Jedynie prawda jest ciekawa

Pani Kopacz i „Głębokie Państwo”

17.09.2015

Sejmowa debata nad problemem tzw „uchodźców z „Bliskiego Wschodu” pokazała jedno: wśród polskich polityków niewielu w ogóle wie co mówi.

Rząd – ustami premier Ewy Kopacz – obnażył ziejącą strachem pustkę i niesamodzielność. W czterdziestomilionowym kraju rząd nie posiada żadnego własnego poglądu, żadnej strategii dotyczącej  świeżej i mocno patologicznej fali arabskich „emigrantów”.

Poprawnościowe frazesy i szantaż: co też inne kraje powiedzą na naszą niechęć do przyjmowania muzułmanów?! - to wszystko, co rząd Trzeciej RP był w stanie wymyślić.

Jest to tym bardziej przerażające, że przecież co jak co, ale domena: „pomoc humanitarna” i „uchodźcy”, to od wielu lat ulubiony temat rozważań dla środowisk skupionych obecnie wokół PO i pani Kopacz.

Jeśli w swojej koronnej „dyscyplinie” - gdzie od lat kreowani byli nowi świeccy święci, tacy choćby jak pani Ochojska – środowiska PO i samozwańczego „salonu” nie maja wiele do powiedzenia, to zgroza bierze gdy pomyśli się o obronności, służbach, policji czy choćby prozaicznej infrastrukturze kraju.

Symboliczną w tym wypadku postacią jest Bogdan Klich – niedokończony psychiatra i wieczny kreator organizacji pozarządowych – którego, na kilka lat, zatrudniono na posadzie ministra obrony narodowej.

Trudno znaleźć dla niego równie niekompetentną analogię w jakimkolwiek europejskim kraju. Ponoć psychiatra był przez moment ministrem obrony w Sierra Leone, psychiatrą był także Radovan Karadżić, ale z litości nie można naszego Klicha równać z tym serbskim watażką, psychiatrą, poetą i uzdrowicielem.

Kopacz z mównicy wyrecytowała jedynie słabo przetłumaczone na język polski wytyczne przywiezione z Berlina!
 
Uchodźców mamy przyjmować, bo... tego wymaga jakaś „europejska solidarność” i jakieś – bliżej nieokreślone – wartości.

Ewa Kopacz nerwowo i z jaskrawym poszukiwaniem myśli w oczach wydeklamowała berlińskie zasady i doprawiła to kilkoma argumentami z arsenału zakompleksionych pseudointeligentów sowieckiego chowu: co inni powiedzą? Ten, kto nie sprzyja przyjmowaniu uchodźców jest nieludzki etc.
Zwykłe kocopoły z trzeciej europejskiej ligi gender.

Pochlebiam sobie, ze pewne argumenty przeciwko bezkrytycznemu otwieraniu naszych granic dla islamskich barbarzyńców, które z mozołem wypisuje i wtłaczam do głów postaci publicznych, trafiły do czołowych postaci polskiego nurtu niepodległościowego.

Zarówno wystąpienie Jarosława Gowina jak i Jarosława Kaczyńskiego utrzymane były w duchu racjonalności i rozsądku, trzymały się przy tym faktów.

Niedawno – na lamach tygodnika „w Sieci”, pisałem o „ordo charitatis”, porządku kochania, który mówi, ze najpierw winniśmy powinności naszym bliskim, potem rodakom, a dopiero potem całemu światu. W tym duchu polemizował z panią Kopacz lider Prawa i Sprawiedliwości.

Powtarzam tedy, po raz setny, możemy przyjmować uchodźców z obozów rozsianych na terenie Libanu, Turcji i irackiego Kurdystanu. Niech będą to jednak  nasi bracia chrześcijanie, którzy tam wypędzani są ze swoich domów i mordowani.

Polska jest obecnie zbyt słabym państwem, aby importować do siebie islamski problem, który w każdym kraju wygląda tak samo.

To wyznawcy islamu nie chcą się asymilować, to wyznawcy islamu nie są tolerancyjni dla ludzi myślących inaczej. W całej Europie - przypadkiem? - dominuje nurt salaficki, ideologia nakazująca muzułmanom powrót do praktyk i praw z okresu pierwszych wieków istnienia tej religii.

W dzisiejszej Polsce nie ma miejsca dla waśni religijnych. Stąd też nie stać nas na islamski eksperyment.  

Mamy na to zbyt słabe i za bardzo zdemoralizowane służby specjalne, zbyt skorumpowaną administrację i zbyt słabą policję.

Nie mamy rządu, nie mamy dobrej klasy politycznej, nie mamy „głębokiego państwa”, które dba o niepodległość niezależnie od tego kto sprawuje władzę!

Naszym „głębokim państwem” ciągle niestety pozostaje grono rozpitych i zdemoralizowanych oficerów zdradzających kiedyś Polskę w bękarcim łożu z sowietami, a teraz usiłujących  rozszarpać ją dla siebie na strzępy.

To poważniejszy problem naszej chybotliwej państwowości – państwa nie posiadające swojego „deep state” nigdy nie są w pełni niepodległe!

Zajmę się tym kiedyś bardziej obszernie. Dziś przypominam: żadnych nowych islamistów w Polsce. Tylko chrześcijanie. W odróżnieniu do Kopacz, Lisa i całej reszty ja tam bywam i dobrze wiem co mówię.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!


Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook