoż.

Nawet jeśli dojdzie do przesilenia i wcześniejszych wyborów – ku czemu jeszcze daleka i wyboista droga, to kto mi odpowie jak ma być rządzona ta nowa Polska?

Polska ograniczająca kryminalizację życia publicznego, korupcję, prywatę i kłamstwo?

Sam Jarosław Kaczyński, choćby dwoił się i troił, nie zastąpi setek ekspertów i działaczy, którzy mają nowy program wprowadzić w realne życie społeczne.

Bierne oczekiwanie i radość z tego, że obecnej władzy idzie coraz gorzej, to stanowczo zbyt mało, aby przeorać bagienną atmosferę ostatnich lat.

Polska jest jak ogromny statek i nawet radykalne przełożenie steru nie spowoduje natychmiastowego zwrotu. Samo przełożenie steru, nie poparte żmudnym wysiłkiem setek specjalistów, niczego nie wniesie, poza totalnym zamieszaniem. Zamieszanie zaś, to idealna atmosfera do działań służb i tzw „patriotów ostatniej chwili”, którzy natychmiast tłumnie oblegną nowa władzę.

A więc nie tylko, że nowej władzy nie ma, to nawet gdyby – jakimś szczęśliwym zrządzeniem Opatrzności – ona nastała, kto zagwarantuje, że natychmiast nie zostanie oblepiona obezwładniającym błotem cwaniaków, koniunkturalistów i pospolitych pieczeniarzy?

Im bardziej słabnie dzisiejsza, uzurpacyjna elitka, tym większe muszą być wymagania wobec tych, którzy chcą odbudować państwo. Tu już nie wystarczą marketingowe, krótkotrwałe w swej istocie, chwyty, tanie obietnice i widowiskowe wiece. Tu trzeba sztabu, kohort uczciwych intelektualistów, rzesz szczerych działaczy. Pamiętajcie, że dziś nie ma już najmniejszego marginesu błędu, nie można pozwolić sobie na eksperymenty.

Czekam zatem na realny program, na tych którzy będą mieli odwagę powiedzieć Polakom, że nowe władze mogą zaoferować rodakom przede wszystkim pot i łzy – bolesne reformy, bezlitosny audyt stanu Polski, odejście od romantycznych haseł i wytężona pracę.

PiS – jako jedyna dziś , licząca się opozycja - musi zacząć przemawiać językiem bolesnych konkretów, musi też pozbyć się mesjanistycznych złudzeń i nadziei na to, że „na koń z synowcem siędziem i jakoś to będzie”.

Żyjemy w bardzo konkretnym miejscu na mapie świata, mamy trudne ograniczenia i bardzo niekorzystne tendencje na mapie współczesnej polityki i cywilizacji. Nie jest to oczywiście powodem do desperowania, ale solidny namysł i poważna refleksja już dziś muszą znaleźć swój język w programie zmian.

Jeśli do tego nie dojdzie, czekają nas jedynie głupawe igrzyska i bezproduktywne wyrywanie sobie z rąk łopatki w piaskownicy.

W gospodarce nie wystarcza jedynie hasła działania a rebours. Wiele realizowanych przez dzisiejszą władze projektów musi mieć swoją kontynuację.

Żyjemy w epoce przewartościowań najbardziej fundamentalnych teorii. Przykład Chin pokazuje, że totalitaryzm nie jest in stanu nascendi skazany na bankructwo. Hydra totalitaryzmu mutuje i sprawia, że należy znaleźć remedium na gigantyczna skuteczność jaką osiąga totalitarna władza wchłaniająca w siebie zdobycze nowoczesnej gry rynkowej i tradycyjnie rozumianego kapitalizmu.

Wielki diapazon? – owszem, ale nasi politycy muszą powiedzieć nam jak realnie w takiej rzeczywistości wzmacniać znaczenie Polski, zabezpieczać jej interesy i przygotować ją do skutecznej konkurencji w dzisiejszym świecie.

Rewolucja obyczajowa, wspomagana przez ideologicznie zacietrzewionych lewicowców, też wywołała w polskim społeczeństwie nieodwracalne zmiany i samo wołanie o powrót do korzeni niczego w tym procesie nie zmieni. Okazuje się, że same „polskie korzenie” muszą zostać na powrót zdefiniowane praktycznie, w okalającej nas współczesności.

No i na koniec uwaga praktyczna. Jarosław Kaczyński jest politykiem, któremu nikt uczciwy nie odmówi formatu i intelektualnej potencji. Jest jednym z nielicznych w Polsce polityków niezależnych, wewnątrzsterownych, jednak on sam nie wystarczy, aby realnie Polskę zmienić.

Nadszedł najwyższy czas, aby stawiać opozycji coraz większe wymagania i to zarówno w sferze intelektualnej jak i strategicznej. Wizja nowego rządzenia musi przybrać kształt realnego planu, realizowanego z żelazną konsekwencją, czasem nawet kosztem krytyki ze strony środowisk tradycyjnie opozycji sprzyjających.

Czas na wyjście z okopów i pokazanie planu, który porwie za sobą większość społeczeństwa, planu, który nie stworzy fałszywych miraży, ale operacyjnie wskaże dalekosiężne cele i praktyczne metody ich osiągania.

Czas słodkiej drzemki w ławach opozycji bezpowrotnie się kończy, pora więc porzucić wygodne pozycje recenzentów złego systemu – pora na pokazanie projektu nowej Polski i ludzi, którzy mają w sobie kompetencje i determinacje do jej budowy.

Nie jestem na tyle zarozumiały, aby imaginować sobie, ze Jarosław Kaczyński czyta moje zapiski, ale byłbym nieuczciwy, gdybym nie starał się mu tego – w formie jaka mi pozostała – przypomnieć.

Mam nadzieję, ze on o tym wszystkim wie. Programem dzisiejszych patriotów nie jest bowiem plan wyniesienia Jarosława Kaczyńskiego do władzy, dla samej władzy. Ta władza musi posłużyć do odbudowy zaufania obywateli do państwa, do wyzwolenia zapału i energii, która udzieli się szerokim kręgom społeczeństwa.

Tylko wtedy nam wszystkim się uda.

Zbyt wiele widziałem już w swoim życiu zawiedzionych nadziei i haseł, które w praktyce okazywały się pustymi sloganami.

Fiasko planu zmian doprowadzi do władzy najgorsze potwory tkwiące w naszej społeczności. Polski nie stać już na eksperymenty...

Wybaczcie patetyczne uzurpacje, ale wiatr zmian przynosi mi także gorzkie refleksje z przeszłości, na błędach jednak trzeba się uczyć.

Nic nie pisałem o kadrach, ale to już zupełnie nowe rozważanie – jest wielu przyzwoitych ludzi, aby ich jednak przyciągnąć i uaktywnić, nie wystarczy partyjna retoryka, intrygi i ustawianie się w blokach startowych. Polityk z wizją potrafi czasem poświęcić ludzi ze swojej „pierwszej brygady”, dla osiągnięcia realnego wpływu.

Pora zatem na otwarcie, które obudzi nowych liderów, wciągnie w swoją orbitę rzetelnych fachowców, bez względu na to jakie legitymacje mieliby w kieszeniach.

Nowa wizja nie potrzebuje słabo myślących ortodoksów, jej – jak powietrze – potrzebni są Kwiatkowscy, Grabscy, i Dzielscy...


Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook