Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Opłata manipulacyjna

27.01.2012

Ciągle uważam, że abonament trzeba płacić – dzięki niemu bowiem instytucja mediów publicznych jest w ogóle możliwa.

Kiedy byliśmy w TVP (ekipa dziennikarzy konserwatywnych i ceniących sobie dziennikarską wolność i rzetelność – pokadzę sobie i kolegom, bo bezczelny jestem i żadnych kompleksów wobec rządzących dziś na Woronicza nieudaczników nie mam) często agitowałem za płaceniem abonamentu RTV, wtedy pan premier i jego akolici łaskawi byli wzywać do akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa. Mamrotali o niesłusznym podatku, daninie...

Dziś, kiedy w mediach publicznych pracują jedynie dziennikarze bojowi (Kisiel określał tak tych, którzy boją się nawet własnego cienia) i w większości miałcy, cała galeria mniej lub bardziej nadmuchanych dostojników wzywa do... płacenia abonamentu – teraz już trzeba, teraz wypada!

Pan premier przezornie nabrał w tej sprawie wody w usta, nawet lemingi bowiem mają pamięć, której nie da się resetować za każdym przełożeniem wajchy, tym bardziej, ze wajcha przekładana jest już z częstotliwością skrętów Ingemara Stenmarka (kto nie zna postaci, niech dalej nie czyta, bowiem, albo ma podstawowe braki, albo krecią pamięć).

Ciągle uważam, że abonament trzeba płacić – dzięki niemu bowiem instytucja mediów publicznych jest w ogóle możliwa.

 Abonament pozwala także na produkcje prawdziwej informacji i publicystyki – to co oglądacie w telewizji towarzysza Mariusza Waltera ma się tak do informacji tak jak złotówka do  brytyjskiego funta. Myślę o realnej sile waluty, opartej na gospodarce i handlu, a nie o spekulacyjnych wydmuszkach na Forexie. Apropos: pamiętacie ś.p. Jacka Zwoźniaka i jego doskonałą parodię Drupiego? Trawestując ją dzisiaj można zanucić, wcielając się na przykład w nadobną kibić Justyny Pochanke: - Gdy ci program stawiał, rzekł prego Fallaci i pamiętać będziesz po kres swoich dni, tęskniąc za nim jak Sekielski za tym co płaci, ciao bambino spadaj mała tam są drzwi...

Tak więc dopóki mamy abonament, możemy wymagać, ganić, kształtować standardy i w ogóle dyskutować o sensie istnienia mediów publicznych – publicznych podkreślam. Podkreślenie jest konieczne bowiem panu prezesowi Dworakowi i jego Sancho Pansie Luftowi chyba wydaje się, że od zawsze byli właścicielami mediów publicznych, albo co najmniej posiadają złotą akcję, którą powierzył im właściciel tychże mediów – czyli wszechobecny w mediach, jak szumowina na rosole, salon.

O prawdziwym suwerenie mediów publicznych – społeczeństwie nikt już nie pamięta, co najwyżej pani Śledzińska dwojga nazwisk wyszepcze jakieś zaklęcia w kolejnej nic nie znaczącej telewizyjnej tyradzie
Wymienieni panowie, posiadają wszystkomówiące fizjonomie, zatem strzępienie sobie pióra na opis charakterystycznych cech ich myślenia wydaje się zbyteczne.

Pamiętam jak, w czasie lękliwej wizyty marszałka Komorowskiego w „pisowskiej telewizji”, obok postawnego Komorowskiego, pałętało się coś gorączkowo wczepione w jego rękaw – przy bliższym przyjrzeniu się stwierdzono wówczas, że jest to pan Luft Krzysztof. Dworak doskonały i nagrodzony stanowiskiem zastępcy nomen omen Dworaka, Dworaka Jana.

Zapyta ktoś cóżem tak uczepił się tych dwóch postaci? Uważam tych panów za wyjątkowych psujów, wcale nie dlatego, że miałem z nimi jakieś niemiłe pogwarki. Przeciwnie, z panem Dworakiem wiodłem miłe rozmowy o filmie, a pan Luft Krzysztof zawsze grzecznie się kłaniał. Wiem co mówię, bo podwójnie bezczelnie podkreślę, że w odróżnieniu od tych panów, naprawdę znam się na mediach publicznych.

Dokuczając wymienionym urzędnikom (to my w końcu płacimy im pensje) daje wyraz swojemu obywatelskiemu protestowi przeciwko myśleniu jakie wprowadzili do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. KRRiTV nigdy nie była ciałem obiektywnym, ale nigdy też tak jaskrawo nie prezentowała zwykłego chamstwa i pogardy dla demokracji.
Urzędniczyny umyśliły sobie, że nie bacząc na protesty, zabiorą milionom Polaków ich media (TV Trwam, Radio Maryja) i przyznają reglamentowane dobro dla swoich – dla towarzyszy ich hucpiarskiego pojmowania państwa.

To jest jaskrawe przestępstwo i przyjdzie czas kiedy staną za nie przed sądem. Jak więc nadal wzywać do płacenia abonamentu, który zgraja urzędników bezczelnie kradnie, z którego finansowana jest propaganda jakiej Urban do spółki ze Szczepańskim by się nie powstydzili?

Dziś abonament jest w praktyce opłatą manipulacyjną, czyli przymusową składką na brudny proceder manipulowania widzami i słuchaczami.

Może więc umówimy się, że płacić będziemy do obywatelskiego depozytu, do którego kompani Bractwa Wzajemnego Pochlebstwa imienia Andrzeja Wajdy nie będą mogli się dobrać. Konfiturki będą mogli jeno polizać przez słoiczek.
 Konto musi zostać zlokalizowane w niezależnym banku, może nawet w niezależnym kraju i strzec go będzie Obywatelska KRRiTV.
Ale się wtedy porobi...!
Powołajmy Niezależny Fundusz Mediów Publicznych i tam wpłacajmy opłatę na abonament, aż do momentu gdy w mediach publicznych do głosu dojdą ludzie, którym rzeczywiście można zaufać. Ani „nasi”, ani „ich”, po prostu uczciwi. Wtedy nasz Obywatelski Fundusz wesprze odradzające się z dzisiejszego upadku media publiczne.
A jak nie, to za te pieniądze sami zbudujemy sobie media obywatelskie – naturalną konkurencję dla zdeprawowanych mediów dawniej publicznych, a teraz publicznie rozkradanych przez krewnych i znajomych królika.


Witold Gadowski

Autor bloga

GADOWSKISI

Witold Gadowski

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook